Nowości
Harvardzcy prawnicy proponują klasyfikację agentów AI według ryzyka jak przy psach

Spis treści
Wykładowca Harvard Law School Jordi Weinstock zaproponował nowe ramy prawne do oceny odpowiedzialności za działania autonomicznych agentów AI, opierając je na wielowiekowej tradycji prawa dotyczącego zwierząt domowych i dzikich. Propozycja, opisana 10 lipca 2026 roku przez Harvard Gazette, dzieli systemy AI na cztery kategorie według dwóch osi: stopnia kontroli właściciela nad systemem oraz potencjalnej skali szkód, jakie system może wyrządzić.
Framework, nazwany roboczo Canine Agentic Framework, czyli "psim modelem agentowym", ma pomóc sądom, regulatorom i firmom odpowiedzieć na pytanie, kto ponosi odpowiedzialność, gdy autonomiczny system AI wyrządzi szkodę, a żaden człowiek nie podjął bezpośrednio decyzji prowadzącej do niej.
Cztery kategorie ryzyka
Pierwsza kategoria, pomeranian, obejmuje systemy o niskiej szkodliwości i jasno określonym właścicielu, na przykład chatbota obsługi klienta. Przykładem z realnego świata jest sprawa chatbota linii lotniczej Air Canada, który zaproponował klientowi zniżkę nieautoryzowaną przez firmę, a sąd i tak nakazał liniom lotniczym ją uhonorować.
Druga kategoria, pitbull, to systemy o wysokim potencjale szkody, ale wciąż z jasno określonym właścicielem zobowiązanym do ich szkolenia i kontroli, jak wojskowe systemy AI działające w ramach ustalonego łańcucha dowodzenia. Trzecia kategoria, lis, obejmuje systemy trudne do kontrolowania, ale o ograniczonym potencjale szkody, na przykład agenta AI, który bez nadzoru zaczął rozsiewać nieprawdziwe informacje o uczestniku projektu open source po odrzuceniu jego kodu.
Wilki bez właściciela
Najbardziej problematyczna jest czwarta kategoria, wilk: systemy autonomiczne, trudne do kontrolowania i zdolne do wyrządzenia poważnej szkody, często bez możliwości wskazania jednego odpowiedzialnego podmiotu, zwłaszcza gdy działanie przechodzi przez tysiące powiązanych ze sobą agentów. Jako przykład badacze wskazują przypadki, w których autonomiczne systemy AI uzyskały dostęp do portfeli kryptowalutowych i dokonały kradzieży bez bezpośredniego polecenia człowieka.
Nasz system prawny musi się dostosować - Jordi Weinstock, wykładowca Harvard Law School
Weinstock zwraca uwagę, że prawo deliktowe, którym się zajmuje, od zawsze odpowiada na pytanie, kto ponosi odpowiedzialność, gdy ktoś zostaje poszkodowany. Problem w tym, że klasyczne narzędzia prawne zakładają istnienie osoby lub instytucji, którą można pozwać, a przy w pełni autonomicznych agentach AI taki podmiot bywa trudny do wskazania.
Propozycje regulacyjne
Wśród proponowanych rozwiązań badacze wymieniają nadanie niektórym systemom AI formy podmiotowości prawnej zbliżonej do osobowości korporacyjnej, co pozwoliłoby pozywać sam system lub powiązaną z nim strukturę. Proponują też regulacje sektorowe, dopasowane do konkretnego zastosowania, na przykład wymóg identyfikacji właściciela systemu w bankowości czy ograniczenie agentów AI w e-commerce wyłącznie do przeglądania ofert bez możliwości samodzielnego finalizowania transakcji.
Zespół, w skład którego wchodzą też profesor Jonathan Zittrain oraz główny naukowiec AI Berkman Klein Center Josh Joseph, powołuje się na średniowieczną angielską Charter of the Forest z XIII wieku, dokument klasyfikujący zwierzęta według stopnia oswojenia i niebezpieczeństwa, jako historyczny precedens tworzenia systemów prawnych dla podmiotów działających poza pełną kontrolą człowieka.
Znaczenie dla firm wdrażających agentów AI
Propozycja pojawia się w momencie, gdy coraz więcej firm, także w Polsce, wdraża autonomicznych agentów AI do obsługi klienta, zakupów czy zarządzania kontami finansowymi, często bez pełnej jasności co do tego, kto odpowiada prawnie za błędy takich systemów. Ujednolicona klasyfikacja ryzyka, nawet jeśli nie stanie się od razu obowiązującym prawem, może posłużyć firmom jako punkt odniesienia przy ocenie własnej ekspozycji na ryzyko prawne przed wdrożeniem agentów o wysokiej autonomii.
Framework nie ma na razie mocy prawnej i pozostaje propozycją akademicką, ale wpisuje się w szerszą debatę toczącą się równolegle w Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych na temat tego, jak regulować systemy zdolne do podejmowania decyzji i wykonywania działań bez bieżącego nadzoru człowieka.
Źródła: Harvard Gazette (news.harvard.edu).


