Nowości

FSB zlecił budowę AI do tropienia opozycji, projekt Pająk upadł po 18 miesiącach

PrawoPatryk Raba
FSB zlecił budowę AI do tropienia opozycji, projekt Pająk upadł po 18 miesiącach
Fot. Moscowjob.net, Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)

Rosyjski Drugi Departament FSB zamówił system sztucznej inteligencji do automatycznego namierzania aktywistów i uczestników protestów, ale wykonawca nie poradził sobie z modelami językowymi i projekt zawieszono. Sprawę ujawnił śledczy portal iStories po włamaniu hakerów do wykonawcy.

Spis treści
  1. Co miał robić Pająk
  2. Jednostka po otruciu Nawalnego
  3. Dlaczego projekt upadł
  4. Jak sprawa wyszła na jaw

Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa przez półtora roku próbowała zbudować system sztucznej inteligencji, który miał automatycznie namierzać krytyków Kremla i uczestników protestów. Projekt o kryptonimie PAUK, po rosyjsku Pająk, zamówił Drugi Departament FSB, znany jako Dvoyka, jednostka wcześniej powiązana z otruciem Aleksieja Nawalnego. System nigdy nie zaczął działać w zamierzonej formie, a jego szczegóły wyszły na jaw dopiero po włamaniu hakerów do wykonawcy.

Co miał robić Pająk

Zgodnie z dokumentami opisanymi przez iStories, PAUK miał codziennie skanować rosyjskie i zagraniczne media, anonimowe kanały Telegram oraz serwisy społecznościowe, a następnie automatycznie przygotowywać dla kierownictwa FSB zwięzłe podsumowania zagrożeń bezpieczeństwa. Kluczowym elementem miało być zestawianie informacji z otwartych źródeł z niejawnymi bazami danych służby.

Docelowo funkcjonariusze mieli móc zadawać systemowi pytania w formie czatbota o konkretne osoby uznane za "interesujące" i otrzymywać w odpowiedzi imię i nazwisko, datę urodzenia, numer telefonu czy numer rejestracyjny samochodu. Takie narzędzie miało radykalnie przyspieszyć pracę, która dotąd wymagała ręcznego przeszukiwania rejestrów przez analityków.

System monitorował głównie aktywność związaną z protestami przeciwko podwyżkom opłat komunalnych, sprzeciwem wobec inwestycji szkodliwych dla środowiska oraz działaniami migrantów w Rosji. Wśród śledzonych źródeł niezależne media, w tym portal Activatica, dostarczały nawet jedną szóstą wszystkich pozycji w przygotowywanych przez system podsumowaniach z pierwszej połowy 2025 roku.

Jednostka po otruciu Nawalnego

Drugi Departament FSB, dla którego formalnie pracował wykonawca, to ta sama jednostka, którą śledztwa Bellingcat i powiązanych redakcji łączyły wcześniej z otruciem Aleksieja Nawalnego nowiczokiem w 2020 roku. Zamówienie systemu AI do automatycznego profilowania aktywistów wpisuje się więc w szerszy, znany już wcześniej profil działań tej komórki, tym razem realizowany przy pomocy komercyjnie dostępnego modelu językowego.

Formalnym zamawiającym było Centrum Ochrony Informacji i Specjalnych Komunikacji FSB, ale rzeczywistym odbiorcą systemu miał być właśnie Dvoyka. Taki podział ma w rosyjskich strukturach bezpieczeństwa oddzielać jednostki operacyjne od kontraktów z firmami zewnętrznymi, co utrudnia później dowiedzenie bezpośredniej odpowiedzialności.

Dlaczego projekt upadł

Mimo ambicji projekt nie doczekał się wdrożenia w zaplanowanej formie. Zespół kazańskiej firmy Mikord, według relacji cytowanej przez iStories, nie miał wystarczającego doświadczenia w pracy z dużymi modelami językowymi, a firma nie dotrzymała wyznaczonego terminu dostarczenia działającego systemu. Po osiemnastu miesiącach prac, jesienią 2025 roku, projekt zawieszono.

Żegnaj, projekcie - z wewnętrznej korespondencji wykonawcy Mikord, ujawnionej przez iStories

Historia Pająka pokazuje, że dostęp do gotowego modelu open source, jakim jest Llama 2, nie wystarcza sam w sobie do zbudowania działającego systemu inwigilacji. Wdrożenie wymaga zespołu, który rozumie ograniczenia takich modeli, potrafi je dostroić do specyficznych zadań i zweryfikować jakość generowanych odpowiedzi, czego zabrakło w tym przypadku.

Jak sprawa wyszła na jaw

Do ujawnienia projektu doszło przypadkiem. W grudniu 2025 roku anonimowa grupa hakerska włamała się do systemów Mikord i wykradła wewnętrzne dokumenty, które trafiły następnie do organizacji pomagających Rosjanom unikającym poboru do wojska. Materiały ostatecznie dotarły do dziennikarzy iStories, niezależnej redakcji śledczej działającej poza Rosją, którzy zrekonstruowali historię projektu i jego zawartość.

Sprawę opisała później również redakcja Meduzy, wskazując wprost na powiązanie zamawiającego z jednostką odpowiedzialną za wcześniejsze prześladowania krytyków Kremla. Dla Zachodu i Polski to kolejny dowód, że rosyjskie służby traktują sztuczną inteligencję jako narzędzie do masowej inwigilacji własnych obywateli, a nie tylko do operacji wymierzonych na zewnątrz, takich jak dezinformacja czy ataki na infrastrukturę.

Nieudany na razie projekt Pająk nie oznacza, że FSB porzuci dalsze próby automatyzacji inwigilacji. Rosyjskie służby regularnie testują kolejne narzędzia oparte na danych z otwartych źródeł, a ujawnione dokumenty pokazują skalę ambicji: tysiąc monitorowanych źródeł i baza pytań obejmująca dane osobowe aktywistów. Kolejne wersje podobnych systemów mogą już nie mieć tych samych słabości co pierwsza próba.

Udostępnij: