wtorek, 8 września 2026

Nowości

Microsoft: pisanie kodu linijka po linijce się skończyło, teraz rządzą agenci AI

ProgramowaniePatryk Raba
Microsoft: pisanie kodu linijka po linijce się skończyło, teraz rządzą agenci AI
Fot. Adobe Stock
Spis treści
  1. Co dokładnie powiedział Fowler
  2. Narzędzia, które mają to potwierdzić
  3. Liczby, które trudno zignorować
  4. Bezpieczeństwo pod znakiem zapytania
  5. Co to znaczy dla polskich programistów

Trzeciego września David Fowler, inżynier dystyngowany Microsoftu z osiemnastoletnim stażem w firmie, napisał na platformie X jedno zdanie, które w środowisku programistów wywołało lawinę komentarzy: pisanie kodu linijka po linijce się skończyło. Pięć dni później okazuje się, że to nie był chwilowy zachwyt nad nowym narzędziem, tylko opis strategii, którą Microsoft realizuje od miesięcy w Windows, GitHub Copilocie i wewnętrznych systemach bezpieczeństwa.

Fowler nie jest przypadkowym głosem w tej dyskusji. To współtwórca frameworka SignalR, jeden z twórców NuGet i silnika wdrożeniowego Kudu, wieloletni deweloper rdzenia ASP.NET Core, a obecnie osoba odpowiedzialna za rozwój Aspire, narzędzia Microsoftu do budowy aplikacji rozproszonych. Gdy ktoś z takim dorobkiem twierdzi, że ręczne wpisywanie linijek kodu w edytorze traci sens, trudno to zbyć jako marketingową przesadę.

Co dokładnie powiedział Fowler

Inżynier zastrzegł, że nie chodzi mu o koniec zawodu programisty ani o to, że deweloperzy przestaną czytać kod. Jego teza jest węższa: ręczne pisanie pojedynczych linijek w edytorze przestaje być głównym sposobem tworzenia oprogramowania. Zamiast tego programiści mają coraz częściej formułować wymagania, projektować architekturę, zarządzać zależnościami i recenzować to, co wygenerował agent, zanim trafi to do produkcji.

Typing code is absolutely over - David Fowler, Distinguished Engineer, Microsoft

Narzędzia, które mają to potwierdzić

Za deklaracją stoi konkretna infrastruktura. Aspire, projekt prowadzony przez Fowlera, w wersjach 13.1 i 13.2 dostał funkcje przyjazne agentom AI, które mogą samodzielnie konfigurować środowiska deweloperskie. Agenci GitHub Copilota od lutego 2026 roku potrafią budować i testować projekty Windows oraz uruchamiać lintery, a od sierpnia dostali też wsparcie dla sesji w Windows Subsystem for Linux. Mogą modyfikować repozytoria, uruchamiać testy i samodzielnie otwierać pull requesty do przeglądu przez człowieka.

Do tego dochodzi MDASH, wewnętrzny system Microsoftu wykorzystujący ponad sto agentów AI do skanowania Windows, Azure i systemów tożsamości pod kątem luk bezpieczeństwa. To pokazuje, że firma nie traktuje agentów wyłącznie jako narzędzia do pisania nowych funkcji, ale też jako warstwę utrzymania i kontroli jakości ogromnej bazy istniejącego kodu.

Liczby, które trudno zignorować

Skala zjawiska wynika wprost z wypowiedzi kierownictwa Microsoftu. Satya Nadella, pytany przez Marka Zuckerberga podczas konferencji LlamaCon, przyznał, że 20 do 30 procent kodu używanego dziś w oprogramowaniu firmy powstaje z udziałem sztucznej inteligencji. Kevin Scott, dyrektor ds. technologii Microsoftu, poszedł dalej, prognozując, że do 2030 roku nawet 95 procent kodu będzie generowane przez AI. Dla porównania Sundar Pichai mówił o nieco ponad 30 procentach kodu tworzonego przez AI w Google.

Te liczby nie są jednak jednoznacznym dowodem sukcesu. Metody pomiaru, jakimi posługują się Microsoft i Google, nie zostały nigdzie precyzyjnie opisane, więc branżowi komentatorzy podchodzą do nich z rezerwą. AI radzi sobie wyraźnie lepiej z Pythonem niż z C++, co Microsoft tłumaczy prostszą składnią i większą ilością danych treningowych dla tego pierwszego języka. Krytyczne komponenty samego Windows, gdzie błąd bywa kosztowny, wciąż pozostają domeną programistów-ludzi.

Bezpieczeństwo pod znakiem zapytania

Entuzjazm dla agentów kodujących studzi raport firmy Veracode z 2026 roku, według którego 44 procent przetestowanego kodu wygenerowanego przez AI zawierało znane luki bezpieczeństwa. To liczba, która stawia pytanie o cenę przyspieszenia: jeśli niemal połowa kodu tworzonego przez agentów wymaga poprawek bezpieczeństwa, rola programisty jako recenzenta i strażnika jakości nie znika, tylko zmienia charakter.

Sam Microsoft zdaje się to rozumieć, skoro równolegle z promowaniem agentów kodujących rozbudowuje MDASH, system, który ma wyłapywać właśnie tego typu problemy zanim trafią one do produkcyjnych systemów Windows i Azure. To sugeruje, że firma traktuje agentów jako parę rąk do pisania kodu i jednocześnie jako dodatkową warstwę kontroli, a nie zamiennik ludzkiego nadzoru.

Co to znaczy dla polskich programistów

Dla polskich zespołów deweloperskich, w dużej części pracujących w ekosystemie Microsoftu, deklaracja Fowlera to sygnał, że narzędzia takie jak GitHub Copilot będą coraz mocniej ingerować w codzienny warsztat, od budowania środowisk po otwieranie pull requestów. Firmy planujące rekrutację lub szkolenia zespołów IT powinny liczyć się z tym, że umiejętność formułowania wymagań dla agentów i recenzowania ich pracy będzie zyskiwać na znaczeniu kosztem czystego pisania kodu od zera.

Jednocześnie dane Veracode o lukach w kodzie generowanym przez AI to argument przeciwko bezkrytycznemu wdrażaniu agentów bez dodatkowych procesów przeglądu. Zespoły, które already korzystają z Copilota czy podobnych narzędzi, powinny traktować rosnący udział AI w kodzie jako powód do wzmocnienia, a nie osłabienia testów i code review.

Udostępnij: