Nowości
Restauracje w USA wycofują menu z obrazami wygenerowanymi przez AI po fali krytyki

Spis treści
Coraz więcej małych lokali gastronomicznych w Stanach Zjednoczonych zamienia zdjęcia dań na obrazy wygenerowane przez sztuczną inteligencję, licząc na tanią alternatywę dla sesji fotograficznej. Internauci nazwali efekt "AI slop" - i nie szczędzą kpin, a czasem nawet realnych działań wymierzonych w konkretne lokale.
Powód popularności generatorów jest prosty: są tanie albo darmowe, a mała restauracja czy food truck rzadko stać na profesjonalnego fotografa jedzenia. Wystarczy opis dania wpisany do narzędzia typu ChatGPT, żeby w kilka sekund otrzymać gotową grafikę na tablicę z menu, plakat czy stronę z dowozem.
Dlaczego wygląda to tak dziwnie
Według TechCrunch problem bierze się z tego, jak modele generujące obrazy uczą się na dużych zbiorach danych zdominowanych przez menu sieciówek - Wendy's, Burger King, McDonald's. Modele optymalizują wynik pod kątem "przyjemności dla oka" i braku kontrowersyjności, co w praktyce wygładza wszelkie nierówności i szczegóły charakterystyczne dla prawdziwego jedzenia.
Efekt bywa groteskowy. TechCrunch opisuje burrito z przesadnie bąbelkowym, roztopionym serem przypominającym awangardową sztukę, idealnie symetryczne gałki lodów oraz krewetki wygięte w pierścień własnego ogona, określone przez autorów jako "lovecraftiańskie horrory kulinarne". NBC News dodaje przykłady z realnych lokali: krewetki scampi przypominające koła ratunkowe, burrito z nadzieniem jak z filmu grozy oraz danie z białkiem, które wygląda jakby było pokryte robactwem.
To trochę jak kosmita próbujący zrobić pizzę bez zrozumienia jej podstawowych zasad - Alex Lisle, dyrektor techniczny Reality Defender
Reakcja klientów
Kiedy takie zdjęcia trafiają do sieci, konsekwencje bywają dotkliwe dla właścicieli, którzy często działali w dobrej wierze, próbując po prostu zaoszczędzić. Jedna z kawiarni w San Francisco musiała zapłacić za usunięcie graffiti na fasadzie, które było formą protestu przeciwko jej AI-owemu menu, a inny lokal padł ofiarą fali negatywnych recenzji i gróźb po tym, jak zdjęcie jego wygenerowanego menu obiegło internet.
Współwłaścicielka kawiarni w San Francisco Lyndsey Lozano, cytowana przez NBC News, przyznała, że nie rozumie skali reakcji na jej decyzję o użyciu AI do promocji. Z kolei posty krytykujące podobne praktyki potrafią zdobyć ogromny zasięg - wpis współwłaścicielki Chugwater Soda Fountain w Wyoming, Jill Winger, przeciwko AI w gastronomii zebrał 119 tysięcy polubień, mimo że sama przyznaje, iż korzysta z AI przy planowaniu biznesu.
Już nie sprzedajemy kreatywności... Sprzedajemy doświadczenie - Daniel Silva, właściciel pracowni projektowej Silva Heeren w Miami
Naukowe wyjaśnienie obrzydzenia
Badacze z Uniwersytetu Duisburg-Essen, na których powołuje się TechCrunch, wykazali, że fałszywe zdjęcia jedzenia generowane przez AI wywołują silniejszą reakcję obrzydzenia niż inne rodzaje fałszywek wizualnych - to klasyczny efekt "uncanny valley", w którym obraz jest wystarczająco realistyczny, by mózg oczekiwał autentyczności, ale wystarczająco nienaturalny, by wywołać niepokój. Lee Rainie z ośrodka Imagining the Digital Future przy Elon University podsumował to zjawisko jako tendencję AI do "ogładzania krawędzi" - zarówno w obrazach, jak i w tekście.
Co to znaczy dla małych firm
Sprawa dotyka szerszego napięcia między presją kosztową a jakością marki. Daniel Silva, właściciel pracowni projektowej w Miami, mówi NBC News, że obserwuje spadek zleceń dla ludzkich projektantów, bo klienci wierzą zapewnieniom narzędzi typu ChatGPT, że wygenerowany projekt jest "genialny" - mimo problemów z rozdzielczością i formatem plików, które ujawniają się dopiero w druku.
Dla polskich lokali gastronomicznych i małych firm to przestroga zanim samodzielnie sięgną po darmowy generator do menu czy ulotki. Efekt oszczędności bywa pozorny, jeśli wygenerowana grafika trafi na Instagram czy TikTok i zostanie wyśmiana lub wręcz wywoła falę krytyki, którą trzeba potem gasić realnymi pieniędzmi na naprawę wizerunku.
Część firm, jak wynika z cytowanych przez NBC News danych Benzingi, zaczyna już wracać do treści tworzonych przez ludzi, zauważając lepsze wskaźniki zaangażowania odbiorców. Trend nakłada się na rosnącą niechęć części pracowników i klientów do widocznego, nieukrywanego użycia generatywnej AI w komunikacji marki - zjawisko, które badacze wiążą też z szerszym sceptycyzmem wobec sztucznej inteligencji w codziennym życiu.


