wtorek, 3 listopada 2026

Nowości

Rzecznik generalny TSUE: chatbot Gemini może naruszać prawa wydawców prasy

PrawoPatryk Raba
Rzecznik generalny TSUE: chatbot Gemini może naruszać prawa wydawców prasy
Fot. FrDr, Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)
Spis treści
  1. O co toczy się spór
  2. Szkolenie modeli poza sporem
  3. Kiedy chatbot narusza prawo
  4. Co dalej i co to znaczy w Polsce

Rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości UE Maciej Szpunar wydał 3 listopada 2026 roku opinię w sprawie C-250/25 Like Company przeciwko Google. Uznał w niej, że chatbot AI, który pobiera publikację ze strony wydawcy, ponownie ją wykorzystuje i przekazuje użytkownikowi odpowiedź, może w pewnych okolicznościach naruszyć prawo wydawcy prasowego.

O co toczy się spór

Węgierska spółka Like Company, operator portali internetowych, pozwała Google przed sądem w Budapeszcie. Powołuje się na prawa pokrewne wydawców prasowych. Twierdzi, że Google wykorzystał jej artykuły do szkolenia modeli językowych Gemini oraz że od czerwca 2023 r. do końca maja 2024 r. wielokrotnie je powielał i udostępniał publicznie przez chatbota.

Węgierski sąd zawiesił postępowanie i skierował pytania prejudycjalne do TSUE. Dotyczą one tego, czy szkolenie modeli podlega wyłącznemu prawu wydawcy do zwielokrotniania, czy może korzystać z wyjątku o eksploracji tekstów i danych, oraz czy odpowiedzi chatbota mogą naruszać prawo do zwielokrotniania lub podawania do publicznej wiadomości.

Bankier.pl, powołując się na PAP Biznes, opisuje, że Gemini korzysta z techniki Retrieval-Augmented Generation. Polega ona na gromadzeniu informacji z sieci w czasie rzeczywistym, by poprawić dokładność odpowiedzi. Chatbot często pobiera przy tym artykuły prasowe.

Szkolenie modeli poza sporem

Szpunar zaproponował, by dwa pytania o szkolenie modeli uznać za niedopuszczalne. Jego zdaniem są hipotetyczne, bo nie ma dowodów, że artykuły Like Company faktycznie posłużyły do szkolenia Gemini. Według relacji Bankier.pl uznał też, że samo szkolenie nie jest formą korzystania z publikacji w internecie.

Dla kompletności dodał, że wykorzystanie utworów chronionych prawem autorskim do szkolenia dużych modeli językowych jest co do zasady dozwolone na podstawie wyjątku dotyczącego eksploracji tekstów i danych. To uwaga uzupełniająca, a nie główna teza opinii.

Kiedy chatbot narusza prawo

Rzecznik zastrzega, że prawo wydawcy prasowego nie chroni samych faktów ani nie daje monopolu na wiadomości. Chroni inwestycje poniesione na stworzenie publikacji i konkretną formę wyrazu.

Według Prawo.pl ocena zależy od dwóch czynników. Pierwszy to pytanie, czy dostęp do publikacji był niezgodny z prawem, zwłaszcza przez obejście środków technicznych, takich jak paywall. Drugi to pytanie, czy odpowiedź ogranicza się do faktów, czy w rozpoznawalny sposób odtwarza formę wyrazu publikacji w takim stopniu, że użytkownik jest całkowicie zwolniony z konieczności sięgania do oryginału.

Prawo do publicznego udostępniania jest co do zasady naruszone, gdy forma wyrazu publikacji jest w odpowiedziach chatbota systematycznie rozpoznawalna. Dostawca narzędzia AI odpowiada, jeśli takie działania są nieodłączne od jego modelu biznesowego albo jeśli nie wdrożył skutecznych środków, by im wiarygodnie przeciwdziałać.

Co dalej i co to znaczy w Polsce

Opinia rzecznika generalnego nie wiąże sędziów. Zgodnie z relacją Bankier.pl i Prawo.pl Trybunał weźmie ją pod uwagę, a wyrok zapadnie w późniejszym terminie. Według TSUE, na który powołuje się Bankier.pl, to pierwsza sprawa dotycząca generatywnej sztucznej inteligencji, która trafiła do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Dla polskich wydawców i firm budujących produkty oparte na wyszukiwaniu treści w sieci kierunek opinii jest sygnałem, że ryzyko prawne może dotyczyć raczej odpowiedzi generowanych na żywo z cudzych artykułów niż samego szkolenia modeli. To jednak dopiero stanowisko doradcze, a ostateczna wykładnia zależy od wyroku TSUE.

Udostępnij: