Nowości
Dolina Krzemowa wycofuje się z czarnych scenariuszy o utracie pracy przez AI
Posłuchaj tego artykułu

Szefowie OpenAI, Anthropic i Amazona jeszcze rok temu straszyli falą zwolnień z powodu AI. Teraz mówią o niedoborze pracowników i przyznają, że się pomylili, choć w tle trwają realne cięcia w branży technologicznej.
Spis treści
Jeszcze w 2025 roku szefowie największych firm AI ścigali się w mrocznych prognozach o falach zwolnień. Dziś ci sami ludzie mówią o niedoborze rąk do pracy i przyznają się do błędu. Zwrot w retoryce Doliny Krzemowej jest tak wyraźny, że zaczęto go opisywać jako odwrót od katastrofizmu.
Najgłośniejszy zwrot należy do Sama Altmana. Szef OpenAI przyznał publicznie, że firma trafnie przewidziała rozwój technologii po premierze ChatGPT w listopadzie 2022 roku, ale kompletnie pomyliła się co do skutków społecznych i gospodarczych. Spodziewał się większej fali zwolnień wśród pracowników biurowych na stanowiskach podstawowych, niż faktycznie nastąpiła.
Nasze przewidywania technologiczne okazały się trafne, ale kompletnie pomyliliśmy się co do ich skutków społecznych i gospodarczych - Sam Altman, dyrektor generalny OpenAI
Kto jeszcze zmienił zdanie
Altman nie jest odosobniony. Jeff Bezos zamiast masowego bezrobocia przewiduje raczej globalny niedobór pracowników zdolnych obsługiwać nowe technologie. Dario Amodei z Anthropic, który jeszcze rok temu ostrzegał przed zniknięciem połowy stanowisk podstawowych, dziś kładzie nacisk na scenariusze, w których firmy robią więcej tymi samymi zasobami, zamiast redukować zatrudnienie.
Zmiana widoczna jest też w twardych danych sondażowych. W styczniu 2026 roku 46 procent prezesów dużych firm wierzyło, że AI spowoduje poważne straty miejsc pracy. Do maja odsetek ten spadł do 20 procent. To spadek o ponad połowę w ciągu czterech miesięcy, w okresie gdy same modele AI stały się jeszcze potężniejsze, a nie słabsze.
Dane, które nie do końca się zgadzają
Firmy inwestujące najwięcej w AI notują około 10 procent wyższy wzrost zatrudnienia niż te, które trzymają się z daleka od nowych technologii. To argument, którym chętnie posługują się szefowie branży, gdy tłumaczą, że automatyzacja nie oznacza automatycznie redukcji etatów, tylko przesunięcie pracy w inne miejsca.
Rzeczywistość jest jednak bardziej niejednoznaczna. Od początku 2026 roku ponad 120 tysięcy pracowników sektora technologicznego straciło zatrudnienie. Sam Oracle zredukował 21 tysięcy etatów, czyli 13 procent całej załogi. Optymistyczna narracja o AI jako maszynce do tworzenia miejsc pracy współistnieje więc z bardzo konkretnymi falami zwolnień w tych samych firmach, które tę narrację promują.
Dlaczego akurat teraz
Analitycy cytowani w doniesieniach wskazują na kilka powodów tej zmiany tonu. Po pierwsze, rośnie społeczny opór wobec wdrażania AI, a straszenie klientów wizją zniszczenia gospodarki nie sprzyja sprzedaży produktu. Po drugie, zarówno OpenAI, jak i Anthropic szykują się do wejścia na giełdę, co wymaga budowania przyjaznych relacji z regulatorami i opinią publiczną, a nie wzbudzania paniki. Łatwiej pozyskać kapitał i przychylność urzędników, mówiąc o tworzeniu miejsc pracy niż o ich masowym niszczeniu.
W tle pojawia się też przykład z sektora motoryzacyjnego, przywoływany jako ostrzeżenie przed zbyt pochopną automatyzacją. Ford odnotował problemy jakościowe po nadmiernym zautomatyzowaniu części procesów produkcyjnych i musiał ponownie zatrudnić inżynierów, których wcześniej zastąpiono systemami. To pokazuje, że połączenie ludzkiej wiedzy eksperckiej z AI daje lepsze rezultaty niż poleganie wyłącznie na algorytmach.
Co to znaczy dla polskich firm
Dla polskich pracodawców zwrot retoryczny amerykańskich gigantów to sygnał ostrożności w obie strony. Nie warto ani ślepo wierzyć w apokaliptyczne prognozy sprzed roku, ani bezkrytycznie przyjmować dzisiejszego optymizmu, bo obie narracje wychodzą od tych samych firm sprzedających te same produkty AI. Twarde dane o falach zwolnień w samej branży technologicznej pokazują, że automatyzacja realnie zmienia strukturę zatrudnienia, nawet jeśli ogólna liczba miejsc pracy rośnie.
Rodzime firmy planujące wdrożenia AI powinny patrzeć raczej na konkretne dane o wzroście zatrudnienia w firmach inwestujących w technologię niż na deklaracje prezesów, które zmieniają się razem z kalendarzem giełdowych debiutów. Kwestia pozostaje otwarta również dla polskiego budżetu, bo ewentualne przesunięcia na rynku pracy mają bezpośrednie przełożenie na wpływy z podatku PIT i składek ZUS, o czym mówią też najnowsze analizy międzynarodowych instytucji finansowych.
Źródła: Rzeczpospolita - Cyfrowa (cyfrowa.rp.pl), TechRadar (techradar.com), Fortune (fortune.com)