Nowości
OpenAI odpiera nowe zarzuty Apple w sporze o tajemnice handlowe

OpenAI złożyło nowe pismo procesowe, w którym nazywa pozew Apple "bałaganem stworzonym przez samo Apple" i zaprzecza, by pozyskało jakiekolwiek chronione informacje od byłych pracowników koncernu.
Spis treści
OpenAI odpowiedziało na kolejną falę zarzutów Apple w toczącym się od lipca 2026 roku procesie o rzekomą kradzież tajemnic handlowych. W piśmie złożonym do sądu federalnego w San Jose firma Sama Altmana twierdzi, że cały spór to problem, który koncern z Cupertino "sam na siebie ściągnął" przez własne, niedopracowane procedury bezpieczeństwa przy odejściach pracowników.
Co zarzuca Apple
Apple pozwało OpenAI do Sądu Okręgowego USA dla Północnego Dystryktu Kalifornii, twierdząc, że Chang Liu i Tang Tan wynieśli z firmy poufne materiały dotyczące projektowania sprzętu i wykorzystali je przy pracy nad urządzeniami OpenAI. W sierpniu Apple podtrzymało swoje stanowisko, mówiąc o "powszechnym sprzeniewierzeniu tajemnic handlowych" i przedstawiając dodatkowe dowody, w tym twierdzenie, że jeden z byłych inżynierów miał nauczyć agenta AI korzystania ze skradzionych materiałów.
Linia obrony OpenAI
W najnowszym piśmie OpenAI podtrzymuje trzy główne argumenty z wcześniejszego wniosku o oddalenie pozwu: Apple nie wykazało, że posiada chronioną tajemnicę handlową, nie opisało konkretnego działania, które można by uznać za sprzeniewierzenie, oraz nie wskazało żadnej realnej szkody ani trwającego zagrożenia. Firma twierdzi, że skarga została "złożona bez odpowiedniego dochodzenia i oparta na wybiórczo wyciętych fragmentach komunikacji oraz zwyczajnych zachowaniach pozbawionych kontekstu".
Plainly filed without adequate investigation and built on selectively excerpted communications and ordinary conduct stripped of context - z pisma procesowego OpenAI do sądu w San Jose
Winne procedury Apple
Kluczowym elementem obrony OpenAI jest wskazanie na własne praktyki Apple. Firma argumentuje, że koncern zachęcał pracowników do korzystania z prywatnych kont iCloud przy pracy służbowej, a jednocześnie stosował procedurę natychmiastowego odcięcia dostępu w dniu odejścia, nie dając czasu na uporządkowanie i zwrot materiałów. OpenAI twierdzi, że Tang Tan wysłał sobie jedynie pliki niepoufne, prywatne notatki oraz ogólnodostępną listę kontrolną dla menedżerów przygotowujących się do odejścia z firmy.
Co do Changa Liu, OpenAI utrzymuje, że zachował on dostęp do części dokumentów Apple wyłącznie po to, by pomóc byłym współpracownikom odnaleźć potrzebne pliki, a nie w celu wykorzystania ich na rzecz nowego pracodawcy. Tan z kolei miał zwrócić wszystkie prototypy sprzętowe Apple i zatrzymać tylko materiały niepoufne.
Spór o fizyczne części
Apple podnosiło również, że Tan miał zachęcać kandydatów do rozmów kwalifikacyjnych w OpenAI do przynoszenia elementów sprzętu przypominających rozwiązania stosowane w Apple. OpenAI zaprzecza tej wersji, twierdząc, że wykorzystywane elementy to stare, nieaktualne już części lub ogólnodostępne podzespoły, używane jako standardowe pomoce poglądowe podczas rozmów technicznych, praktyka powszechna w branży sprzętowej.
Tło relacji obu firm
Spór rozgrywa się na tle ochłodzenia relacji między Apple a OpenAI, które w 2024 roku podpisały umowę o integracji ChatGPT z Siri. Od tego czasu Apple przesunęło jednak część strategii asystenta głosowego w stronę technologii Gemini od Google, co część obserwatorów łączy z rosnącym napięciem między firmami i konkurencją o inżynierów sprzętowych.
OpenAI argumentuje wprost, że pozew jest próbą spowolnienia konkurenta i odstraszenia kolejnych pracowników od zmiany pracodawcy, a nie realną reakcją na utratę tajemnic handlowych. Firma powołuje się przy tym na prawo Kalifornii, które generalnie chroni swobodę przechodzenia pracowników między konkurencyjnymi firmami i ogranicza możliwość wiązania ich klauzulami o zakazie konkurencji.
Co dalej
Sprawa trafi przed sędziego Edwarda J. Davilę 1 października 2026 roku, kiedy sąd rozpatrzy wniosek OpenAI o oddalenie pozwu. Do tego czasu obie strony prawdopodobnie będą publikować kolejne pisma i dowody, tak jak działo się to od lipca. Rozstrzygnięcie może mieć znaczenie wykraczające poza sam spór, ponieważ dotyczy szerszego pytania o to, na ile firmy technologiczne mogą prawnie ograniczać przepływ pracowników i wiedzy między konkurentami w wyścigu o talenty AI.


