niedziela, 6 września 2026

Nowości

Singapur, Francja i Chiny inaczej regulują dostęp uczniów do sztucznej inteligencji

EdukacjaPatryk Raba
Singapur, Francja i Chiny inaczej regulują dostęp uczniów do sztucznej inteligencji
Fot. Michael Surran, Wikimedia Commons (CC BY-SA 2.0)

Porównanie krajowych regulacji pokazuje, że nie ma jednego globalnego standardu wieku ani zakresu, w jakim uczniowie mogą korzystać z generatywnej AI - od pełnego zakazu w szkołach podstawowych po nadzorowaną naukę już od pierwszej klasy.

Spis treści
  1. Trzy różne filozofie
  2. Singapur stawia na stopniowanie
  3. Inne kraje, inne rozwiązania
  4. Polska dopiero układa zasady

Podczas gdy w Polsce Ministerstwo Edukacji Narodowej dopiero szykuje pierwsze krajowe wytyczne dotyczące sztucznej inteligencji w szkołach, inne kraje mają już za sobą kilka lat prób i błędów. Porównanie podejść Singapuru, Francji i Chin pokazuje, że nie wykształcił się żaden wspólny standard - każdy kraj inaczej definiuje wiek, od którego uczeń może samodzielnie sięgnąć po generatywną AI, i inaczej traktuje granicę między pomocą a oszustwem.

Trzy różne filozofie

Francuski model opiera się na ograniczaniu dostępu i wyraźnym rozgraniczeniu, kiedy użycie AI jest pomocą naukową, a kiedy oszustwem. Praca ucznia, w której zabrakło jego własnego wkładu intelektualnego, może zostać uznana za nieuczciwą, a szkoły nie mogą zmuszać dzieci do zakładania osobistych kont w publicznych serwisach AI. To podejście stawia nauczyciela w roli strażnika dostępu - dopiero od wieku gimnazjalnego pozwala na kontrolowane eksperymenty.

Chiński model różni się tym, że najmłodsi uczniowie mają kontakt z AI znacznie wcześniej, ale w formie zamkniętej i kontrolowanej - poprzez aplikacje takie jak rozpoznawanie głosu czy obrazu, a nie przez otwarte narzędzia generujące tekst. Wytyczne ministerstwa edukacji z maja 2025 roku, opracowane przez Komitet ds. Nauczania Podstawowego Ministerstwa, wprost zabraniają uczniom szkół podstawowych samodzielnego korzystania z generatywnej AI do wykonywania zadań. Dopiero w gimnazjum pojawia się nauka oceny wiarygodności treści tworzonych przez AI, a w liceum - wykorzystanie narzędzi do badań i pogłębionej eksploracji tematów.

Singapur stawia na stopniowanie

Singapurskie Ministerstwo Edukacji od dawna promuje formułę "uczyć się o AI, uczyć się obsługiwać AI, uczyć się z AI i uczyć się poza AI", dopasowaną do etapu rozwojowego ucznia. W klasach 1-2 dzieci poznają jedynie koncepcje działania sztucznej inteligencji, bez samodzielnej obsługi narzędzi. Praktyczne, nadzorowane korzystanie zaczyna się od klasy 4. Rząd zapowiedział już rozszerzenie istniejącego programu Code for Fun o kompetencje związane z AI od 2027 roku, z naciskiem na bezpieczeństwo cyfrowe i rozpoznawanie treści typu deepfake.

Inne kraje, inne rozwiązania

Japonia nie ma jednolitych krajowych kryteriów wiekowych - decyzję, czy dany uczeń może korzystać z konkretnego narzędzia AI, pozostawia się ocenie szkoły na podstawie poziomu rozwojowego dziecka, jego umiejętności krytycznej pracy z informacją oraz ryzyka związanego z danym narzędziem. Australia poszła w stronę transparentności zadań: każde polecenie musi jasno określać, w jakim zakresie wolno użyć AI, tak by nauczyciel mógł ocenić rzeczywiste umiejętności ucznia, a nie efekt pracy modelu językowego.

Nowy Jork, którego roczny zakaz generatywnej AI dla uczniów klas 2-8 wszedł w życie na początku września 2026 roku, pokazuje z kolei, że nawet w Stanach Zjednoczonych nie ma zgody co do właściwego podejścia - miasto cofnęło się z wcześniejszej otwartości na eksperymenty z AI w klasach, tłumacząc decyzję troską o rozwój poznawczy najmłodszych uczniów.

Polska dopiero układa zasady

Na tym tle polska dyskusja jest wciąż na wczesnym etapie. Ministerstwo Edukacji Narodowej po raz pierwszy stawia sztuczną inteligencję w centrum polityki oświatowej, a Cyfrowa Polska zaproponowała resortowi krajowe zasady użycia AI w szkołach. Żaden z tych dokumentów nie ma jeszcze rangi obowiązującego prawa, w przeciwieństwie do francuskich czy chińskich wytycznych, które od dawna funkcjonują w systemie.

Dla polskich nauczycieli i rodziców największym pytaniem pozostaje to samo, które od lat rozstrzygają inne kraje na różne sposoby: od którego roku życia dziecko powinno mieć prawo samodzielnie sięgnąć po chatbota do odrabiania lekcji, a kiedy taka pomoc zaczyna szkodzić nauce samodzielnego myślenia. Badania sygnalizowane już wcześniej pokazywały, że AI potrafi podnosić oceny z prac domowych, jednocześnie obniżając wyniki egzaminów nawet o kilkanaście procent, co wzmacnia argumenty zwolenników ograniczeń wiekowych.

Brak jednego globalnego wzorca oznacza w praktyce, że polscy decydenci mogą wybierać elementy z różnych systemów - restrykcyjność francuskiego rozgraniczenia pomocy naukowej od oszustwa, stopniowanie wieku znane z Singapuru albo transparentność zadań stosowaną w Australii. Kluczowe będzie jednak to, czy krajowe zasady faktycznie trafią do szkół w formie wiążących wytycznych, a nie kolejnej rekomendacji bez mocy egzekucyjnej.

Udostępnij: