Nowości
Szefowie OpenAI, Anthropic i Google DeepMind zgodni: AI trzeba pilnie regulować

Sam Altman, Dario Amodei i Demis Hassabis po raz pierwszy jednocześnie i na piśmie opowiedzieli się za pilną regulacją najpotężniejszych modeli AI, choć każdy proponuje inny mechanizm nadzoru.
Spis treści
Trzej dyrektorzy generalni, którzy najmocniej pchają wyścig o coraz potężniejszą sztuczną inteligencję, po raz pierwszy zgodnie i publicznie opowiedzieli się za pilnym wprowadzeniem regulacji dla najbardziej zaawansowanych modeli. Sam Altman z OpenAI, Dario Amodei z Anthropic i Demis Hassabis z Google DeepMind w ciągu ostatnich kilku tygodni opublikowali osobne, pisemne propozycje nadzoru nad AI, na co zwrócił uwagę serwis Axios w analizie "Behind the Curtain".
Trzy różne recepty na ten sam problem
Mimo wspólnej diagnozy, że najpotężniejsze modele wymagają nadzoru, trzej liderzy proponują zupełnie inne mechanizmy. Amodei chce agencji z uprawnieniami do zablokowania wydania modelu od pierwszego dnia, jeśli ten nie przejdzie niezależnych testów bezpieczeństwa. W swoim eseju porównuje frontierowe modele AI do samolotów, które muszą przejść certyfikację, zanim wzbiją się w powietrze.
Frontier AI models, like airplanes, should be required to go through technical testing and auditing, and their release should be blocked or reversed as a threat to public safety if they do not meet high standards of safety - Dario Amodei, dyrektor generalny Anthropic
Propozycja Anthropic zakłada, że modele przekraczające określony próg mocy obliczeniowej przechodziłyby obowiązkowe testy trzeciej strony w czterech obszarach: cyberbezpieczeństwie, ryzyku związanym z bronią biologiczną, utratą kontroli nad systemem oraz zdolnością modelu do automatyzowania własnych badań i rozwoju. Rząd mógłby zablokować lub cofnąć wydanie modelu, jeśli ocena wykaże niedopuszczalne ryzyko, a testy mogłaby prowadzić zarówno agencja rządowa na wzór FAA, jak i uprawnione podmioty prywatne.
Model FINRA i model IAEA
Hassabis, który wcześniej przedstawił własną koncepcję nadzoru, proponuje rozwiązanie łagodniejsze na start: organizację finansowaną przez branżę, ale nadzorowaną federalnie, działającą na wzór FINRA, regulatora amerykańskiego rynku papierów wartościowych. W jego wersji dobrowolne przeglądy przed premierą modelu mogłyby z czasem przekształcić się w obowiązkowe zasady dopuszczenia do rynku.
Altman idzie w zupełnie inną stronę, proponując rozwiązanie międzynarodowe. W felietonie dla "Financial Times" opublikowanym na początku lipca 2026 roku opisał forum pod przewodnictwem Stanów Zjednoczonych, które certyfikowałoby kraje, firmy i standardy bezpieczeństwa, wykorzystując dostęp do najpotężniejszych modeli i rynków jako dźwignię nacisku na przestrzeganie zasad. Jako wzór wskazał lotnictwo, globalne standardy finansowe oraz Międzynarodową Agencję Energii Atomowej.
AI will reshape the material conditions of human life on a scale that no technology has accomplished since the harnessing of electricity, and perhaps beyond even that - Sam Altman, dyrektor generalny OpenAI
Zarzut o zabetonowanie rynku
Wszystkie trzy propozycje łączy jeden zarzut krytyków: każda z nich, w mniejszym lub większym stopniu, faworyzuje firmy, które już dziś mają zasoby na spełnienie wymogów. OpenAI, Google i Anthropic dysponują sztabami prawników, zespołami bezpieczeństwa i utrzymanymi relacjami z rządami, co znacznie ułatwia im przejście przez skomplikowany proces certyfikacji. Startupy i twórcy modeli open source, którzy dziś dyscyplinują rynek pod względem cen i dostępności, mieliby znacznie trudniejszą drogę do spełnienia tych samych standardów.
Problem pogłębia specyfika samej technologii. W przeciwieństwie do samolotów czy instalacji nuklearnych, które inspektorzy mogą fizycznie obejrzeć, modele AI trenowane są wewnątrz centrów danych, do których dostęp z zewnątrz jest bardzo ograniczony. To sprawia, że weryfikacja, czy dane laboratorium faktycznie przestrzega ustalonych zasad, czy po cichu rozwija technologię z pominięciem procedur, jest dużo trudniejsza niż w branżach, na których wzorują się propozycje trzech CEO.
Co to oznacza dla Polski i Europy
Dla europejskiego, w tym polskiego, rynku AI zbieżność stanowisk trzech największych laboratoriów ma znaczenie praktyczne. Unia Europejska od miesięcy wdraża własny AI Act, a od 2 sierpnia 2026 roku zacznie egzekwować przepisy wobec twórców najpotężniejszych modeli. Jeśli w Stanach Zjednoczonych faktycznie powstanie nowa federalna lub międzynarodowa struktura nadzoru, europejscy regulatorzy będą musieli zdecydować, czy dążyć do harmonizacji standardów, czy utrzymać własną, odrębną ścieżkę certyfikacji.
Dla polskich firm korzystających z modeli OpenAI, Anthropic czy Google oznacza to potencjalnie kolejną warstwę wymogów zgodności w najbliższych latach, obok już obowiązujących przepisów unijnych. Jednocześnie propozycja Altmana, oparta na certyfikowaniu krajów i firm z dostępem do najpotężniejszych modeli jako premią za przestrzeganie zasad, mogłaby w praktyce wpłynąć na to, które państwa i rynki dostaną pierwszeństwo w dostępie do najnowszych technologii.
Żadna z trzech propozycji nie ma na razie formy ustawy ani wiążącego porozumienia międzynarodowego. Pozostają to na razie stanowiska poszczególnych firm, publikowane w esejach i felietonach, a nie projekty przepisów przyjęte przez Kongres, administrację USA czy jakiekolwiek ciało międzynarodowe. To, czy zbieżność diagnoz trzech rywali przełoży się na konkretne prawo, zależy teraz od reakcji Białego Domu i Kongresu, które do tej pory podchodziły do regulacji AI ostrożnie i fragmentarycznie.


