Nowości
Profesor z Brown złapał niemal całą grupę na ściąganie z ChatGPT

Roberto Serrano, profesor ekonomii dobrobytu na Brown University, od niemal dwudziestu lat prowadzi ten sam kurs. Wiosną tego roku po raz pierwszy zamienił kolokwium stacjonarne na egzamin domowy, częściowo dlatego, że studenci obawiali się przebywania w sali wykładowej po grudniowej strzelaninie na terenie uczelni. Wynik przerósł jego najgorsze podejrzenia.
Serrano i jego asystenci przepuścili treść pytań egzaminacyjnych przez ChatGPT i porównali odpowiedzi modelu z pracami studentów. Znaleźli fragmenty, które pokrywały się z tym, co wygenerował chatbot - odpowiedzi technicznie poprawne, ale sformułowane w charakterystyczny, przekombinowany sposób, jakiego nie spodziewał się po studentach. Część z nich stosowała nietypowe dowody przez sprowadzenie do sprzeczności zamiast metod, których uczono na zajęciach, dokładnie tak jak proponował je ChatGPT.
Reakcja profesora
Po analizie wyników Serrano wysłał do grupy wiadomość, w której otwarcie napisał, że podejrzewa większość studentów o ściąganie. Za zgodą dziekana zamienił egzamin końcowy z domowego na stacjonarny. Efekt był natychmiastowy - część studentów zrezygnowała z kursu, zanim doszło do finału, a średni wynik wśród tych, którzy zostali, spadł niemal o połowę względem kolokwium.
Rozkład wyników jasno pokazał, że wydarzyło się coś poważnie niepokojącego - Roberto Serrano, profesor ekonomii, Brown University
Jeśli pracownicy będą tylko naciskać przycisk, żeby AI wykonała za nich pracę, to zapisujemy świat, w którym ludzkość wybrała bycie idiotami - Roberto Serrano, profesor ekonomii, Brown University
Uczelnia reaguje ostrożnie
Kiedy w maju Serrano przekazał dane Komisji ds. Kodeksu Akademickiego Brown, nie otrzymał odpowiedzi. Dopiero po tym, jak pod koniec czerwca upublicznił sprawę w mediach, komisja poprosiła go o złożenie indywidualnych skarg wobec konkretnych studentów. Tymczasem powołany przez uczelnię komitet ds. AI opublikował rekomendacje, by wykładowcy „nie kładli nacisku na karanie” i unikali restrykcyjnych zasad dotyczących używania sztucznej inteligencji.
Ten rozdźwięk - między wykładowcą alarmującym o masowym oszustwie a władzami uczelni zalecającymi łagodniejsze podejście - pokazuje, jak bardzo amerykańskie uczelnie wciąż nie mają wypracowanej wspólnej polityki wobec chatbotów. Serrano nie jest odosobniony w swoich obawach: podobny odsetek wykładowców zgłaszał niepokój w ogólnokrajowej ankiecie AACU jeszcze przed premierą najnowszych modeli.
Znaczenie dla edukacji
Sprawa z Brown trafia w moment, gdy dostępność zaawansowanych chatbotów rośnie szybciej niż zdolność uczelni do weryfikacji samodzielności prac. Egzaminy domowe, przez lata traktowane jako mniej stresująca alternatywa dla sal wykładowych, stają się w praktyce trudne do obronienia jako forma rzetelnej oceny wiedzy, gdy każdy student ma w telefonie narzędzie zdolne rozwiązać zadanie z ekonomii dobrobytu w kilka sekund.
Dla polskich uczelni to ostrzeżenie zza oceanu - problem dotyczy każdej instytucji, która opiera ocenianie na pracach wykonywanych bez nadzoru. Część polskich szkół wyższych już wprowadza własne regulaminy dotyczące korzystania z AI w pracach zaliczeniowych, ale przypadek Serrano pokazuje, że nawet renomowane uczelnie amerykańskie wciąż szukają odpowiedzi na pytanie, jak oceniać studentów w świecie, w którym dostęp do dobrego modelu językowego jest powszechny.
Źródła: Inside Higher Ed (insidehighered.com), Fortune (fortune.com)

