Nowości
Politycy w Wielkiej Brytanii i Szwecji piszą przemówienia i ustawy z pomocą AI bez wiedzy wyborców

Badanie uczelni z Chalmers i Edynburga wykazało, że nawet 15 procent brytyjskich wystąpień parlamentarnych i 9,4 procent szwedzkich wniosków poselskich zawiera fragmenty napisane przez AI, a żaden z tych tekstów nie miał ujawnionego pochodzenia.
Spis treści
Naukowcy z Chalmers University of Technology w Szwecji i Edinburgh Napier University w Wielkiej Brytanii ustalili, że politycy w obu krajach coraz częściej korzystają ze sztucznej inteligencji przy pisaniu przemówień, wniosków i innych dokumentów parlamentarnych, nie informując o tym wyborców. W żadnym z przeanalizowanych tekstów badacze nie znaleźli śladu ujawnienia, że powstał on z udziałem AI.
Jak wykryto AI w tekstach
Zespół kierowany przez doktorantkę Minervę Suvanto z Chalmers University of Technology zbudował osobne detektory dla tekstów szwedzkich i angielskich. Modele wytrenowano na dwóch zbiorach danych: dokumentach napisanych przez ludzi jeszcze przed erą generatywnej AI oraz wersjach tych samych tematów wygenerowanych przez modele językowe. Dzięki temu badacze mogli odróżnić styl typowy dla człowieka od charakterystycznych wzorców tekstu maszynowego.
Współautor badania, profesor sztucznej inteligencji stosowanej Mattias Wahde, podkreślił, że zespół zastosował podejście nazywane interpretable AI, czyli AI, którą można wytłumaczyć. Pozwoliło to nie tylko stwierdzić, czy dany tekst powstał z udziałem AI, ale też wskazać konkretne fragmenty, w których widać ślady maszynowego pisania.
Dwa parlamenty, dwie skale zjawiska
W Wielkiej Brytanii wzrost jest wyraźnie szybszy niż w Szwecji. Odsetek oświadczeń z fragmentami AI wzrósł z 3,5 procent w 2022 roku do 15 procent w 2026 roku, czyli ponaddwukrotnie wyprzedza tempo obserwowane w Riksdagu, gdzie odsetek wniosków z fragmentami AI wzrósł z 1,7 do 9,4 procent w podobnym okresie.
Różnica między liczeniem akapitów a liczeniem całych dokumentów pokazuje, że w większości przypadków politycy nie oddają całego tekstu do napisania modelowi, tylko wplatają fragmenty wygenerowane przez AI w dokument napisany samodzielnie. Mimo to badacze zwracają uwagę, że nawet częściowe użycie rodzi pytania o przejrzystość procesu legislacyjnego.
Niezależnie od zakresu użycia AI, mogą istnieć ryzyka związane z brakiem przejrzystości - Minerva Suvanto, doktorantka, Chalmers University of Technology
Ryzyko niezauważonych błędów
Autorzy badania ostrzegają, że tekst tworzony przez duże modele językowe bywa bardzo dobrze napisany i przekonujący, co paradoksalnie zwiększa ryzyko, że błędy rzeczowe czy nieścisłości nie zostaną zauważone nawet przez samego polityka, który go podpisuje. W dokumentach o charakterze prawnym, takich jak wnioski poselskie, taka pomyłka może przełożyć się na realne konsekwencje legislacyjne.
Głos w sprawie badania zabrał Jan Riise, poseł szwedzkiej Partii Zielonych, który przyznał, że wyniki go nie zaskoczyły. Jego ugrupowanie korzysta z AI głównie w celach badawczych i ma wewnętrzne wytyczne zalecające ostrożność. Riise opowiedział się za obowiązkowym oznaczaniem tekstów tworzonych z pomocą AI, zastrzegając jednocześnie, że napisanie całego wniosku przez model to zupełnie inna sytuacja niż wsparcie przy researchu.
Jeśli musisz napisać cały wniosek, to inna historia - Jan Riise, poseł, szwedzka Partia Zielonych
Kontekst na szczycie władzy
Badanie nie jest odosobnionym sygnałem. Premier Szwecji Ulf Kristersson ujawnił już w sierpniu 2025 roku, że regularnie korzysta z ChatGPT i francuskiego LeChat, by uzyskać drugą opinię przy podejmowaniu decyzji politycznych. To pokazuje, że narzędzia AI trafiły już do codziennej praktyki najwyższych urzędników, a nie tylko szeregowych parlamentarzystów.
Dla polskiego czytelnika badanie ma znaczenie wykraczające poza Wielką Brytanię i Szwecję. Trwa właśnie dyskusja o zasadach oznaczania treści generowanych przez AI w administracji i biznesie, a polskie firmy same przyznają, że gubią się w przepisach dotyczących etykietowania takich treści. Wyniki szwedzko-brytyjskiego zespołu pokazują, że sam brak jasnych regulacji nie powstrzymuje praktyki, a jedynie sprawia, że pozostaje ona niewidoczna dla opinii publicznej.
Badacze rekomendują, by parlamenty i partie polityczne wprowadziły obowiązek jawnego oznaczania dokumentów powstałych z istotnym udziałem AI, podobnie jak w wielu krajach wymaga się dziś oznaczania materiałów wideo czy grafik generowanych maszynowo. Na razie żaden z analizowanych parlamentów takiego obowiązku nie ma, a decyzja o ujawnieniu pozostaje wyłącznie w gestii samego polityka.


