niedziela, 6 września 2026

Nowości

NSA krytykuje prawnika za sfabrykowane przez AI wyroki w zażaleniu podatkowym

PrawoPatryk Raba
NSA krytykuje prawnika za sfabrykowane przez AI wyroki w zażaleniu podatkowym
Fot. Adobe Stock

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił zażalenie pełnomocnika, który powołał się na trzy nieistniejące orzeczenia wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Sąd nazwał takie postępowanie brakiem profesjonalizmu i otworzył furtkę do odpowiedzialności dyscyplinarnej.

Spis treści
  1. Trzy nieistniejące orzeczenia
  2. Ostra ocena sądu
  3. Konsekwencje dla pełnomocnika
  4. Rosnący problem w praktyce sądowej

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił zażalenie profesjonalnego pełnomocnika z Łodzi, który w piśmie procesowym powołał się na trzy orzeczenia sądowe nieistniejące w rzeczywistości. Wszystko wskazuje na to, że wygenerowała je sztuczna inteligencja, a pełnomocnik nie zweryfikował treści przed złożeniem pisma do sądu.

Sprawa zaczęła się od decyzji Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi, który w lutym 2026 roku odmówił wstrzymania wykonania decyzji organu podatkowego. Podatnik reprezentowany przez zawodowego pełnomocnika złożył zażalenie do NSA, domagając się zawieszenia egzekucji zobowiązania do czasu rozstrzygnięcia sporu.

Trzy nieistniejące orzeczenia

W uzasadnieniu zażalenia pełnomocnik przywołał trzy postanowienia sądów administracyjnych, które miały potwierdzać jego argumentację. Skład orzekający NSA sprawdził wskazane sygnatury i ustalił, że żadne z tych orzeczeń nie dotyczyło poruszanej kwestii, część zapadła w innych terminach niż podane, a ich treść w ogóle nie pokrywała się z tym, co przypisał im autor pisma.

To klasyczny objaw tak zwanej halucynacji generatywnej sztucznej inteligencji, czyli tworzenia przez model wiarygodnie brzmiących, lecz fikcyjnych faktów, w tym przypadku sygnatur i tez orzeczeń sądowych. Narzędzia takie jak duże modele językowe potrafią z dużą pewnością siebie wygenerować cytat z nieistniejącego wyroku, jeśli w danych treningowych nie znalazły odpowiedniego materiału.

Ostra ocena sądu

Skład orzekający, w którego imieniu uzasadnienie sporządził sędzia Sylwester Marciniak, nie pozostawił wątpliwości co do oceny takiego postępowania. Sąd podkreślił, że korzystanie z narzędzi AI samo w sobie nie jest zakazane, ale bezrefleksyjne poleganie na wygenerowanej treści bez weryfikacji stanowi naruszenie standardów zawodowych.

Nader krytycznie należy ocenić bezrefleksyjne korzystanie z narzędzi AI przez zawodowego pełnomocnika przy sporządzaniu pism procesowych - sędzia Sylwester Marciniak, Naczelny Sąd Administracyjny

NSA zwrócił też uwagę na wymiar etyczny sprawy. Sąd wskazał, że klient płacący za usługi prawne ma prawo oczekiwać, iż otrzymane pismo spełnia najwyższe standardy profesjonalizmu, a nie jest niesprawdzoną treścią wygenerowaną przez ogólnodostępne narzędzie, z którego mógłby skorzystać sam, bez pomocy prawnika.

Konsekwencje dla pełnomocnika

W tym konkretnym postępowaniu NSA nie nałożył formalnej kary, ograniczając się do oddalenia zażalenia jako bezzasadnego. Sąd zaznaczył jednak wyraźnie, że powołanie się na nieistniejące orzeczenia może stać się podstawą odrębnego postępowania dyscyplinarnego prowadzonego przez właściwą izbę adwokacką lub radcowską, do której należy pełnomocnik.

To rozróżnienie jest istotne: sam wyrok w sprawie podatkowej nie jest miejscem, w którym orzeka się o odpowiedzialności zawodowej prawnika, ale ustalenia sądu mogą teraz trafić do organów samorządu prawniczego jako podstawa do wszczęcia odrębnego postępowania.

Rosnący problem w praktyce sądowej

Sprawa łódzkiego pełnomocnika nie jest odosobniona w skali światowej. Podobne przypadki halucynacji AI w pismach procesowych opisywano już wcześniej w Stanach Zjednoczonych, gdzie sądy nakładały grzywny i cofały prawo do występowania przed sądem prawnikom, którzy nie zweryfikowali cytatów wygenerowanych przez chatboty. Sprawa NSA jest jednak jednym z pierwszych tak jednoznacznie opisanych precedensów w Polsce.

Dla polskich kancelarii i doradców podatkowych postanowienie NSA jest sygnałem, że sądy administracyjne zaczynają aktywnie weryfikować cytowane orzecznictwo pod kątem autentyczności, a nie tylko merytorycznej trafności argumentacji. W praktyce oznacza to, że każda sygnatura powołana w piśmie może zostać sprawdzona, a rozbieżność ujawni się szybko.

NSA w uzasadnieniu wyraźnie zastrzegł, że nie neguje przydatności narzędzi opartych na sztucznej inteligencji jako pomocy w pracy prawnika. Krytyce podlega wyłącznie brak weryfikacji treści przed złożeniem pisma do sądu, czyli sytuacja, w której to model językowy, a nie prawnik, faktycznie decyduje o kształcie argumentacji procesowej.

Udostępnij: