Nowości
Kancelaria Premiera publikuje grafikę AI z dwiema lewymi rękami
Posłuchaj tego artykułu
Oficjalne kanały Kancelarii Prezesa Rady Ministrów opublikowały grafikę promującą KPO, na której dwie osoby podają sobie dwie lewe dłonie. Błąd wytknął Michał Dworczyk, a urząd po prostu usunął materiał bez komentarza.
Spis treści
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów opublikowała 8 lipca grafikę promującą program KPO, na której osoby podające sobie dłonie mają po dwie lewe ręce. Błąd, typowy dla generatorów obrazów AI, zauważył Michał Dworczyk, który sam kierował tą samą kancelarią za rządów Mateusza Morawieckiego.
Grafika miała pełnić funkcję prostego tła pod komunikat o zmianach, jakie w Polsce wprowadza Krajowy Plan Odbudowy. Dopiero uważniejsze spojrzenie ujawniało anatomiczny błąd charakterystyczny dla narzędzi generujących obrazy - w miejscu klasycznego uścisku dłoni na zdjęciu widać dwie identyczne lewe ręce po obu stronach.
Kto zauważył błąd
Na wpadkę jako pierwszy zwrócił uwagę Michał Dworczyk, poseł Prawa i Sprawiedliwości oraz były szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w rządzie Mateusza Morawieckiego. To o tyle znaczące, że krytykę wystawił człowiek, który przez lata sam odpowiadał za tę samą instytucję i jej materiały komunikacyjne.
Zamiast wyjaśnić sytuację albo przyznać się do pomyłki, urząd zdecydował się na najprostsze rozwiązanie - grafika zniknęła z Facebooka bez żadnego komunikatu. Nikt z Kancelarii Premiera nie potwierdził oficjalnie, jakim narzędziem powstał obraz ani dlaczego trafił do publikacji bez wcześniejszej weryfikacji.
Nie pierwszy taki przypadek
To już drugi w ostatnich miesiącach przypadek, gdy polska administracja rządowa wpada w kłopoty przez materiały wizualne obrobione sztuczną inteligencją. Wcześniej wiceminister Magdalena Sobkowiak-Czarnecka opublikowała zdjęcie, w którym narzędzia AI zmieniły twarze kilku osób, usunęły napis z koszulki jednego z uczestników oraz zmodyfikowały elementy munduru wojskowego tak, że różniły się od rzeczywistości.
Resort wojskowy tłumaczył wtedy sprawę jako niezamierzoną modyfikację powstałą przy poprawianiu jakości zdjęcia i przeprosił za zamieszanie. Skala ingerencji, obejmująca twarze i elementy munduru, budziła jednak więcej pytań niż samo tłumaczenie rozwiewało.
Dlaczego to nie tylko żart
Anatomiczne błędy w generowanych dłoniach to znany, powtarzalny problem większości popularnych generatorów obrazów, mimo że producenci od dwóch lat deklarują jego stopniowe eliminowanie. Publikacja takiego materiału przez najwyższy urząd administracji rządowej pokazuje, że w praktyce grafiki AI trafiają do oficjalnego obiegu bez podstawowej weryfikacji wizualnej przed publikacją.
Problem wykracza poza estetykę. Skoro urzędnicy sięgają po generatory obrazów do promocji programów rządowych, to samo pytanie dotyczy zdjęć z wydarzeń, przemówień czy dokumentacji - a tam retusz twarzy czy elementów munduru, jak w przypadku wiceminister Sobkowiak-Czarneckiej, budzi już poważniejsze wątpliwości niż nieudany uścisk dłoni.
Niech ktoś zabierze rządowi dostęp do AI - komentarz do wpadki Kancelarii Premiera, Spider's Web
Brakuje jasnych zasad
W Polsce wciąż nie ma jednolitych, publicznie znanych wytycznych dla urzędów co do tego, kiedy i jak wolno używać generatywnej AI w materiałach oficjalnych, ani kto odpowiada za weryfikację takich publikacji przed ich wypuszczeniem. Każdy resort i każda kancelaria działają w tej sprawie po swojemu, co przy rosnącej liczbie podobnych wpadek zaczyna wyglądać na systemową lukę, a nie serię przypadkowych pomyłek pojedynczych pracowników.
Dla instytucji publicznej koszt takiej wpadki jest głównie wizerunkowy, ale pokazuje mechanizm, który przy poważniejszych materiałach mógłby mieć dalej idące konsekwencje - od podważenia wiarygodności komunikacji rządowej po pytania o to, co jeszcze w oficjalnym przekazie zostało wygenerowane lub zmodyfikowane maszynowo bez adnotacji.
Sprawa dwóch lewych rąk sama w sobie nie zaszkodzi nikomu, ale w połączeniu z wcześniejszym przypadkiem retuszu zdjęcia z udziałem wiceminister obrony układa się w wzór - polskie urzędy sięgają po narzędzia AI szybciej, niż wypracowują procedury ich kontroli. Kolejny incydent może dotyczyć czegoś istotniejszego niż źle wyrenderowana dłoń.
Źródła: Niech ktoś zabierze rządowi dostęp do AI (spidersweb.pl)

