Nowości
Apple podnosi ceny MacBooków i iPadów, winny jest boom na AI
Posłuchaj tego artykułu

Apple wprowadził jedne z najszerszych podwyżek cen w swojej historii - MacBooki drożeją o 15-20 procent, a iPady nawet o 25 procent. Powodem jest gwałtowny wzrost cen pamięci DRAM i NAND, którą producenci przekierowują do centrów danych AI.
Spis treści
Apple podniósł ceny niemal całej linii MacBooków i iPadów, tłumacząc decyzję drożejącymi komponentami pamięciowymi. Firma nazwała to zjawisko chipflacją, czyli inflacją napędzaną przez boom inwestycyjny wokół sztucznej inteligencji, który wysysa światową produkcję pamięci DRAM i NAND do centrów danych.
Podwyżki weszły w życie w czwartek i objęły jednocześnie dwie główne kategorie produktów Apple, co według Financial Times czyni je jednymi z najszerszych w historii firmy. Ceny komputerów Mac wzrosły globalnie o 15 do 20 procent, a tabletów iPad o 15 do 25 procent, w zależności od modelu i konfiguracji pamięci.
Skąd wzięła się chipflacja
Za skokiem cen stoi bezprecedensowy popyt na pamięć ze strony firm budujących infrastrukturę AI. Google, Meta i Amazon zamawiają u producentów pamięci DRAM i NAND flash ilości potrzebne do zasilania serwerów treningowych i inferencyjnych, co odciąga produkcję od segmentu konsumenckiego. W ciągu dwunastu miesięcy ceny tych układów wzrosły od czterech do sześciu razy.
Micron, SK Hynix i Samsung, trzej najwięksi producenci pamięci na świecie, przestawili linie produkcyjne tak, by priorytetowo obsługiwać kontrakty z hiperskalerami budującymi centra danych AI. Efekt widać w wynikach finansowych: kwartalny zysk Microna wzrósł piętnastokrotnie, a marża brutto sięgnęła 80 procent, poziomu niespotykanego wcześniej w tej branży.
Co to znaczy dla producentów sprzętu
Dla Apple i innych producentów elektroniki konsumenckiej problem dopiero się rozkręca. Analitycy szacują, że udział pamięci w kosztach materiałowych MacBooka może wzrosnąć z obecnych 10-15 procent nawet do 45 procent do 2027 roku, jeśli deficyt się utrzyma. Firma na razie nie podniosła cen iPhone'ów, ale eksperci cytowani przez media branżowe spodziewają się podobnych ruchów w kolejnych miesiącach, gdy wygasną zapasy wynegocjowane po starych cenach.
Chipflacja nie kończy się na centrach danych, jej koszty zaczynają przenikać do elektroniki konsumenckiej, a to oznacza, że klienci kupujący nowe komputery czy tablety coraz częściej płacą rachunek za boom na AI - komentarz cytowany przez rp.pl za analizą Financial Times
Rykoszetem w graczy i budżetowy sprzęt
Podwyżki uderzają też poza segment Apple. Rynek pecetów do gier jest jedną z ofiar deficytu, analitycy szacują, że nawet 60 procent graczy PC może zrezygnować z zakupu nowego zestawu w ciągu najbliższych dwóch lat z powodu drożejących modułów pamięci RAM. Producenci laptopów budżetowych i średniej klasy stoją przed podobnym dylematem co Apple, tylko z mniejszą marżą pozwalającą wchłonąć rosnące koszty.
Perspektywa dla polskiego rynku
Dla polskich konsumentów i firm kupujących sprzęt komputerowy oznacza to realny wzrost cen w sklepach, ponieważ globalne podwyżki producentów przekładają się bezpośrednio na cenniki lokalnych dystrybutorów. Firmy planujące odświeżenie floty laptopów czy zakup tabletów dla pracowników powinny liczyć się z tym, że ceny referencyjne z pierwszej połowy 2026 roku już nie obowiązują, a deficyt pamięci ma się utrzymać co najmniej do 2027 roku.
Presja cenowa dotyka też segment serwerowy i chmurowy, z którego korzystają polskie firmy wdrażające własne modele AI lub korzystające z usług chmurowych rozliczanych w dolarach czy euro. Wzrost kosztów sprzętu po stronie dostawców infrastruktury zwykle z opóźnieniem, ale nieuchronnie przekłada się na ceny usług chmurowych i subskrypcji AI oferowanych na rynku europejskim.
Źródła: Apple ostro podnosi ceny, drożeją MacBooki i iPady, a wszystko przez AI (cyfrowa.rp.pl)


