Nowości
Rosyjski deepfake z ukraińskim dowódcą uderza w relacje z Polską

Ukraiński ośrodek walki z dezinformacją ujawnił wygenerowane przez AI nagranie, w którym sfingowany dowódca wojskowy twierdzi, że Ukraina nie potrzebuje pomocy Polski. Materiał krążył na TikToku tuż przed rocznicą ludobójstwa wołyńskiego.
Spis treści
Ukraiński rządowy Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji (CPD) ujawniło wygenerowane przez sztuczną inteligencję nagranie, w którym fałszywy wizerunek dowódcy jednostki dronowej twierdzi, że Ukraina nie potrzebuje wsparcia Polski. Materiał rozpowszechniano na TikToku na kilka dni przed 11 lipca, Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach polskich.
Fałszywy dowódca w sieci
W nagraniu mężczyzna łudząco podobny do Jewhena Karasa, realnego dowódcy ukraińskiej jednostki dronowej, wypowiada słowa, których nigdy nie powiedział, sugerując, że Ukraina powinna obejść się bez polskiego wsparcia. Film rozpowszechniano za pośrednictwem konta na TikToku, które podszywało się pod oficjalny profil Sił Systemów Bezzałogowych Ukrainy, co miało nadać mu pozory wiarygodności.
W rzeczywistości jest to film wygenerowany przez sztuczną inteligencję - komunikat Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji na Facebooku
Weryfikacja i motyw
CPD, powołując się na analizę specjalistycznych serwisów zajmujących się weryfikacją materiałów multimedialnych, nazwało nagranie klasycznym przykładem deepfake'a. Według ośrodka celem fałszywki jest wywołanie wrogości między Polakami a Ukraińcami oraz podważenie zasadności polskiego wsparcia dla Ukrainy w wojnie z Rosją.
Materiał pojawił się w sieci tuż przed 11 lipca, dniem, w którym Polska obchodzi Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej, znanego szerzej jako rocznica rzezi wołyńskiej. To data szczególnie wrażliwa w relacjach polsko-ukraińskich, co według ukraińskiego centrum nie jest przypadkiem doboru terminu publikacji.
Wzorzec rosyjskich operacji
CPD podkreśla, że deepfake wpisuje się w szerszy, trwający od miesięcy schemat rosyjskich działań dezinformacyjnych wykorzystujących generatywną AI do podważania sojuszy wspierających Ukrainę. Podobne fałszywe nagrania z udziałem ukraińskich urzędników i wojskowych pojawiały się już wcześniej, docierając do odbiorców przez konta udające lokalne media lub oficjalne kanały wojskowe.
Łatwość tworzenia przekonujących podróbek wideo przy pomocy dostępnych narzędzi AI sprawia, że tego typu operacje stają się coraz tańsze i trudniejsze do natychmiastowego zdemaskowania, zanim zdążą się rozejść w mediach społecznościowych. TikTok, z którego materiał był rozpowszechniany, nie odniósł się jeszcze publicznie do usunięcia fałszywego konta.
Znaczenie dla Polski
Dla polskich odbiorców sprawa pokazuje, że narzędzia generatywnej AI stały się stałym elementem rosyjskich operacji wpływu wymierzonych bezpośrednio w relacje Warszawy z Kijowem, szczególnie w newralgicznych momentach rocznicowych. Eksperci od dezinformacji od dawna ostrzegają, że polskie i ukraińskie instytucje muszą reagować na takie materiały w ciągu godzin, a nie dni, bo to właśnie pierwsze godziny po publikacji decydują o zasięgu fałszywki.
Sprawa trafiła też do polskich mediów, które nagłośniły ostrzeżenie ukraińskiego centrum, co pomogło ograniczyć dalsze rozprzestrzenianie się nagrania. Ukraińskie służby zapowiedziały dalsze monitorowanie podobnych kont i materiałów w najbliższych dniach, szczególnie w okresie rocznicowym.
Źródła: RMF24 (rmf24.pl), WP Wiadomości (wiadomosci.wp.pl), Interia (wydarzenia.interia.pl)


