poniedziałek, 13 lipca 2026

Nowości

NSA: pełnomocnik, który bezkrytycznie użył AI w piśmie procesowym, działał nieprofesjonalnie

PrawoPatryk Raba
Fot. Adobe Stock
Spis treści
  1. Co ustalił sąd
  2. Standard zawodowego pełnomocnika
  3. Rosnąca lista podobnych spraw
  4. Co to oznacza dla polskich firm i kancelarii

Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że zawodowy pełnomocnik, który złożył zażalenie napisane niemal w całości przez sztuczną inteligencję, bez sprawdzenia jego treści, działał nieprofesjonalnie. Pismo powoływało się na orzeczenia sądowe, które w rzeczywistości nie istniały albo dotyczyły zupełnie innych spraw.

Co ustalił sąd

Sędziowie NSA nie mieli wątpliwości, że pismo zostało wygenerowane przez model językowy. Cytowane w zażaleniu postanowienia sądu miały inne daty wydania niż podane przez pełnomocnika, a żadne z nich nie odnosiło się do procedury wstrzymania wykonania decyzji podatkowej, która była przedmiotem sporu. Innymi słowy, AI podała sądowi fikcyjne lub nietrafione precedensy, a pełnomocnik przepuścił je do oficjalnego pisma bez weryfikacji.

To kolejny, coraz częściej opisywany w Polsce przypadek tak zwanych halucynacji AI w dokumentach prawnych, czyli sytuacji, w której model językowy z pełnym przekonaniem tworzy nieistniejące fakty, cytaty czy sygnatury akt. W tym wypadku skutki poniósł nie tylko pełnomocnik, ale przede wszystkim jego klient, który przegrał spór z fiskusem.

Standard zawodowego pełnomocnika

NSA podkreślił, że zawodowy pełnomocnik pobiera wynagrodzenie za usługi prawne, więc jego mocodawca ma prawo oczekiwać pism spełniających najwyższe standardy profesjonalizmu. Skoro dostęp do narzędzi AI ma dziś każdy, także osoba niebędąca prawnikiem, samo bezrefleksyjne przepisanie odpowiedzi modelu nie może być traktowane jako wypełnienie obowiązków zawodowych.

Bezrefleksyjne wykorzystanie sztucznej inteligencji do sporządzania pism procesowych przez zawodowego pełnomocnika budzi wątpliwości etyczne i należy je ocenić krytycznie - Naczelny Sąd Administracyjny, postanowienie I FZ 104/26

Sąd zaznaczył przy tym, że nie chodzi o zakaz korzystania z AI jako takiej, lecz o sposób jej używania. Narzędzia oparte na modelach językowych mogą wspierać przygotowanie pisma, przyspieszać wyszukiwanie orzecznictwa czy porządkować argumentację, ale nie zwalniają pełnomocnika z obowiązku samodzielnej analizy prawnej i weryfikacji każdego powołanego przepisu, wyroku czy sygnatury.

Rosnąca lista podobnych spraw

Polska nie jest tu wyjątkiem. W ostatnich miesiącach podobne sprawy trafiały już przed sądy w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, gdzie prawnicy byli karani finansowo lub czasowo zawieszani w prawie do występowania przed konkretnym sądem za powoływanie się na fikcyjne precedensy podsunięte przez chatboty. W Polsce sprawa I FZ 104/26 jest jednym z pierwszych tak wyraźnie opisanych orzeczeń, w którym sąd administracyjny wprost odniósł się do jakości pisma wygenerowanego przez AI.

Dla samorządów prawniczych to sygnał, że kwestia odpowiedzialności za treści generowane przez AI w pismach procesowych przestaje być teoretyczną dyskusją, a staje się realnym elementem oceny staranności zawodowej. Krajowa Izba Radców Prawnych i Naczelna Rada Adwokacka od pewnego czasu apelują o ostrożność przy korzystaniu z tego typu narzędzi, przypominając, że odpowiedzialność dyscyplinarna i cywilna wobec klienta pozostaje po stronie pełnomocnika, niezależnie od tego, czy błąd popełnił człowiek, czy algorytm.

Co to oznacza dla polskich firm i kancelarii

Dla przedsiębiorców korzystających z usług kancelarii prawnych sprawa jest praktyczną przestrogą: warto pytać, w jaki sposób pełnomocnik weryfikuje treści wspomagane przez AI, zwłaszcza w pismach składanych w ich imieniu przed sądami czy organami podatkowymi. Błąd może kosztować nie tylko honorarium, ale i przegraną w realnym sporze, tak jak stało się w sprawie rozpoznanej przez NSA.

Dla samych kancelarii i biur rachunkowych, które coraz chętniej sięgają po AI do wstępnego przygotowania pism, apelacji czy analiz podatkowych, orzeczenie NSA może stać się punktem odniesienia przy budowaniu wewnętrznych procedur kontroli jakości. W praktyce oznacza to obowiązek dwuetapowej weryfikacji: sprawdzenia, czy cytowane orzeczenia i przepisy faktycznie istnieją, oraz oceny, czy odpowiadają one stanowi faktycznemu konkretnej sprawy.

Sprawa trafiła do szerszego obiegu medialnego na przełomie czerwca i lipca, a w ostatnich dniach opisały ją kolejne redakcje prawnicze i biznesowe, co świadczy o rosnącym zainteresowaniu tematem odpowiedzialności za AI w zawodach zaufania publicznego. Można się spodziewać, że kolejne izby samorządów prawniczych w Polsce wydadzą w najbliższych miesiącach własne wytyczne dotyczące korzystania z narzędzi AI przy sporządzaniu pism procesowych.

Źródła: Ważne stanowisko NSA. Profesjonalny pełnomocnik powinien weryfikować czy AI nie zmyśla dla niego faktów (gazetaprawna.pl), Orzeczenie NSA: bezrefleksyjne korzystanie z AI przez pełnomocnika to brak profesjonalizmu (rp.pl)

Udostępnij: