Nowości
OpenAI i Google udostępniały modele AI singapurskim spółkom chińskich gigantów z czarnej listy Pentagonu

Śledztwo Financial Times ujawniło, że OpenAI i Google dostarczały zaawansowane modele AI singapurskim spółkom zależnym Alibaby, Baidu i Tencentu, mimo że firmy macierzyste figurują na liście podmiotów powiązanych z chińską armią.
Financial Times opublikował 10 lipca 2026 roku śledztwo, z którego wynika, że OpenAI i Google udostępniały zaawansowane usługi sztucznej inteligencji singapurskim spółkom zależnym trzech chińskich gigantów technologicznych, Alibaby, Baidu i Tencentu. Wszystkie trzy firmy macierzyste figurują na liście Pentagonu określanej jako 1260H, obejmującej podmioty rzekomo powiązane z chińską armią.
Mechanizm opisany przez śledczych FT opiera się na luce prawnej powstałej po tym, jak administracja Trumpa na początku roku wycofała się z tak zwanej zasady dyfuzji wprowadzonej za czasów Joe Bidena. Zasada ta miała ograniczać właśnie tego typu obejścia kontroli eksportowej poprzez zagraniczne spółki zależne.
Jak działa singapurska luka
Singapurska spółka zależna chińskiego koncernu jest na papierze w pełni singapurskim podmiotem, działającym według singapurskiego prawa, płacącym singapurskie podatki i mogącym zawierać kontrakty niedostępne dla spółki matki w Shenzhen czy Hangzhou. To właśnie ta konstrukcja prawna pozwoliła Alibabie, Baidu i Tencentowi na legalny dostęp do najbardziej zaawansowanych modeli OpenAI i Google, mimo że bezpośredni dostęp z terytorium Chin pozostaje zablokowany.
Obecne kontrole eksportowe Stanów Zjednoczonych koncentrują się na konkretnych podmiotach i lokalizacjach, a nie na samej technologii, co w praktyce oznacza, że transakcje przez zagraniczne spółki zależne nie łamią prawa, nawet jeśli spółka matka figuruje na wojskowej czarnej liście.
Reakcje firm
OpenAI przekazało Financial Times, że blokuje bezpośredni dostęp do swoich modeli z terytorium Chin, ale zezwala niektórym firmom kontrolowanym przez chińskie podmioty na korzystanie z usług w jurysdykcjach, gdzie możliwe jest egzekwowanie zabezpieczeń. Firma poinformowała też, że zawiesiła dostęp spółce powiązanej z Alibabą po wykryciu prób tak zwanej destylacji, czyli wykorzystywania odpowiedzi zaawansowanych modeli do trenowania konkurencyjnych systemów, i zgłosiła sprawę władzom amerykańskim.
Ograniczenia geograficzne same w sobie nie wystarczają, by powstrzymać zaawansowanych użytkowników przed obejściem kontroli - rzecznik Google
Google potwierdziło, że jego usługi AI są dostępne na rynkach takich jak Singapur i Hongkong, zastrzegając jednocześnie zgodność z politykami użytkowania. Anthropic, konkurent obu firm, przyjął zdecydowanie bardziej restrykcyjne podejście, zakazując chińskim firmom i kontrolowanym przez nie zagranicznym podmiotom dostępu do swoich najnowocześniejszych modeli, a także apelując o wprowadzenie szerszych kontroli eksportowych w tym obszarze.
Debata polityczna w Waszyngtonie
Ujawnienie śledztwa FT odnowiło w Waszyngtonie dyskusję o wprowadzeniu wobec dostępu do zaawansowanych modeli AI kontroli podobnych do tych, które od lat obowiązują w handlu zaawansowanymi półprzewodnikami. Krytycy obecnych przepisów wskazują, że luka pozwala chińskim firmom wojskowym pośrednio korzystać z najbardziej zaawansowanych amerykańskich technologii AI, mimo formalnego umieszczenia na liście sankcyjnej Pentagonu.
Reakcja rynku na publikację śledztwa była stonowana. Akcje Alphabetu w notowaniach przedgiełdowych niemal się nie zmieniły, podobnie jak notowane w USA akcje Alibaby, co sugeruje, że inwestorzy nie spodziewają się szybkich, twardych regulacji w tym obszarze.
Sprawa wpisuje się w szerszy wzorzec, w którym chińskie firmy technologiczne przenoszą trenowanie zaawansowanych modeli językowych do Azji Południowo-Wschodniej, głównie do Singapuru i Malezji, by legalnie korzystać z najwydajniejszych chipów Nvidii niedostępnych bezpośrednio na terenie Chin. Wcześniejsze doniesienia wskazywały już, że Alibaba i ByteDance stosują podobną strategię wobec sprzętu obliczeniowego, a obecne śledztwo FT pokazuje, że ten sam mechanizm luki geograficznej dotyczy również dostępu do samych modeli AI, a nie tylko chipów.
Dla europejskich i polskich firm korzystających z modeli OpenAI i Google sprawa ma znaczenie pośrednie, pokazuje jednak, że globalne regulacje dostępu do AI wciąż mają istotne luki, a odpowiedzialność za ich domykanie w praktyce spoczywa na politykach dostawców modeli, nie na jednolitym prawie międzynarodowym.
Źródła: Investing.com, dev.ua, Il Sole 24 Ore (en.ilsole24ore.com)


