Nowości
Fałszywe zdjęcie Yamala z flagą Palestyny po finale mundialu okazało się dziełem AI

Po finale mistrzostw świata w sieci rozeszło się zdjęcie Lamine'a Yamala owiniętego flagą Palestyny. Narzędzia do wykrywania AI potwierdziły, że fotografia jest sfabrykowana, a oryginał pokazuje piłkarza w zupełnie innym stroju.
Spis treści
Dzień po tym, jak Hiszpania pokonała Argentynę 1:0 w finale mistrzostw świata 2026, w mediach społecznościowych zaczęło krążyć zdjęcie 19-letniego Lamine'a Yamala trzymającego puchar mistrzów, owiniętego flagą Palestyny. Fotografia zbierała miliony wyświetleń i była podpisywana jako gest solidarności gwiazdy Barcelony. Narzędzia do weryfikacji obrazów generowanych przez AI wykazały, że to fałszywka.
Co pokazywało zdjęcie
Na fałszywej fotografii Yamal uśmiecha się z pucharem mistrzostw świata w rękach, owinięty flagą Palestyny, z podpisami w rodzaju "najpiękniejsze zdjęcie dnia". Obraz wyglądał na autentyczny zrzut z uroczystości po meczu, a wielu użytkowników odebrało go jako spontaniczny gest wsparcia dla Palestyńczyków ze strony jednej z największych gwiazd turnieju.
Jak zdemaskowano fałszywkę
Odwrócone wyszukiwanie obrazem doprowadziło do oryginalnej fotografii Getty Images z tego samego momentu. Na autentycznym zdjęciu Yamal ma na sobie koszulkę reprezentacji Hiszpanii z napisem Campeones na plecach, a flagi Palestyny nie ma nigdzie w kadrze. Pozycja rąk, włosów i ułożenie pucharu zgadzają się z oryginałem, zmienione zostało za to tło, wyraz twarzy zawodnika i jego strój.
Sprawę jako pierwszy nagłośnił dziennikarz BBC Verify Shayan Sardarizadeh, który zwrócił uwagę na niezgodności w obrazie. Kluczowym dowodem okazało się jednak wykrycie SynthID, niewidzialnego znaku wodnego, który Google wbudowuje w treści tworzone przez swoje narzędzia generatywne. Niezależnie obraz przeanalizowała platforma Unsurface, specjalizująca się w uwierzytelnianiu mediów, i na podstawie śladów kryminalistycznych również uznała go za najprawdopodobniej wygenerowany przez sztuczną inteligencję.
Skąd wzięła się wiarygodność fałszywki
Manipulacja zyskała rozgłos częściowo dlatego, że nawiązywała do prawdziwego wydarzenia. Yamal rzeczywiście machał flagą Palestyny w maju 2026 roku podczas parady FC Barcelony świętującej mistrzostwo Hiszpanii, co szeroko relacjonowały media. Fałszywe zdjęcie z mundialu wykorzystało tę wcześniejszą, autentyczną historię jako punkt odniesienia, dzięki czemu wydawało się wiarygodnym rozwinięciem znanego wątku, a nie zmyśloną sceną.
Ta fotografia Lamine'a Yamala z flagą Palestyny została wygenerowana przez sztuczną inteligencję i jest fałszywa. Według detektora OpenAI powstała przy użyciu narzędzi OpenAI - z ustaleń weryfikacyjnych cytowanych przez media
Fałszywki wokół finału mundialu
Zdjęcie Yamala nie było jedyną manipulacją krążącą wokół finału. Polskie media, w tym TVN24 w cyklu Konkret24, dokumentowały też inne sfabrykowane treści związane z turniejem, opisując zjawisko jako powtarzający się wzorzec przy dużych wydarzeniach sportowych: prawdziwe zdjęcie z uroczystości staje się bazą, na której ktoś dokleja element budzący silne emocje polityczne lub społeczne, licząc na szybkie i szerokie udostępnienia zanim ktokolwiek zdąży zweryfikować obraz.
Sprawa nałożyła się dodatkowo na inną, odwrotną historię związaną z Yamalem, która krążyła w sieci tuż przed finałem. Wiralowe zdjęcie małego Yamala kąpanego przez młodego Leo Messiego w 2007 roku, mimo że wyglądało na tak nieprawdopodobne, że wielu internautów podejrzewało w nim pracę AI, okazało się w pełni autentyczne. Zostało wykonane przez fotografa Joana Monforta podczas charytatywnej sesji dla kalendarza UNICEF, w której szóstomiesięczny wówczas Yamal został wylosowany do wspólnego zdjęcia z gwiazdą Barcelony.
Dlaczego to ważne
Zestawienie obu historii pokazuje, jak trudno dziś odróżnić prawdziwe zdjęcie od wygenerowanego, zwłaszcza gdy oba typy treści krążą jednocześnie wokół tego samego wydarzenia sportowego. Narzędzia takie jak wykrywanie SynthID czy analiza kryminalistyczna Unsurface stają się w tym kontekście nie ciekawostką techniczną, lecz praktycznym narzędziem dziennikarskim, używanym w czasie rzeczywistym do weryfikacji wiralowych obrazów.
Dla polskich redakcji i użytkowników mediów społecznościowych przypadek Yamala jest przypomnieniem, że popularność i emocjonalny ładunek zdjęcia nie są dowodem jego autentyczności. Odwrócone wyszukiwanie obrazem i sprawdzenie obecności znaków wodnych takich jak SynthID stają się coraz bardziej dostępnymi, choć wciąż mało znanymi, sposobami samodzielnej weryfikacji przed udostępnieniem treści dalej.


