Nowości
Bridgewater ostrzega: boom AI wchodzi w bardziej niebezpieczną fazę

Spis treści
Bridgewater Associates, największy na świecie fundusz hedgingowy, ostrzega, że boom inwestycyjny wokół sztucznej inteligencji wchodzi w bardziej niebezpieczną fazę. Według współdyrektora inwestycyjnego funduszu Grega Jensena rozbudowa infrastruktury AI wciąż przyspiesza i coraz mniej reaguje na tradycyjne sygnały ostrzegawcze, takie jak stopy procentowe czy wyceny akcji.
Co mówi Bridgewater
W analizie zatytułowanej 'The AI Boom Has Reached a More Dangerous Phase' Jensen wskazuje cztery powody, dla których obecna faza rozbudowy AI różni się od poprzedniej. Po pierwsze, wykładniczy wzrost zapotrzebowania na moc obliczeniową oznacza, że boom, który dotąd rozgrywał się głównie w sferze cyfrowej, wymaga teraz ogromnego komponentu fizycznego - fabryk, centrów danych, sieci energetycznych.
Po drugie, wczesną fazę budowy infrastruktury AI wielkie firmy technologiczne finansowały głównie z własnych wolnych przepływów pieniężnych. Przy wykładniczym wzroście nakładów kapitałowych potrzebne są jednak coraz większe sumy z zewnątrz - od inwestorów, banków i rynku obligacji. Po trzecie, wyceny spółek rosną i zakładają dalszy, choć już nie wykładniczy, wzrost zysków. Po czwarte, gospodarka USA staje się coraz bardziej uzależniona od samego sektora AI jako motoru wzrostu.
Kapitał na wczesną fazę rozbudowy pochodził głównie od samych wielkich firm technologicznych, z ich wolnych przepływów pieniężnych - Greg Jensen, współdyrektor inwestycyjny, Bridgewater Associates
Alphabet kończy z buybackami
Najbardziej konkretnym sygnałem tej zmiany jest zachowanie Alphabetu. W czerwcu 2026 spółka matka Google przeprowadziła emisję akcji i długu o wartości około 85 miliardów dolarów, aby sfinansować rozbudowę centrów danych i infrastruktury Google Cloud na lata 2026-2027. Była to pierwsza operacja tej skali od ponad dwóch dekad i zaskoczyła rynek.
Jeszcze bardziej wymowny jest fakt, że Alphabet po raz pierwszy od blisko dziesięciu lat zrezygnował w tym kwartale ze skupu własnych akcji. Dla porównania, jeszcze w pierwszym kwartale 2025 roku firma wydała na buybacki ponad 15 miliardów dolarów. Wśród czterech największych inwestorów w AI - Alphabetu, Microsoftu, Mety i Amazona - jedynie Microsoft prowadził w pierwszym kwartale 2026 skup akcji, i to za zaledwie 3,4 miliarda dolarów, najmniej od blisko dekady.
Historia zna ten scenariusz
Analitycy przywołują trzy wcześniejsze epizody, w których fala emisji akcji przez spółki z gorącego wówczas sektora poprzedzała załamanie na giełdzie. Pierwszy to boom energetyczny i rozbudowa sieci elektrycznych sprzed niemal stu lat, zakończony krachem z 1929 roku, paniką i Wielkim Kryzysem. Drugi to bańka 'Nifty Fifty' z lat 70., grupy uwielbianych spółek wzrostowych takich jak IBM, Xerox czy Polaroid, uznawanych za nieomylne.
Trzeci to bańka internetowa z przełomu wieków, gdy spółki takie jak Cisco, WorldCom czy Global Crossing budowały infrastrukturę sieciową finansowaną kolejnymi emisjami akcji. Analiza pokazuje, że w czterech z pięciu opisanych historycznych scenariuszy zwroty z S&P 500 okazały się głęboko negatywne - w 1972 roku sięgnęły niemal minus 43 procent w ciągu 24 miesięcy od fali emisji, a rok po szczycie emisji w 2000 roku indeks spadł o blisko 20 procent.
Nowe wąskie gardła
Według Bridgewater w 2026 roku problemem przestał być wyłącznie kapitał - pojawiły się też twarde ograniczenia fizyczne. Wąskie gardła przesunęły się w stronę sieci energetycznych, które zderzają się ze starzejącą się infrastrukturą, a także dostępności miedzi, systemów chłodzenia i pamięci. Wiodący producenci, tacy jak SK Hynix, mają być już wyprzedani z pamięci HBM na potrzeby AI aż do 2027 roku.
Dla polskich inwestorów i firm oznacza to, że koszt kapitału na dalszą rozbudowę AI będzie rósł, a spółki technologiczne coraz częściej sięgną po dług zamiast gotówki z bieżącej działalności. Fundusze ETF oparte na sztucznej inteligencji, które w ostatnim roku urosły siedmiokrotnie, mogą w takim scenariuszu być bardziej narażone na wahania niż inwestorzy dotąd zakładali.
Bridgewater nie twierdzi, że bańka musi pęknąć w najbliższych miesiącach - podkreśla raczej, że mechanizmy chroniące dotychczasowy boom przed typowymi wstrząsami rynkowymi słabną. Dopóki popyt na moc obliczeniową rośnie szybciej niż podaż energii, miedzi czy pamięci, presja na dalsze zadłużanie się największych firm technologicznych będzie się utrzymywać.


