niedziela, 6 września 2026

Nowości

Domowy "autonomiczny" samochód w Pakistanie wjechał w radiowóz podczas testu

SprzętPatryk Raba
Domowy "autonomiczny" samochód w Pakistanie wjechał w radiowóz podczas testu
Fot. Stephen Leonardi, Pexels (Pexels License)
Spis treści
  1. Co pokazuje nagranie
  2. Autonomiczny czy sterowany ręcznie
  3. Reakcja policji
  4. Wiralowa kariera wpadki
  5. Dlaczego to ważne poza Pakistanem

Nagranie z Islamabadu obiegło w tym tygodniu media społecznościowe: samochód bez kierowcy za kierownicą rusza na oczach kamery, po czym zamiast skręcić w prawo, skręca w lewo i wbija się w zaparkowany radiowóz policyjny. Twórcą pojazdu jest Ahsan Zafar Abbasi, student informatyki, a cały incydent obnażył różnicę między marketingowym słowem "autonomiczny" a tym, co faktycznie siedziało pod maską.

Co pokazuje nagranie

W samochodzie na fotelu pasażera siedział pakistański dziennikarz Muhammad Aalijah, który miał zarejestrować materiał o młodym wynalazcy i jego projekcie. Kierownica pojazdu obraca się sama, auto rusza bez nikogo za sterami, a chwilę później - zamiast płynnie wyminąć zaparkowany radiowóz - wbija się w niego z impetem. Cała scena trwa kilkanaście sekund, ale wystarczyła, by nagranie zaczęło krążyć po platformie X i trafiło do indyjskich oraz pakistańskich mediów.

Autonomiczny czy sterowany ręcznie

Kluczowe pytanie, które pojawiło się po publikacji nagrania, brzmiało: czy to był rzeczywiście pojazd autonomiczny, czy tylko zdalnie sterowany model na sterydach. Z relacji "Express Tribune" wynika, że auto określono jako "zależne od internetu" - to znaczy sterowanie odbywało się przez połączenie sieciowe, a nie przez algorytmy samodzielnie odczytujące otoczenie kamerami czy czujnikami. Sam dziennikarz obecny w aucie tłumaczył awarię przerwaniem połączenia internetowego, sam konstruktor mówił raczej o błędzie ludzkim przy obsłudze sterowania.

To rozróżnienie ma znaczenie. Prawdziwy pojazd autonomiczny, jak te testowane przez Waymo czy chińskie Baidu Apollo Go, podejmuje decyzje o skręcie, hamowaniu czy omijaniu przeszkód na podstawie danych z lidarów, radarów i kamer przetwarzanych lokalnie przez model AI. Tu decyzję o skręcie w lewo czy w prawo podejmował człowiek naciskający przycisk - z tą różnicą, że robił to zdalnie, a nie siedząc za kierownicą.

Reakcja policji

Zamiast dochodzenia i zarzutów, funkcjonariusze z Islamabadu postanowili pochwalić młodego konstruktora. Oficer SP City Zone Ayaz Hussain powiedział wprost, że "to jest przyszłość Pakistanu, to są młodzi ludzie tego kraju", podkreślając, że władze chcą wspierać tego typu projekty techniczne mimo wpadki. Policja stwierdziła, że nie znalazła dowodów na popełnienie przestępstwa i zamknęła sprawę bez konsekwencji dla studenta.

They are the future of Pakistan and Islamabad encourages such youths - Ayaz Hussain, SP City Zone, policja Islamabadu

Wiralowa kariera wpadki

Nagranie szybko stało się materiałem do żartów w sieci. Indyjski aktor Ranvir Shorey opublikował klip, komentując go jako "pakistańską odpowiedź na Teslę", a użytkownicy mediów społecznościowych zaczęli tworzyć memy porównujące wynalazek do prawdziwych systemów autonomicznej jazdy rozwijanych przez globalne koncerny motoryzacyjne i technologiczne. Część komentujących zwracała uwagę, że sam fakt testowania takiego prototypu na publicznym placu, z dziennikarzem w środku, budzi wątpliwości niezależnie od tego, czy pojazd był w pełni autonomiczny czy zdalnie sterowany.

Dlaczego to ważne poza Pakistanem

Historia z Islamabadu, choć anegdotyczna, dotyka realnego problemu w branży: słowo "autonomiczny" bywa używane luźno, także przez poważne firmy, do opisu systemów, które w praktyce wymagają zdalnego nadzoru człowieka albo połączenia sieciowego jako elementu krytycznego. W przypadku prawdziwych flot robotaxi - Waymo, Zoox czy chińskich operatorów - awarie łączności czy czujników kończą się zatrzymaniem pojazdu w bezpiecznym trybie, a nie utratą kontroli nad kierownicą. Amatorski prototyp student z Abbottabadu takiego zabezpieczenia najwyraźniej nie miał.

Dla polskiego czytelnika śledzącego rozwój pojazdów autonomicznych - w tym testy prowadzone przez Sieć Badawczą Łukasiewicz-PIMOT na krajowych drogach - epizod z Islamabadu jest przypomnieniem, że certyfikacja, redundancja czujników i procedury bezpieczeństwa nie są biurokratyczną formalnością, tylko właśnie tym, co odróżnia demonstrację od poważnego wdrożenia. Bez nich każda usterka łącza internetowego czy pomyłka operatora może zamienić pokaz technologii w kolizję.

Sam Ahsan Zafar Abbasi nie stracił zapału - według doniesień z Pakistanu nad projektem pracował od lat szkolnych, a incydent, mimo kompromitującego przebiegu, przyniósł mu rozgłos i nieoczekiwane wsparcie lokalnych władz. Czy doprowadzi to do poważniejszego finansowania czy współpracy z uczelnią COMSATS, na razie nie wiadomo.

Udostępnij: