niedziela, 6 września 2026

Nowości

Tylko 9 procent urzędów w Polsce przyznaje się do używania AI

PrawoPatryk Raba
Tylko 9 procent urzędów w Polsce przyznaje się do używania AI
Fot. Runita, Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)

Raport Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska pokazuje, że mimo powszechnego stosowania sztucznej inteligencji w administracji, tylko 9 procent zapytanych instytucji publicznych oficjalnie to potwierdza, a niemal żadna nie ma spisanych zasad jej używania.

Spis treści
  1. Co pokazało badanie
  2. Rozjazd między typami urzędów
  3. Brak jakichkolwiek zasad
  4. Spór o definicję sztucznej inteligencji
  5. Co proponuje Watchdog Polska

Sieć Obywatelska Watchdog Polska sprawdziła, jak polska administracja publiczna korzysta ze sztucznej inteligencji, i wyszło na jaw, że większość urzędów albo nie wie, że jej używa, albo woli o tym nie mówić. Z 5480 zapytanych instytucji do korzystania z AI przyznało się zaledwie 9 procent, choć wiele z nich jednocześnie opisało narzędzia, które są sztuczną inteligencją z definicji unijnego AI Act.

Co pokazało badanie

Watchdog Polska wysłał latem 2025 roku wnioski o udostępnienie informacji publicznej do 5480 instytucji wykonujących zadania publiczne w Polsce, pytając wprost, czy korzystają z systemów sztucznej inteligencji, do czego je stosują i czy mają jakiekolwiek wewnętrzne zasady ich używania przez pracowników. Odpowiedziało 4042 podmiotów, czyli 74 procent zapytanych, co samo w sobie organizacja ocenia jako wynik dobry na tle innych monitoringów dostępu do informacji publicznej.

Z tych odpowiedzi tylko 9 procent instytucji wprost przyznało, że korzysta z narzędzi opartych na sztucznej inteligencji. Reszta albo zaprzeczyła, albo w ogóle nie odniosła się do pytania w sposób jednoznaczny. Problem w tym, że część z tych samych urzędów, które zaprzeczyły używaniu AI, w dalszej części odpowiedzi opisywała stosowanie transkrypcji mowy, chatbotów obsługujących mieszkańców, analizy obrazu, modeli predykcyjnych, systemów diagnostyki medycznej, automatycznego streszczania spotkań czy narzędzi wspierających podejmowanie decyzji administracyjnych.

Rozjazd między typami urzędów

Skala deklarowanego korzystania z AI mocno różni się w zależności od typu instytucji. W miastach na prawach powiatu, czyli największych ośrodkach miejskich z rozbudowaną administracją, do stosowania AI przyznało się 34 procent podmiotów. W starostwach powiatowych odsetek spadł do 14 procent, a w zwykłych gminach wiejskich i miejsko-wiejskich do średnio 8 procent. Organy centralne administracji rządowej zadeklarowały korzystanie z AI w 20 procentach przypadków. Ten rozstrzał pokazuje, że dostęp do narzędzi AI i kompetencje potrzebne do ich wdrażania koncentrują się w dużych miastach, podczas gdy mniejsze samorządy zostają w tyle.

Brak jakichkolwiek zasad

Najbardziej niepokojący element raportu dotyczy nie samego używania AI, lecz braku jakiejkolwiek kontroli nad tym procesem. Spośród ponad dwóch tysięcy gmin, które odpowiedziały na wniosek Watchdog Polska, tylko 20 zadeklarowało posiadanie spisanych zasad korzystania z AI przez pracowników. W przełożeniu na zwykłe gminy oznacza to mniej niż 1 procent podmiotów mających jakikolwiek regulamin, szkolenie czy politykę bezpieczeństwa danych związaną z wykorzystaniem tych narzędzi.

Oznacza to, że w zdecydowanej większości urzędów pracownicy mogą korzystać z chatbotów czy generatywnych modeli tekstowych bez żadnych wytycznych dotyczących ochrony danych osobowych mieszkańców, weryfikacji wyników czy odpowiedzialności za błędy popełnione przez algorytm.

Spór o definicję sztucznej inteligencji

Autor badania Michał Zemełka zwraca uwagę, że część rozbieżności między deklarowanym a faktycznym używaniem AI wynika z wąskiego rozumienia tego pojęcia przez urzędników, którzy utożsamiają sztuczną inteligencję niemal wyłącznie z generatywnymi narzędziami tekstowymi typu ChatGPT.

Tymczasem zgodnie z unijnym AI Act systemami AI mogą być również modele predykcyjne czy narzędzia wspierające decyzje administracyjne. Przykładem jest model wykorzystywany przez ZUS do analizy zwolnień lekarskich, choć wspiera decyzje o kontroli, nie jest traktowany jako AI. Utrudnia to ocenę ryzyk i kontrolę społeczną - Michał Zemełka, autor raportu, Sieć Obywatelska Watchdog Polska

Taka niejasność definicyjna ma konkretne skutki prawne. Jeśli urząd nie uznaje danego narzędzia za system AI, nie stosuje wobec niego obowiązków wynikających z unijnego rozporządzenia o sztucznej inteligencji, takich jak ocena ryzyka, dokumentacja działania systemu czy informowanie obywateli o tym, że ich sprawa była przetwarzana z udziałem algorytmu.

Co proponuje Watchdog Polska

Organizacja postuluje utworzenie jawnego rejestru aplikacji AI wykorzystywanych przez administrację publiczną, obowiązek informowania obywateli o zastosowaniu sztucznej inteligencji w konkretnych sprawach, jasne kryteria klasyfikacji systemów jako AI oraz wprowadzenie wewnętrznych polityk bezpieczeństwa danych w każdym urzędzie. Postulat rejestru trafił już pod obrady sejmowej i senackiej komisji zajmującej się cyfryzacją, gdzie Zemełka argumentował za wpisaniem obowiązku jego prowadzenia bezpośrednio do przepisów wdrażających w Polsce unijny AI Act.

Dla przeciętnego mieszkańca gminy raport oznacza, że nie ma dziś praktycznie żadnej możliwości sprawdzenia, czy decyzja dotycząca jego sprawy, na przykład wniosku o świadczenie czy pozwolenie, została wsparta algorytmem, ani czy dane, które podał w urzędzie, trafiły do zewnętrznego systemu AI. Dla samych urzędów raport jest sygnałem ostrzegawczym przed wejściem w życie pełnych wymogów AI Act, które nakładają na instytucje publiczne konkretne obowiązki dokumentacyjne i informacyjne wobec systemów wysokiego ryzyka.

Skala problemu, przy niespełna 1 procencie gmin posiadających jakiekolwiek zasady, sugeruje, że wdrożenie tych wymogów w praktyce może zająć samorządom znacznie więcej czasu niż zakładają terminy unijne, o ile nie pojawi się centralne wsparcie w postaci gotowych wzorców regulaminów czy szkoleń finansowanych z budżetu państwa.

Udostępnij: