Nowości

Od 2 sierpnia chatboty w Polsce muszą przyznać, że nie są człowiekiem

PrawoPatryk Raba

Nowy obowiązek z unijnego AI Act obejmie każdą firmę używającą chatbotów i voicebotów w kontakcie z klientem, nie tylko twórców najpotężniejszych modeli. Za brak informacji o rozmowie z maszyną grozi kara do 15 milionów euro lub 3 procent globalnego obrotu.

Spis treści
  1. Co dokładnie trzeba zrobić
  2. Kogo to dotyczy naprawdę
  3. Inny przepis niż kary dla twórców modeli
  4. Co z innymi przepisami
  5. Co dalej dla firm

Od 2 sierpnia 2026 roku każda firma działająca w Polsce i Unii Europejskiej, która obsługuje klientów za pomocą chatbota, voicebota czy wirtualnego doradcy, będzie musiała jasno poinformować rozmówcę, że po drugiej stronie nie ma człowieka. To kolejny etap wdrażania unijnego AI Act, tym razem dotyczący nie twórców najpotężniejszych modeli, lecz zwykłych firm korzystających z gotowych narzędzi AI w kontakcie z klientami.

Przepis, o którym mowa, nie jest nowością wymyśloną w ostatniej chwili. Artykuł 50 rozporządzenia o sztucznej inteligencji od dawna figurował w harmonogramie wdrażania unijnych przepisów, ale dopiero teraz, gdy termin realnie się zbliża, firmy zaczynają liczyć koszty dostosowania swoich systemów. Jak zwracają uwagę prawnicy cytowani przez polskie media branżowe, wiele przedsiębiorstw wciąż nie wie, że w ogóle korzysta z rozwiązań podlegających regulacji.

Co dokładnie trzeba zrobić

Wymóg brzmi prosto, ale w praktyce oznacza zmianę w wielu miejscach jednocześnie. Dostawcy systemów przeznaczonych do bezpośredniego kontaktu z ludźmi muszą tak zaprojektować swoje rozwiązania, żeby użytkownik od razu wiedział, że rozmawia ze sztuczną inteligencją. Forma komunikatu może się różnić w zależności od kanału: w oknie czatu wystarczy krótki tekst, przy infolinii telefonicznej potrzebna będzie zapowiedź głosowa, a przed rozpoczęciem rozmowy głosowej odrębny sygnał dźwiękowy odróżniający bota od człowieka.

Informacja nie może być ukryta w wielostronicowym regulaminie ani ujawniona dopiero po zakończeniu rozmowy. Musi być czytelna, rozpoznawalna i dostępna, również dla osób z niepełnosprawnościami. To rozróżnia ten przepis od dotychczasowej praktyki wielu firm, które w regulaminach wspominały o AI, ale nie informowały o tym w trakcie samej interakcji.

Kogo to dotyczy naprawdę

Zakres obowiązku jest szerszy, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Nie chodzi wyłącznie o czatboty na stronach sklepów internetowych. Przepis obejmuje również automatycznych konsultantów telefonicznych w call center, wirtualnych doradców w aplikacjach bankowych, boty prowadzące klienta przez proces reklamacyjny oraz systemy odpowiadające w imieniu urzędów administracji publicznej.

To oznacza, że praktycznie każda średnia i duża firma w Polsce, która w ostatnich latach wdrożyła automatyzację obsługi klienta, musi teraz sprawdzić, czy jej rozwiązanie spełnia nowy standard transparentności. Banki, ubezpieczyciele, operatorzy telekomunikacyjni i sklepy internetowe należą do grup najbardziej narażonych na kontrolę, ponieważ to właśnie w tych branżach automatyzacja kontaktu z klientem poszła najdalej.

Inny przepis niż kary dla twórców modeli

Warto odróżnić ten obowiązek od głośnej zapowiedzi Komisji Europejskiej dotyczącej karania twórców najpotężniejszych modeli AI, która również wchodzi w życie w sierpniu. Tamten mechanizm celuje w dostawców modeli ogólnego przeznaczenia stwarzających ryzyko systemowe, czyli w praktyce w kilka największych firm technologicznych na świecie. Artykuł 50 działa inaczej: dotyczy każdego podmiotu wdrażającego gotowe narzędzie konwersacyjne, niezależnie od jego wielkości i tego, czyj model AI stoi za danym chatbotem.

Dla polskiego przedsiębiorcy prowadzącego sklep internetowy czy firmę usługową oznacza to, że odpowiedzialność spada bezpośrednio na niego, a nie na dostawcę technologii. Korzystanie z gotowego chatbota kupionego u zewnętrznego dostawcy nie zwalnia z obowiązku wdrożenia widocznej informacji o rozmowie z maszyną.

Co z innymi przepisami

Przepisy AI Act nie zastępują innych regulacji. Ochrona danych osobowych, prawa konsumentów, tajemnica bankowa i poufność informacji medycznych obowiązują równolegle i niezależnie od nowego wymogu transparentności. Samo poinformowanie użytkownika, że rozmawia z AI, nie legalizuje automatycznie wszystkich praktyk związanych z przetwarzaniem jego danych ani nie tworzy domyślnej zgody na automatyczne przetwarzanie informacji.

To istotne zastrzeżenie, bo część firm mogła liczyć na to, że samo dodanie komunikatu o AI rozwiąże wszystkie wątpliwości prawne związane z wdrożeniem chatbota. W praktyce oznacza to podwójną pracę: trzeba dostosować się zarówno do nowego wymogu ujawniania AI, jak i utrzymać zgodność z dotychczasowymi przepisami o ochronie danych.

Rozmowa z AI musi być jasno oznaczona najpóźniej w momencie pierwszego kontaktu, a informacja nie może być ukryta w regulaminie ani ujawniona dopiero po zakończeniu rozmowy - Forsal.pl, na podstawie analizy artykułu 50 AI Act

Co dalej dla firm

Do 2 sierpnia zostało niewiele czasu, a według cytowanych analiz prawnych spora część polskich firm wciąż nie przeprowadziła audytu swoich systemów pod kątem zgodności z nowym obowiązkiem. Eksperci radzą zacząć od prostego przeglądu: sprawdzić, gdzie w firmie działają automatyczne systemy kontaktu z klientem, i w każdym miejscu dodać czytelną informację o tym, że rozmówcą jest sztuczna inteligencja. Koszt samej zmiany bywa niewielki, natomiast koszt jej braku, przy stawkach kar sięgających kilkunastu milionów euro, może być dotkliwy nawet dla średniej wielkości firmy.

Źródła: Rozmawiasz z człowiekiem czy maszyną? Od 2 sierpnia firmy muszą to wyjaśnić (forsal.pl), Od sierpnia w UE kończy się udawanie, że AI to człowiek (dziennik.pl)

Udostępnij: