Nowości
Trzej turyści zgubieni na Mount Shasta po tym, jak trasę zaplanował im Gemini

Trzej niedoświadczeni wspinacze z Kalifornii utknęli na Mount Shasta, bo plan wejścia i listę zapasów przygotował im chatbot Gemini. Ośmiogodzinna wyprawa zamieniła się w szesnastogodzinną gehennę zakończoną nocą w kanionie i akcją ratunkową.
Trzej młodzi mężczyźni z kalifornijskiego Roseville wyruszyli w niedzielę 30 sierpnia o trzeciej nad ranem na szczyt Mount Shasta, licząc na ośmiogodzinną wycieczkę. Trasę, tempo marszu i listę zapasów wcześniej skonsultowali z chatbotem Google Gemini. Wejście zajęło im szesnaście godzin, zejście zamieniło się w noc spędzoną w kanionie bez odpowiedniego ekwipunku, a całość skończyła się interwencją ratowników górskich.
Rada, która zawiodła
Według relacji przekazanej ratownikom trzej mężczyźni oparli przygotowania niemal wyłącznie na wskazówkach Gemini. Chatbot zaniżył szacowany czas wejścia do ośmiu godzin, choć doświadczeni wspinacze pokonują tę trasę zwykle w kilkanaście godzin. Do tego doradził spakowanie prostych węglowodanów zamiast tłuszczów, tłumacząc to tym, że tłuszcze rzekomo zbyt długo się trawią - w efekcie grupa zabrała dalece niewystarczające zapasy jedzenia i wody, bez odpowiedniego schronienia i ciepłej odzieży na noc w górach.
Biuro szeryfa hrabstwa Siskiyou podsumowało to jednoznacznie w oficjalnym oświadczeniu po akcji ratunkowej. Błąd okazał się krytyczny, bo zaplanowana na osiem godzin wspinaczka zamieniła się w wieloetapową przeprawę, na którą zabranych zapasów jedzenia i wody zwyczajnie nie starczyło.
To był krytyczny błąd, ponieważ Gemini doradził im zabranie dużo mniejszej ilości jedzenia i wody, niż potrzebowała ich grupa - Biuro Szeryfa Hrabstwa Siskiyou
Noc w kanionie
Grupa dotarła na szczyt o godzinie 19, czyli wiele godzin po południowej porze, którą doświadczeni przewodnicy górscy zalecają jako ostateczny moment rozpoczęcia zejścia, by zdążyć zejść przed zmrokiem. W drodze w dół, już po ciemku, jeden z mężczyzn skręcił kolano na wysokości około 3500 metrów. Godzinę po rozpoczęciu zejścia telefon z aplikacją nawigacyjną AllTrails wyczerpał baterię, grupa zboczyła z trasy i weszła w kanion potoku Mud Creek po południowej stronie góry. Po północy turyści zatrzymali się na wysokości około 3350 metrów i zdecydowali się przenocować w terenie, wzywając wcześniej pomoc telefonicznie.
Akcja ratowników
Rankiem 31 sierpnia do wyczerpanych, głodnych i odwodnionych turystów dotarli strażnicy wspinaczkowi Służby Leśnej USA razem z ekipą poszukiwawczo-ratowniczą biura szeryfa hrabstwa Siskiyou. Ratownicy opatrzyli kontuzjowane kolano, podali jedzenie i wodę. Warunki pogodowe uniemożliwiły ewakuację śmigłowcem, więc sprowadzenie całej trójki na dół zajęło kolejnych dziewięć godzin marszu. Sami uczestnicy wyprawy przyznali później, że polegali na sztucznej inteligencji bardziej niż na własnym rozsądku.
Zbytnio polegaliśmy na AI zamiast na własnym krytycznym myśleniu - uczestnicy wyprawy na Mount Shasta
Ostrzeżenie służb
W komunikacie po akcji biuro szeryfa zaapelowało, by nigdy nie polegać wyłącznie na sztucznej inteligencji przy planowaniu wypraw wysokogórskich, i zalecało wcześniejszy kontakt telefoniczny ze stacją strażników Mount Shasta, gdzie można uzyskać sprawdzone, aktualne informacje o warunkach na szlaku. To już kolejny w ostatnich miesiącach przypadek, gdy chatbot AI wprowadził turystów w błąd co do trudności lub czasu trwania górskiej trasy, co skończyło się wezwaniem służb ratunkowych.
Mount Shasta to nieaktywny stratowulkan w północnej Kalifornii, jeden z najwyższych szczytów Kaskad, popularny wśród wspinaczy z całych Stanów Zjednoczonych właśnie ze względu na stosunkowo łatwy, choć wymagający kondycyjnie, szlak na szczyt latem. To jednocześnie trasa, na której nagłe zmiany pogody i szybko zapadający zmrok regularnie zaskakują słabo przygotowane grupy, niezależnie od tego, skąd czerpały informacje przed wyjściem.
Dla polskiego czytelnika historia z Kalifornii brzmi znajomo - podobne ostrzeżenia od lat powtarzają też polscy ratownicy górscy, przypominając, że aplikacje nawigacyjne i porady generowane przez AI nie zastępują doświadczenia, mapy papierowej jako zapasu i sprawdzenia prognozy pogody bezpośrednio u służb terenowych. Coraz więcej osób w Tatrach czy Beskidach planuje trasy z pomocą chatbotów, a ratownicy TOPR i GOPR wielokrotnie w tym sezonie interweniowali po tym, jak turyści zaufali sugerowanym przez aplikacje skrótom prowadzącym w trudny teren wspinaczkowy.
Przypadek z Mount Shasta trafia w szerszą dyskusję o odpowiedzialności twórców modeli językowych za porady dotyczące bezpieczeństwa fizycznego użytkowników. Gemini, podobnie jak inne duże modele, potrafi generować wiarygodnie brzmiące, ale błędne szacunki czasu, dystansu czy potrzebnych zapasów, ponieważ opiera się na uśrednionych danych z sieci, a nie na realnej ocenie kondycji, doświadczenia czy aktualnych warunków pogodowych konkretnej grupy. Google jak dotąd nie skomentował publicznie tego konkretnego incydentu.
Sprawa nie skończyła się mandatami ani zarzutami karnymi, jednak lokalne służby ratunkowe podkreślają, że tego typu akcje kosztują czas, angażują ograniczone zasoby ratowników górskich i w gorszych warunkach pogodowych mogłyby zakończyć się tragicznie. Rosnąca liczba podobnych zdarzeń w USA i w Europie sugeruje, że problem nie ograniczy się do jednego przypadku, dopóki popularne chatboty nie zaczną wyraźniej zaznaczać niepewności swoich rekomendacji przy planowaniu aktywności obarczonych realnym ryzykiem dla zdrowia i życia.


