Nowości
Singapur, Francja i Chiny inaczej regulują dostęp uczniów do sztucznej inteligencji

Porównanie krajowych regulacji pokazuje, że nie ma jednego globalnego standardu wieku ani zakresu, w jakim uczniowie mogą korzystać z generatywnej AI - od pełnego zakazu w szkołach podstawowych po nadzorowaną naukę już od pierwszej klasy.
Spis treści
Podczas gdy w Polsce Ministerstwo Edukacji Narodowej dopiero szykuje pierwsze krajowe wytyczne dotyczące sztucznej inteligencji w szkołach, inne kraje mają już za sobą kilka lat prób i błędów. Porównanie podejść Singapuru, Francji i Chin pokazuje, że nie wykształcił się żaden wspólny standard - każdy kraj inaczej definiuje wiek, od którego uczeń może samodzielnie sięgnąć po generatywną AI, i inaczej traktuje granicę między pomocą a oszustwem.
Trzy różne filozofie
Francuski model opiera się na ograniczaniu dostępu i wyraźnym rozgraniczeniu, kiedy użycie AI jest pomocą naukową, a kiedy oszustwem. Praca ucznia, w której zabrakło jego własnego wkładu intelektualnego, może zostać uznana za nieuczciwą, a szkoły nie mogą zmuszać dzieci do zakładania osobistych kont w publicznych serwisach AI. To podejście stawia nauczyciela w roli strażnika dostępu - dopiero od wieku gimnazjalnego pozwala na kontrolowane eksperymenty.
Chiński model różni się tym, że najmłodsi uczniowie mają kontakt z AI znacznie wcześniej, ale w formie zamkniętej i kontrolowanej - poprzez aplikacje takie jak rozpoznawanie głosu czy obrazu, a nie przez otwarte narzędzia generujące tekst. Wytyczne ministerstwa edukacji z maja 2025 roku, opracowane przez Komitet ds. Nauczania Podstawowego Ministerstwa, wprost zabraniają uczniom szkół podstawowych samodzielnego korzystania z generatywnej AI do wykonywania zadań. Dopiero w gimnazjum pojawia się nauka oceny wiarygodności treści tworzonych przez AI, a w liceum - wykorzystanie narzędzi do badań i pogłębionej eksploracji tematów.
Singapur stawia na stopniowanie
Singapurskie Ministerstwo Edukacji od dawna promuje formułę "uczyć się o AI, uczyć się obsługiwać AI, uczyć się z AI i uczyć się poza AI", dopasowaną do etapu rozwojowego ucznia. W klasach 1-2 dzieci poznają jedynie koncepcje działania sztucznej inteligencji, bez samodzielnej obsługi narzędzi. Praktyczne, nadzorowane korzystanie zaczyna się od klasy 4. Rząd zapowiedział już rozszerzenie istniejącego programu Code for Fun o kompetencje związane z AI od 2027 roku, z naciskiem na bezpieczeństwo cyfrowe i rozpoznawanie treści typu deepfake.
Inne kraje, inne rozwiązania
Japonia nie ma jednolitych krajowych kryteriów wiekowych - decyzję, czy dany uczeń może korzystać z konkretnego narzędzia AI, pozostawia się ocenie szkoły na podstawie poziomu rozwojowego dziecka, jego umiejętności krytycznej pracy z informacją oraz ryzyka związanego z danym narzędziem. Australia poszła w stronę transparentności zadań: każde polecenie musi jasno określać, w jakim zakresie wolno użyć AI, tak by nauczyciel mógł ocenić rzeczywiste umiejętności ucznia, a nie efekt pracy modelu językowego.
Nowy Jork, którego roczny zakaz generatywnej AI dla uczniów klas 2-8 wszedł w życie na początku września 2026 roku, pokazuje z kolei, że nawet w Stanach Zjednoczonych nie ma zgody co do właściwego podejścia - miasto cofnęło się z wcześniejszej otwartości na eksperymenty z AI w klasach, tłumacząc decyzję troską o rozwój poznawczy najmłodszych uczniów.
Polska dopiero układa zasady
Na tym tle polska dyskusja jest wciąż na wczesnym etapie. Ministerstwo Edukacji Narodowej po raz pierwszy stawia sztuczną inteligencję w centrum polityki oświatowej, a Cyfrowa Polska zaproponowała resortowi krajowe zasady użycia AI w szkołach. Żaden z tych dokumentów nie ma jeszcze rangi obowiązującego prawa, w przeciwieństwie do francuskich czy chińskich wytycznych, które od dawna funkcjonują w systemie.
Dla polskich nauczycieli i rodziców największym pytaniem pozostaje to samo, które od lat rozstrzygają inne kraje na różne sposoby: od którego roku życia dziecko powinno mieć prawo samodzielnie sięgnąć po chatbota do odrabiania lekcji, a kiedy taka pomoc zaczyna szkodzić nauce samodzielnego myślenia. Badania sygnalizowane już wcześniej pokazywały, że AI potrafi podnosić oceny z prac domowych, jednocześnie obniżając wyniki egzaminów nawet o kilkanaście procent, co wzmacnia argumenty zwolenników ograniczeń wiekowych.
Brak jednego globalnego wzorca oznacza w praktyce, że polscy decydenci mogą wybierać elementy z różnych systemów - restrykcyjność francuskiego rozgraniczenia pomocy naukowej od oszustwa, stopniowanie wieku znane z Singapuru albo transparentność zadań stosowaną w Australii. Kluczowe będzie jednak to, czy krajowe zasady faktycznie trafią do szkół w formie wiążących wytycznych, a nie kolejnej rekomendacji bez mocy egzekucyjnej.


