niedziela, 6 września 2026

Nowości

OpenAI i Google sprzedają dostęp do AI chińskim gigantom przez lukę w Singapurze

PrawoPatryk Raba
OpenAI i Google sprzedają dostęp do AI chińskim gigantom przez lukę w Singapurze
Fot. Adobe Stock

Śledztwo Financial Times ujawniło, że OpenAI i Google dostarczają swoje modele AI singapurskim spółkom zależnym Alibaby, Baidu i Tencentu, mimo że koncerny-matki figurują na czarnej liście Pentagonu.

Spis treści
  1. Luka w przepisach
  2. Podejrzenie destylacji
  3. Groźba sankcji z Waszyngtonu
  4. Presja na Commerce Department

OpenAI i Google potwierdziły dziennikarzom Financial Times, że ich usługi AI trafiają do singapurskich spółek zależnych trzech chińskich gigantów technologicznych: Alibaby, Baidu i Tencentu. Wszystkie trzy koncerny-matki figurują na liście Pentagonu określanej jako 1260H, obejmującej firmy podejrzewane o powiązania z chińską Armią Ludowo-Wyzwoleńczą.

Luka w przepisach

Sprawę opisało brytyjskie Financial Times, wskazując mechanizm, dzięki któremu chińskie firmy legalnie omijają amerykańskie restrykcje eksportowe. Przepisy USA ograniczają dostęp do zaawansowanej AI na podstawie lokalizacji geograficznej, a nie struktury własnościowej spółek. W praktyce oznacza to, że firma zarejestrowana w Singapurze i należąca do chińskiego koncernu może swobodnie korzystać z modeli OpenAI czy Google, mimo że jej spółka-matka figuruje na czarnej liście amerykańskiego Departamentu Obrony.

OpenAI przekazało Financial Times, że blokuje bezpośredni dostęp do swoich modeli z terytorium Chin kontynentalnych, ale zezwala niektórym firmom z chińskim kapitałem na korzystanie z usług w jurysdykcjach, gdzie można zastosować odpowiednie zabezpieczenia. To rozróżnienie, oparte na miejscu rejestracji spółki-córki, a nie na pochodzeniu kapitału, jest właśnie sednem luki opisanej przez śledztwo.

Podejrzenie destylacji

OpenAI już wcześniej zareagowało na niepokojące sygnały. Miesiąc przed publikacją śledztwa firma zawiesiła dostęp do swojego API użytkownikom powiązanym z Alibabą z powodu podejrzenia tak zwanej destylacji, czyli wykorzystywania wyników zaawansowanego modelu do trenowania i ulepszania konkurencyjnych systemów. To praktyka, przed którą amerykańskie firmy AI bronią się od miesięcy, traktując ją jako obejście własnych inwestycji w badania i rozwój.

Najbardziej konkretne dane w tej sprawie przedstawił Anthropic, informując Kongres USA, że Alibaba miała założyć około 25 tysięcy fałszywych kont, za pomocą których wykonano ponad 28,8 miliona interakcji z modelem Claude, łamiąc tym samym regulamin usługi. Anthropic jako jedyna z czołowych amerykańskich firm AI wprowadziła całkowity zakaz korzystania ze swoich zaawansowanych modeli przez podmioty należące do Chin, co obecnie stawia firmę w roli punktu odniesienia dla całej branży.

Administracja Trumpa nieustannie powtarza, że musimy pokonać Chiny w wyścigu o AI, ale problem w tym, że nic nie zrobiła w sprawie kontroli eksportu - Chris McGuire, Council on Foreign Relations

Groźba sankcji z Waszyngtonu

Sprawa nabiera dodatkowego ciężaru w kontekście najnowszych zapowiedzi amerykańskiego resortu skarbu. Sekretarz skarbu Scott Bessent oświadczył, że Waszyngton rozważa objęcie sankcjami zagranicznych modeli AI, jeśli okaże się, iż bezprawnie korzystają z rozwiązań opracowanych przez amerykańskie firmy. Wśród wymienianych z nazwy modeli znalazły się chińskie Kimi K3 od Moonshot AI oraz DeepSeek.

Jeśli okaże się, że zagraniczne modele wykorzystują rozwiązania naszych wielkich firm bezprawnie, mamy możliwość objęcia ich sankcjami - Scott Bessent, sekretarz skarbu USA

Bessent wskazał, że głównym zmartwieniem administracji pozostaje właśnie destylacja modeli oraz nieautoryzowany dostęp do własności intelektualnej. Anthropic już wcześniej uzyskał zgodę na wypłatę 1,5 miliarda dolarów odszkodowań za nielegalny dostęp do chronionych prawem autorskim książek wykorzystanych do trenowania jego modeli, co pokazuje, że temat naruszeń praw własności intelektualnej w AI ma dla Waszyngtonu wymiar finansowy liczony w miliardach dolarów.

Presja na Commerce Department

Twarda polityka Anthropic wobec chińskich klientów stawia teraz Departament Handlu USA pod bezpośrednią presją, by domknąć lukę dotyczącą spółek zależnych albo pośrednio usankcjonować praktyki, które od miesięcy stosują OpenAI i Google. Krytycy administracji Trumpa, tacy jak cytowany przez Financial Times Chris McGuire, wskazują na rozdźwięk między deklarowaną wolą wygrania wyścigu technologicznego z Chinami a faktycznym brakiem twardych narzędzi kontroli eksportu, które nadążałyby za sposobami obchodzenia przepisów.

Dla branży AI sprawa oznacza rosnące ryzyko regulacyjne, które może dotknąć nie tylko amerykańskich dostawców modeli, ale też firmy trzecie korzystające z ich API w Azji Południowo-Wschodniej. Jeśli Waszyngton zdecyduje się zamknąć lukę własnościową, dostawcy tacy jak OpenAI i Google będą musieli albo wprowadzić bardziej rygorystyczną weryfikację klientów korporacyjnych, albo pogodzić się z utratą części przychodów z regionu, w którym rejestrują się liczne spółki-córki chińskich koncernów.

Dla polskich firm i instytucji korzystających z modeli OpenAI czy Google poprzez globalne API sprawa jest istotna pośrednio, jako sygnał, że reguły dostępu do najbardziej zaawansowanych modeli mogą się w najbliższych miesiącach zaostrzyć, a wraz z nimi procedury weryfikacji tożsamości i lokalizacji użytkowników biznesowych. Ewentualne dalsze kroki Departamentu Skarbu i Departamentu Handlu USA mogą też wpłynąć na warunki, na jakich europejscy klienci korzystają z tych samych usług.

Udostępnij: