Nowości
Urzędy nie wiedzą, czy korzystają z AI, a ustawa wchodzi w życie za miesiąc
Posłuchaj tego artykułu

Raport Watchdog Polska pokazuje, że tysiące polskich instytucji publicznych nie potrafi jednoznacznie odpowiedzieć, czy używa systemów sztucznej inteligencji objętych unijnym AI Act. Rozporządzenie zaczyna obowiązywać 2 sierpnia 2026 roku.
Spis treści
Za niecały miesiąc, 2 sierpnia 2026 roku, w życie wchodzą kolejne przepisy unijnego AI Act, a znaczna część polskich urzędów wciąż nie wie, czy w ogóle używa systemów sztucznej inteligencji objętych tą regulacją. Tak wynika z raportu Watchdog Polska, który przeanalizował odpowiedzi tysięcy instytucji publicznych na pytanie o to, jak i po co korzystają z AI.
Raport, opublikowany w kwietniu 2026 roku, powstał na podstawie zapytań wysłanych do 5480 jednostek samorządu terytorialnego, ministerstw, sądów, placówek medycznych i spółek komunalnych. Około 1500 z nich w ogóle nie udzieliło odpowiedzi. Wśród tych, które odpowiedziały, panuje spory chaos interpretacyjny co do tego, czym właściwie jest system sztucznej inteligencji w rozumieniu unijnego rozporządzenia.
Definicja, która nikomu nie pasuje
AI Act definiuje system sztucznej inteligencji jako rozwiązanie zaprojektowane do działania z pewnym poziomem autonomii, zdolne do adaptacji po wdrożeniu i generujące wyniki takie jak predykcje, rekomendacje czy decyzje wpływające na środowisko fizyczne lub wirtualne. Taka definicja obejmuje zarówno chatboty oparte na dużych modelach językowych, jak i systemy scoringowe, modele predykcyjne czy klasyczne rozwiązania uczenia maszynowego używane od lat w administracji.
Problem w tym, że urzędy interpretują tę definicję bardzo swobodnie, dopasowując ją do własnych potrzeb. Część instytucji uznaje za sztuczną inteligencję wyłącznie narzędzia do generowania treści w rodzaju ChatGPT, inne traktują jako AI zwykłe oprogramowanie OCR do rozpoznawania tekstu ze skanów dokumentów. Jeszcze inne odmawiają ujawnienia informacji o zaawansowanych modelach analitycznych, twierdząc, że ich rozwiązania nie spełniają definicji z rozporządzenia.
ZUS, STIR i ABW mówią nie
Raport przywołuje konkretne przykłady takiej gimnastyki definicyjnej. Zakład Ubezpieczeń Społecznych korzysta z modelu predykcyjnego, który analizuje zwolnienia lekarskie i przypisuje ubezpieczonym ocenę ryzyka, ale instytucja twierdzi, że narzędzie to nie jest systemem sztucznej inteligencji, co pozwala jej uniknąć obowiązków wynikających z AI Act.
Podobnie system STIR, czyli mechanizm Szefa Krajowej Administracji Skarbowej wyliczający wskaźniki ryzyka służące do blokowania rachunków podatników, działa na podstawie modeli analitycznych, ale szczegóły techniczne pozostają niejawne pod pretekstem poufności. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego poszła jeszcze dalej, odmawiając jakiejkolwiek odpowiedzi z argumentem, że ujawnienie nawet ogólnych informacji mogłoby zdradzić metody operacyjne służb.
Każdy podmiot musi samodzielnie ocenić, czy jego system spełnia definicję z AI Act, a szerokie interpretowanie wąskich definicji może odzwierciedlać próby ucieczki od rygorystycznych procedur - Paweł Dymek, prawnik
Spory o definicje często służą jako pretekst do nieprzejrzystości - Michał Zemełka, autor raportu Watchdog Polska
Co proponuje Watchdog Polska
Autorzy raportu proponują kilka konkretnych rozwiązań. Pierwsze to wprowadzenie jednolitej, operacyjnej definicji sztucznej inteligencji dla całej administracji publicznej, tak by urzędy nie mogły dowolnie zawężać lub rozszerzać interpretacji w zależności od tego, co im wygodniej. Drugie to stworzenie centralnego, publicznie dostępnego rejestru aplikacji AI używanych przez instytucje państwowe.
Watchdog Polska postuluje też niezależny mechanizm weryfikacji w przypadkach, gdy urząd odmawia udzielenia informacji publicznej, powołując się na wyjątki od definicji. Kluczowe ma być również klasyfikowanie systemów na podstawie ich rzeczywistej funkcjonalności, a nie na podstawie deklaracji samych instytucji, które - jak pokazują przykłady ZUS czy STIR - mają interes w tym, by unikać kwalifikacji swoich narzędzi jako AI.
Co to oznacza dla obywateli i firm
Dla przeciętnego obywatela ten chaos oznacza, że trudno dziś ustalić, jakie automatyczne decyzje wpływające na jego życie - od oceny ryzyka w ZUS po blokadę konta w systemie STIR - w ogóle podlegają nadzorowi i prawu do wyjaśnienia. AI Act przewiduje dla obywateli prawo do informacji o tym, że decyzja została podjęta lub wspomagana przez system sztucznej inteligencji, ale prawo to jest bezużyteczne, jeśli instytucja z góry zaprzecza, że taki system w ogóle stosuje.
Dla firm współpracujących z administracją oznacza to z kolei niepewność co do własnych obowiązków. Skoro urzędy same nie potrafią jednoznacznie sklasyfikować swoich systemów, trudno oczekiwać spójnych wytycznych dla dostawców technologii i podwykonawców, którzy dostarczają rozwiązania analityczne czy scoringowe sektorowi publicznemu.
Do wejścia w życie kolejnego etapu AI Act zostało niewiele czasu, a jak pokazuje raport Watchdog Polska, znaczna część administracji wciąż traktuje temat jako odległy problem prawny, a nie realne zobowiązanie do przejrzystości. Trudno oczekiwać, że sam upływ terminu automatycznie rozwiąże spory definicyjne, które od miesięcy blokują skuteczne egzekwowanie przepisów.
Źródła: AI Act już za chwilę, a urzędy nadal nie wiedzą, czy używają AI (prawo.pl)
