Nowości

Midjourney żąda ujawnienia, jak studia Hollywood same używają AI

PrawoPatryk Raba

Posłuchaj tego artykułu

Spis treści
  1. Czego żąda Midjourney
  2. Stanowisko studiów
  3. Znaczenie dla branży

Firma Midjourney, twórca popularnego generatora obrazów AI, złożyła w toczącym się procesie o naruszenie praw autorskich wniosek o zobowiązanie Disneya, Universalu i Warner Bros. do ujawnienia szczegółowej dokumentacji ich własnego wykorzystania sztucznej inteligencji. To nowy zwrot w sprawie, która toczy się od 2025 roku.

Studia twierdzą, że modele Midjourney generują nieautoryzowane wizerunki należących do nich postaci, naruszając ich prawa autorskie. Midjourney odpowiada, że trenowanie modeli na chronionych obrazach mieści się w granicach dozwolonego użytku, i oskarża studia o wybiórcze przedstawianie dowodów.

Czego żąda Midjourney

Wniosek firmy obejmuje kompletne zapisy wewnętrznego rozwoju narzędzi AI przez studia, w tym aplikacji do storyboardingu i tworzenia koncepcji, wszystkie prompty wprowadzane do samego Midjourney, a nie tylko te prowadzące do spornych obrazów, oraz wygenerowane w ich wyniku materiały. Firma chce w ten sposób pokazać, jak studia same korzystają z generatywnej AI za zamkniętymi drzwiami.

Argumentacja Midjourney opiera się na twierdzeniu, że studia stosują podwójne standardy: pozywają firmę za trenowanie modeli na chronionych materiałach, jednocześnie same wykorzystując podobne narzędzia AI do własnych celów produkcyjnych, bez ujawniania tej praktyki publicznie.

Stanowisko studiów

Prawnik reprezentujący studia, David Singer, przedstawił cel pozwu w prostszy sposób, odrzucając zarzuty o niespójność stanowiska.

Chcemy po prostu, żeby przestali kopiować nasze filmy i seriale - David Singer, prawnik reprezentujący studia

Dla studiów kluczowe pozostaje to, że modele Midjourney potrafią generować rozpoznawalne wizerunki postaci takich jak Bart Simpson czy Darth Vader bez żadnej licencji, co w ich ocenie stanowi bezpośrednie naruszenie praw autorskich niezależnie od tego, jak same korzystają z podobnych technologii wewnętrznie.

Znaczenie dla branży

Sprawa dotyczy jednego z najbardziej spornych pytań w prawie autorskim ostatnich lat: czy trenowanie modeli generatywnych na chronionych materiałach mieści się w ramach dozwolonego użytku. Wynik tego konkretnego starcia może wpłynąć na inne toczące się procesy przeciwko firmom AI, w tym spory dotyczące generowania muzyki czy tekstów.

Sąd musi teraz zdecydować, czy zniesie dotychczasowe ograniczenie, które pozwalało na ujawnienie wyłącznie dokumentów związanych z treściami konsumenckimi studiów. Rozszerzenie zakresu ujawnianych materiałów na wewnętrzne narzędzia produkcyjne byłoby precedensem, który mógłby zmusić inne duże firmy medialne do większej przejrzystości w sporach z dostawcami AI.

Dla polskich twórców i firm korzystających z generatywnej AI w produkcji treści sprawa pokazuje, że linia między dozwolonym użytkiem a naruszeniem praw autorskich wciąż nie jest jednoznacznie wyznaczona nawet w Stanach Zjednoczonych, gdzie toczy się najwięcej precedensowych procesów tego typu.

Źródła: TechCrunch (techcrunch.com)

Udostępnij: