Recenzja
Cursor: recenzja redakcji

Najbardziej dopracowane środowisko AI-first. Autouzupełnianie Tab wciąż bez konkurencji, a Composer ogarnia zmiany w wielu plikach naraz.
Cursor od pierwszego uruchomienia sprawia wrażenie edytora pomyślanego wokół AI, a nie doklejonego do niej. To fork Visual Studio Code rozwijany przez Anysphere, więc znajome skróty, wtyczki i układ okien zostają na miejscu, a nad nimi nadbudowano warstwę modeli, która zna cały projekt. Dzięki temu przesiadka z klasycznego VS Code zajmuje minuty, a nie dni, bo ustawienia i rozszerzenia importujesz jednym kliknięciem.
Do czego służy
Sercem narzędzia są trzy funkcje. Autouzupełnianie Tab przewiduje nie pojedynczą linijkę, lecz cały fragment albo kolejną edycję w innym miejscu pliku, i trafia zaskakująco często, przez co ręce nadążają za myślą. Composer, czyli tryb agenta, bierze zadanie opisane zdaniem i nanosi spójne zmiany w kilku plikach naraz, uruchamiając przy tym polecenia w terminalu. Do tego dochodzi czat, który rozumie kontekst repozytorium i pozwala odwoływać się do konkretnych plików, symboli i dokumentacji.
To narzędzie dla osób, które programują zawodowo i chcą wycisnąć maksimum z pary człowiek plus agent. Sprawdzi się u kogoś, kto pracuje w większym projekcie i codziennie żongluje wieloma plikami, bo tam kontekstowe podpowiedzi zarabiają na siebie najszybciej. Początkujący też dostaną świetne wsparcie, ale muszą pamiętać, że wygenerowany kod wciąż trzeba rozumieć i sprawdzać, inaczej łatwo zbudować coś, czego nikt w zespole nie potrafi później utrzymać.
Sprawdziliśmy Cursor na realnej pracy, a nie na pokazowych przykładach: refaktoryzacja średniego projektu w TypeScripcie, dopisywanie testów, naprawa zgłoszonych błędów i przechodzenie przez obcy kod, którego wcześniej nikt z nas nie widział. Testowaliśmy zarówno szybkie, drobne edycje, jak i zadania rozłożone na kilka plików, żeby zobaczyć, w którym momencie agent zaczyna się gubić.
Mocne strony
Najmocniej wypada dopracowanie codziennych detali. Podpowiedzi Tab są szybkie i rzadko przeszkadzają, a kontekst projektu dobierany jest trafnie, więc model rozumie, jak nazywasz swoje funkcje i jak układasz kod. W powtarzalnych zmianach, takich jak przepisanie serii podobnych komponentów, autouzupełnianie oszczędza dziesiątki naciśnięć klawiszy na godzinę i pozwala zostać przy jednym wątku myślowym.
Drugą przewagą jest swoboda wyboru modelu. Do tego samego zadania możesz podstawić mocny model na trudny problem i tańszy na rutynę, a Composer całkiem sprawnie planuje wieloetapowe zmiany i sam poprawia, gdy testy zaświecą się na czerwono. Agenty da się też puszczać w tle, więc jeden wątek naprawia błąd, podczas gdy ty pracujesz nad czymś innym w tym samym oknie.
Słabości i limity
Słabości również widać. Przy dużych repozytoriach agent bywa zbyt pewny siebie: potrafi z przekonaniem przepisać fragment, który działał, albo pójść w stronę, o którą nikt nie prosił. Indeksowanie ogromnych baz kodu nie zawsze łapie właściwy kontekst, więc im większy projekt, tym staranniej trzeba opisywać zadanie i tym uważniej czytać proponowaną zmianę przed jej zatwierdzeniem.
Druga rysa to koszty. Intensywne korzystanie z najmocniejszych modeli potrafi wyczerpać miesięczny limit szybciej, niż się spodziewasz, a wtedy albo dopłacasz, albo schodzisz na słabszy model i od razu czujesz różnicę. Kto pracuje agentem cały dzień, ten szybko przekona się, że wygoda kosztuje, i będzie musiał świadomie pilnować, do czego wysyła najdroższe zapytania.
Cennik i werdykt
Cennik jest przejrzysty. Plan darmowy wystarczy, żeby narzędzie przetestować i poczuć różnicę względem zwykłego edytora, ale realną moc odblokowuje Pro od dwudziestu dolarów miesięcznie, z hojniejszym dostępem do mocnych modeli. Dla osób, które żyją w edytorze przez osiem godzin dziennie, istnieje jeszcze wyraźnie droższy plan z podniesionymi limitami, wart uwagi dopiero wtedy, gdy Pro zaczyna hamować.
Werdykt: dziewięć na dziesięć. Cursor to dziś najbardziej dopracowane środowisko pisane od podstaw pod pracę z AI, a autouzupełnianie Tab wciąż nie ma realnej konkurencji. Nie jest to narzędzie idealne, bo przy dużych projektach wymaga czujności, a przy intensywnej pracy trzeba liczyć się z limitami. Jeśli jednak programujesz zawodowo, to właśnie tutaj współpraca z agentem układa się najgładziej.