wtorek, 8 września 2026

Nowości

Restauracje w USA wycofują menu z obrazami wygenerowanymi przez AI po fali krytyki

RynekPatryk Raba
Restauracje w USA wycofują menu z obrazami wygenerowanymi przez AI po fali krytyki
Fot. Kyle Killam, Pexels (Pexels License)
Spis treści
  1. Dlaczego wygląda to tak dziwnie
  2. Reakcja klientów
  3. Naukowe wyjaśnienie obrzydzenia
  4. Co to znaczy dla małych firm

Coraz więcej małych lokali gastronomicznych w Stanach Zjednoczonych zamienia zdjęcia dań na obrazy wygenerowane przez sztuczną inteligencję, licząc na tanią alternatywę dla sesji fotograficznej. Internauci nazwali efekt "AI slop" - i nie szczędzą kpin, a czasem nawet realnych działań wymierzonych w konkretne lokale.

Powód popularności generatorów jest prosty: są tanie albo darmowe, a mała restauracja czy food truck rzadko stać na profesjonalnego fotografa jedzenia. Wystarczy opis dania wpisany do narzędzia typu ChatGPT, żeby w kilka sekund otrzymać gotową grafikę na tablicę z menu, plakat czy stronę z dowozem.

Dlaczego wygląda to tak dziwnie

Według TechCrunch problem bierze się z tego, jak modele generujące obrazy uczą się na dużych zbiorach danych zdominowanych przez menu sieciówek - Wendy's, Burger King, McDonald's. Modele optymalizują wynik pod kątem "przyjemności dla oka" i braku kontrowersyjności, co w praktyce wygładza wszelkie nierówności i szczegóły charakterystyczne dla prawdziwego jedzenia.

Efekt bywa groteskowy. TechCrunch opisuje burrito z przesadnie bąbelkowym, roztopionym serem przypominającym awangardową sztukę, idealnie symetryczne gałki lodów oraz krewetki wygięte w pierścień własnego ogona, określone przez autorów jako "lovecraftiańskie horrory kulinarne". NBC News dodaje przykłady z realnych lokali: krewetki scampi przypominające koła ratunkowe, burrito z nadzieniem jak z filmu grozy oraz danie z białkiem, które wygląda jakby było pokryte robactwem.

To trochę jak kosmita próbujący zrobić pizzę bez zrozumienia jej podstawowych zasad - Alex Lisle, dyrektor techniczny Reality Defender

Reakcja klientów

Kiedy takie zdjęcia trafiają do sieci, konsekwencje bywają dotkliwe dla właścicieli, którzy często działali w dobrej wierze, próbując po prostu zaoszczędzić. Jedna z kawiarni w San Francisco musiała zapłacić za usunięcie graffiti na fasadzie, które było formą protestu przeciwko jej AI-owemu menu, a inny lokal padł ofiarą fali negatywnych recenzji i gróźb po tym, jak zdjęcie jego wygenerowanego menu obiegło internet.

Współwłaścicielka kawiarni w San Francisco Lyndsey Lozano, cytowana przez NBC News, przyznała, że nie rozumie skali reakcji na jej decyzję o użyciu AI do promocji. Z kolei posty krytykujące podobne praktyki potrafią zdobyć ogromny zasięg - wpis współwłaścicielki Chugwater Soda Fountain w Wyoming, Jill Winger, przeciwko AI w gastronomii zebrał 119 tysięcy polubień, mimo że sama przyznaje, iż korzysta z AI przy planowaniu biznesu.

Już nie sprzedajemy kreatywności... Sprzedajemy doświadczenie - Daniel Silva, właściciel pracowni projektowej Silva Heeren w Miami

Naukowe wyjaśnienie obrzydzenia

Badacze z Uniwersytetu Duisburg-Essen, na których powołuje się TechCrunch, wykazali, że fałszywe zdjęcia jedzenia generowane przez AI wywołują silniejszą reakcję obrzydzenia niż inne rodzaje fałszywek wizualnych - to klasyczny efekt "uncanny valley", w którym obraz jest wystarczająco realistyczny, by mózg oczekiwał autentyczności, ale wystarczająco nienaturalny, by wywołać niepokój. Lee Rainie z ośrodka Imagining the Digital Future przy Elon University podsumował to zjawisko jako tendencję AI do "ogładzania krawędzi" - zarówno w obrazach, jak i w tekście.

Co to znaczy dla małych firm

Sprawa dotyka szerszego napięcia między presją kosztową a jakością marki. Daniel Silva, właściciel pracowni projektowej w Miami, mówi NBC News, że obserwuje spadek zleceń dla ludzkich projektantów, bo klienci wierzą zapewnieniom narzędzi typu ChatGPT, że wygenerowany projekt jest "genialny" - mimo problemów z rozdzielczością i formatem plików, które ujawniają się dopiero w druku.

Dla polskich lokali gastronomicznych i małych firm to przestroga zanim samodzielnie sięgną po darmowy generator do menu czy ulotki. Efekt oszczędności bywa pozorny, jeśli wygenerowana grafika trafi na Instagram czy TikTok i zostanie wyśmiana lub wręcz wywoła falę krytyki, którą trzeba potem gasić realnymi pieniędzmi na naprawę wizerunku.

Część firm, jak wynika z cytowanych przez NBC News danych Benzingi, zaczyna już wracać do treści tworzonych przez ludzi, zauważając lepsze wskaźniki zaangażowania odbiorców. Trend nakłada się na rosnącą niechęć części pracowników i klientów do widocznego, nieukrywanego użycia generatywnej AI w komunikacji marki - zjawisko, które badacze wiążą też z szerszym sceptycyzmem wobec sztucznej inteligencji w codziennym życiu.

Udostępnij: