Nowości

Co druga gmina w Polsce nie wie, jak systemowo wdrożyć sztuczną inteligencję

Polska scenaPatryk Raba

Posłuchaj tego artykułu

Spis treści
  1. Liderzy wdrożeń
  2. Bariery hamujące resztę kraju
  3. Presja czasu przed AI Act

Polskie samorządy wchodzą w erę sztucznej inteligencji nierówno i ostrożnie. Z raportu „Polskie miasta wobec sztucznej inteligencji”, przygotowanego przez Fundację Miasto i Związek Miast Polskich, wynika, że mimo powszechnego już korzystania z narzędzi takich jak ChatGPT, Copilot czy Claude przez pracowników urzędów, zdecydowana większość gmin nie ma żadnej systemowej strategii wdrażania AI.

Raport, na który powołuje się Rzeczpospolita, opisuje konkretne wdrożenia w kilkunastu miastach. Katowice uruchomiły pod koniec 2025 roku wirtualnego chatbota dostępnego całodobowo na stronie miasta, który odpowiada na pytania administracyjne i pomaga poruszać się po Biuletynie Informacji Publicznej. Poznań poszedł dalej, wdrażając e-konsultantkę i voiceboty oparte na przetwarzaniu języka naturalnego, które umawiają wizyty, przypominają o terminach i informują o świadczeniach oraz zaległościach podatkowych.

Liderzy wdrożeń

W Poznaniu automatyczne powiadomienia o zaległościach podatkowych mają, według miasta, ograniczać liczbę wysyłanych upomnień i jednocześnie zwiększać ściągalność podatków lokalnych. Miasto uruchomiło też Inteligentny System Analizy Bezpieczeństwa, który generuje podsumowania i rekomendacje dotyczące cyberbezpieczeństwa. Gdańsk poszedł w innym kierunku, udostępniając wszystkim pracownikom urzędu Microsoft 365 Copilot Chat w ramach środowiska pracy grupowej.

Kraków wykorzystuje AI do redagowania dokumentów, edycji treści i tłumaczeń, a także testuje pilotażowo zaawansowaną analizę obrazu do liczenia pieszych i pojazdów na potrzeby bezpieczeństwa i planowania przestrzennego. Miasto podkreśla jednak, że działa w oparciu o wewnętrzne wytyczne bezpieczeństwa AI, a kluczowe decyzje i odpowiedzialność pozostają po stronie pracowników, a nie algorytmów. Łódź planuje uruchomienie miejskiego Centrum AI koordynującego wdrożenia w poszczególnych jednostkach miejskich, a Gdynia testuje pilotażowo polski model PLLuM do wyszukiwania danych w BIP oraz tworzenia i analizy dokumentów przez urzędników.

Wdrażanie AI nie ma na celu redukcji zatrudnienia - Joanna Nowak, przedstawicielka Urzędu Miasta Poznania

Bariery hamujące resztę kraju

Obraz wyłaniający się z raportu jest jednak daleki od jednorodnego sukcesu. Poza wąską grupą liderów, takich jak Poznań, Kraków czy Gdańsk, większość polskich samorządów dopiero rozgląda się za narzędziami AI albo korzysta z nich w sposób nieformalny, bez żadnej strategii czy nadzoru. Autorzy raportu wskazują na fragmentację danych w przestarzałych systemach informatycznych, wysokie koszty infrastruktury oraz ryzyko halucynacji, czyli generowania przez AI fałszywych informacji, jako główne bariery techniczne.

Równie istotne okazują się bariery kompetencyjne i prawne. Ponad połowa ankietowanych samorządów przyznaje, że brakuje im pracowników potrafiących wdrażać i nadzorować systemy AI, a podobny odsetek wskazuje na niejasności prawne dotyczące odpowiedzialności za decyzje wspierane przez algorytmy. Problemem pozostaje też konkurencja o specjalistów IT ze strony sektora prywatnego, który oferuje wyższe wynagrodzenia niż budżety samorządowe.

Wszystkie badane miasta zadeklarowały, że wdrożenia AI nie wiążą się z planami zwolnień, a algorytmy mają wspierać, a nie zastępować pracowników urzędów. To ważna deklaracja w kontekście rosnących obaw społecznych wobec automatyzacji miejsc pracy w administracji publicznej, choć na razie trudno zweryfikować, czy deklaracje utrzymają się w dłuższej perspektywie, gdy skala wdrożeń będzie rosła.

Presja czasu przed AI Act

Sytuację komplikuje zbliżający się termin wejścia w życie krajowej ustawy o systemach sztucznej inteligencji, wdrażającej unijny AI Act. Wcześniejsze doniesienia wskazywały, że wiele polskich urzędów nie ma nawet pełnej wiedzy, w jakim zakresie korzysta z narzędzi AI, co utrudnia przygotowanie się do nowych obowiązków dotyczących przejrzystości i oceny ryzyka algorytmicznego. Dla samorządów, które dopiero testują pojedyncze chatboty, presja regulacyjna może okazać się dodatkowym czynnikiem zniechęcającym do szybkich wdrożeń bez wcześniejszego przygotowania prawnego.

Dla mieszkańców praktyczne znaczenie tych wdrożeń jest już odczuwalne w miastach, które zdecydowały się na chatboty i voiceboty, skracając czas oczekiwania na odpowiedź w prostych sprawach urzędowych. Pytanie, czy pozostała część kraju nadrobi ten dystans, zależy w dużej mierze od tego, czy rząd i samorządy centralne zaproponują wspólne finansowanie i standardy, o które apeluje większość ankietowanych miast.

Źródła: Chatbot zamiast urzędnika? Tak polskie miasta wdrażają sztuczną inteligencję (regiony.rp.pl)

Udostępnij: