Nowości
Tajlandia wstrzymuje budowę 49 centrów danych AI z powodu wody i prądu

Rząd Tajlandii zawiesił 49 projektów centrów danych, dając sobie miesiąc na napisanie nowych przepisów o zużyciu wody, prądu i bezpieczeństwie. To jeden z pierwszych przypadków, gdy państwo wprost hamuje boom inwestycyjny napędzany sztuczną inteligencją.
Spis treści
Tajlandzki rząd wstrzymał budowę 49 centrów danych, dając urzędnikom miesiąc na przygotowanie nowych zasad dotyczących zużycia prądu, wody i bezpieczeństwa przeciwpożarowego. To jedna z pierwszych sytuacji, w której państwo wprost zatrzymuje falę inwestycji napędzaną boomem na sztuczną inteligencję, zamiast tylko monitorować jej skutki.
Decyzja rządu
Zawieszenie ogłosił Danucha Pichayanan, sekretarz generalny Narodowej Rady Rozwoju Gospodarczego i Społecznego, po pierwszym posiedzeniu nowo powołanej komisji nadzorującej sektor centrów danych. Komisji przewodniczy minister finansów Ekniti Nitithanprapas. Zdaniem urzędników rozwój branży wyprzedził możliwości regulacyjne państwa i infrastruktury energetycznej.
Decyzja dotyczy projektów czekających na zatwierdzenie inwestycyjne, a nie już działających obiektów. Rząd chce w tym czasie ujednolicić zasady, które dotychczas były rozproszone między kilka instytucji: Radę ds. Inwestycji (BOI), regulatora telekomunikacyjnego NBTC oraz lokalne urzędy gospodarki wodnej. Do tej pory każda z nich wydawała zgody niezależnie, bez wspólnego obrazu tego, ile wody i prądu faktycznie potrzebuje cała branża naraz.
Sieć energetyczna pod presją
Problem ma wymiar czysto infrastrukturalny. Minister energii Akanat Promphan ostrzegł, że przyszłe zapotrzebowanie na prąd związane z centrami danych i AI może sięgnąć nawet 30 tysięcy megawatów. Tajlandzka sieć przesyłowa nie była projektowana pod tak skoncentrowane, wysokie obciążenia, dlatego rząd przygotował plan modernizacji wart 31 miliardów bahtów.
Nowa taryfa elektryczna dla centrów danych, oznaczona jako Typ 9, ma kosztować 5-6 bahtów za kilowatogodzinę, czyli wyraźnie więcej niż 3 baht płacone przez gospodarstwa domowe za pierwsze 200 kWh miesięcznie. Chodzi o to, by koszty rozbudowy sieci ponosili operatorzy centrów danych, a nie zwykli odbiorcy prądu poprzez wyższe rachunki. Do tego dojdzie wymóg wpłaty depozytu za gwarantowany dostęp do sieci w wysokości 4,5 miliona bahtów za megawat oraz obowiązek uruchomienia komercyjnej działalności w ciągu 5-7 lat pod groźbą utraty przydzielonej mocy.
Woda i lokalne konflikty
Drugim frontem sporu jest woda. Systemy chłodzenia dużych centrów danych zużywają jej tyle, że rząd obawia się konkurencji z gospodarstwami domowymi i rolnictwem, zwłaszcza w rejonach i tak narażonych na okresowe susze. Nowe przepisy nałożą na operatorów obowiązek przedstawiania planów gospodarki wodnej, a władze przyznają, że część firm zawierała równolegle umowy rezerwacji wody z kilkoma agencjami naraz, sztucznie zawyżając realny popyt i utrudniając planowanie zasobów.
Napięcia widać też na poziomie miast. Gubernator Bangkoku Chadchart Sittipunt zamroził zgody na trzy projekty w gęsto zabudowanych dzielnicach Ramkhamhaeng i Rama IX, gdzie plany zakładały magazynowanie nawet pół miliona litrów oleju napędowego do generatorów awaryjnych, blisko szpitala i budynków mieszkalnych. Ministerstwo energii wstrzymało też wydawanie nowych pozwoleń na magazynowanie paliwa, a za potwierdzone naruszenia grożą kary do dwóch lat więzienia i 200 tysięcy bahtów grzywny.
Nie ma teraz nowych licencji dla dużych projektów - Chadchart Sittipunt, gubernator Bangkoku
Skala boomu inwestycyjnego
Skala tajlandzkiego boomu tłumaczy, dlaczego rząd zdecydował się na tak twardy krok. W 2025 roku Rada ds. Inwestycji (BOI) zatwierdziła projekty o łącznej wartości 1,876 biliona bahtów, z czego 746 miliardów bahtów przypadło na same centra danych, czyli najwięcej ze wszystkich branż. W pierwszym kwartale 2026 roku wnioski inwestycyjne w sektorze cyfrowym sięgnęły już 873,7 miliarda bahtów przy 48 projektach, co oznacza wzrost 2,4-krotny rok do roku. Wśród inwestorów wymieniane są między innymi TikTok System Thailand z planowaną ekspansją wartą 842 miliardy bahtów w rejonie Bangkoku, Samut Prakan i Chachoengsao, a także firmy powiązane z DAMAC Group ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz operatorzy z Singapuru i Chin.
Premier Anutin Charnvirakul wezwał w tym samym tygodniu do uchwalenia jaśniejszych przepisów dla branży centrów danych oraz do większego nacisku na energię odnawialną jako źródło zasilania nowych inwestycji. Rząd rozważa też przekierowanie części nowych projektów poza Wschodni Korytarz Gospodarczy, w stronę prowincji Lampang, gdzie znajdują się duże zbiorniki wodne po dawnej kopalni Mae Moh, mogące odciążyć bardziej obciążone regiony.
Co to znaczy dla globalnego rynku
Tajlandia nie jest odosobnionym przypadkiem, ale jej krok wyróżnia się skalą i formą. W Stanach Zjednoczonych lokalne społeczności i władze stanowe blokowały lub opóźniały w tym roku dziesiątki miliardów dolarów inwestycji w centra danych, jednak decyzje zapadały głównie na poziomie gmin i stanów, a nie centralnego rządu. W Tajlandii to administracja centralna, z udziałem ministra finansów i szefa rady rozwoju gospodarczego, wstrzymała niemal pięćdziesiąt projektów naraz, sygnalizując inwestorom, że boom na AI nie zwalnia z odpowiedzialności za lokalną infrastrukturę.
Dla polskich firm i inwestorów obserwujących globalny rynek centrów danych to sygnał, że napięcia między szybkim wzrostem zapotrzebowania na moc obliczeniową a ograniczeniami sieci energetycznych i zasobów wodnych przestają być teoretycznym ryzykiem. Podobne pytania o wodę, prąd i lokalizację centrów danych pojawiają się coraz częściej również w Europie, w tym w Polsce, gdzie plany rozbudowy mocy liczonej w setkach megawatów też będą wymagały jasnych zasad regulacyjnych, zanim inwestycje wejdą w fazę budowy.
Nowe tajlandzkie przepisy mają zostać ogłoszone w ciągu miesiąca od 4 września 2026 roku. Do tego czasu wstrzymane pozostaną wszystkie 49 projektów czekających na zatwierdzenie, a rząd zapowiada, że obejmie audytami również obiekty już działające, sprawdzając zużycie wody, hałas i systemy chłodzenia. Bran ta wejdzie w nowy etap, w którym liczba zapowiadanych gigawatów będzie musiała iść w parze z realną zdolnością sieci i zasobów do ich obsłużenia.


