Nowości
Tajwańczycy biorą kredyty i drugie hipoteki, by grać na boomie akcji AI

Indeks giełdy w Tajpej wzrósł w pierwszym półroczu o 59 procent dzięki spółkom powiązanym z AI, a zwykli mieszkańcy Tajwanu coraz częściej zadłużają się, by kupować akcje na kredyt. Gdy w lipcu rynek spadł o 16 procent, część inwestorów straciła połowę zainwestowanego kapitału.
Trzydziestoczteroletni Lucas Chen, pracujący w branży nieruchomości, pożyczył 5 milionów nowych dolarów tajwańskich, czyli około 136 tysięcy euro, i w sześć miesięcy poczwórnił kapitał, inwestując w spółki związane ze sztuczną inteligencją. Do końca czerwca jego portfel urósł do około 20 milionów NT$, czyli 544 tysięcy euro. Taka historia stała się na Tajwanie na tyle powszechna, że banki i domy maklerskie odnotowują rekordowy wzrost pożyczek zaciąganych właśnie na zakup akcji.
Skala zjawiska
Boom napędza przede wszystkim TSMC, największy na świecie producent zaawansowanych układów scalonych, oraz spółki z nim powiązane, takie jak Delta Electronics i MediaTek. Według wcześniejszych danych giełdy TWSE te trzy firmy odpowiadały w maju za ponad połowę kapitalizacji tajwańskiego rynku, a inwestorzy indywidualni generowali ponad 52 procent obrotu, znacznie więcej niż w Japonii czy Stanach Zjednoczonych, gdzie rynkiem rządzą głównie instytucje.
Norman Yin, profesor finansów cytowany przez Euronews, opisuje mechanizm, który skłania ludzi do zadłużania się: jeśli pożyczysz pieniądze od banku, żeby kupić akcje, możesz zarobić w jeden dzień więcej niż wynosi miesięczna pensja. Przy takiej perspektywie kredyt przestaje wyglądać na ryzyko, a zaczyna wyglądać na oczywistość.
Jeśli pożyczysz pieniądze od banku, by kupić akcje, możesz zarobić w jeden dzień więcej niż miesięczna pensja - Norman Yin, profesor finansów
Druga strona rajdu
Nie każda historia kończy się jak w przypadku Lucasa Chena. Jeden z inwestorów opisywanych w mediach społecznościowych zainwestował 10 milionów NT$, z czego 6 milionów pochodziło z drugiej hipoteki na własne mieszkanie. Gdy rynek zawrócił w lipcu, stracił niemal połowę zainwestowanego kapitału, wciąż spłacając raty kredytu hipotecznego.
Yeh Yu-shuo, popularny na Tajwanie finansowy influencer, opisuje atmosferę paniki, jaka ogarnęła część inwestorów po korekcie. Widział posty ludzi piszących, że chcą skoczyć z budynku. To sformułowanie, cytowane przez Euronews, oddaje skalę presji psychologicznej, jaką generuje inwestowanie na kredyt przy tak dużej zmienności.
Widziałem posty ludzi mówiące, że chcą skoczyć z budynku - Yeh Yu-shuo, influencer finansowy
Reakcja regulatora
Tajwańska giełda zaczęła publikować w mediach społecznościowych filmy ostrzegające młodych inwestorów przed ryzykiem niewypłacalności wynikającej z pożyczek na akcje. To odpowiedź na obawy, że wysoka dźwignia finansowa wśród inwestorów detalicznych może pogłębić przyszłe spadki, gdyby entuzjazm wokół spółek AI osłabł szybciej, niż zakładają rynkowe wyceny.
Ryzyko potęguje struktura tajwańskiego rynku, w którym pojedyncze spółki technologiczne mają nieproporcjonalnie duży wpływ na cały indeks. Wcześniejsze analizy pokazywały, że każdy ruch ceny akcji TSMC o jednego dolara tajwańskiego przekłada się na zmianę indeksu TAIEX o kilka punktów, co oznacza, że wahania jednej firmy potrafią pociągnąć w dół portfele tysięcy drobnych inwestorów jednocześnie.
Co to znaczy dla Polski
Dla polskiego czytelnika historia z Tajwanu jest przestrogą, a nie odległą ciekawostką. Boom na spółki związane z AI napędza wyceny na całym świecie, w tym funduszy i ETF-ów dostępnych też na polskim rynku, a mechanizm psychologiczny opisany przez Normana Yina, czyli pokusa szybkiego zarobku przewyższającego pensję, działa niezależnie od szerokości geograficznej.
Polscy nadzorcy rynku kapitałowego nie odnotowali na razie porównywalnej skali zadłużania się pod inwestycje w akcje AI, ale rosnąca popularność kont maklerskich i produktów lewarowanych powiązanych z amerykańskimi i azjatyckimi spółkami technologicznymi sprawia, że temat dźwigni finansowej przy inwestowaniu w AI zyskuje na aktualności także nad Wisłą.
Historia Tajwanu pokazuje też, jak szybko rynek potrafi się odwrócić. Sześciotygodniowy spadek o 16 procent wystarczył, by część inwestorów, którzy jeszcze wiosną liczyli zyski, zaczęła zmagać się ze spłatą kredytów zaciągniętych pod hossę. To ryzyko, które dotyczy każdego rynku napędzanego entuzjazmem wobec jednej technologii, nie tylko tajwańskiego.


