Nowości
Google: sztuczna inteligencja naprawiła w Chrome więcej luk niż poprzednie dwa lata razem

Spis treści
Google przyznał, że w czerwcowych wersjach Chrome, oznaczonych numerami 149 i 150, naprawiono 1072 luki bezpieczeństwa. To więcej niż łącznie w poprzednich 23 wydaniach przeglądarki, rozłożonych na dwa ostatnie lata. Firma tłumaczy skok liczbą narzędzi opartych na sztucznej inteligencji, które od początku 2026 roku przeszukują kod Chrome w poszukiwaniu podatności.
Do tej pory Google chwaliło się pojedynczymi odkryciami swoich narzędzi bezpieczeństwa opartych na AI, jak Big Sleep czy CodeMender. Tym razem firma po raz pierwszy podała łączną liczbę, która pokazuje skalę zjawiska na poziomie całego cyklu wydawniczego jednej z najpopularniejszych przeglądarek na świecie.
Skąd ten skok liczby łatek
Zespół Chrome zbudował na początku 2026 roku dedykowaną infrastrukturę agentową opartą na modelach Gemini, która przeszukuje cały kod przeglądarki pod kątem podatności, jednocześnie ograniczając liczbę fałszywych alarmów. Wcześniej podobne zadania wykonywał głównie Big Sleep, agent opracowany wspólnie przez Google DeepMind i zespół Project Zero, który wcześniej wykrywał błędy w silniku V8 i module grafiki.
Do zestawu narzędzi dołączył też CodeMender, system uruchamiany w ciągłej integracji co 24 godziny przy każdej zmianie w repozytorium. Dzięki temu podatności są wychwytywane zanim jeszcze trafią do gałęzi produkcyjnej, a nie dopiero po opublikowaniu wersji przeglądarki dla użytkowników.
Luka sprzed 13 lat
Wśród odkryć, którymi chwali się Google, jest błąd typu sandbox escape, oznaczony jako crbug.com/487383169. Pozwalał on skompromitowanemu procesowi renderującemu wydostać się z piaskownicy bezpieczeństwa i nakłonić przeglądarkę do odczytania lokalnych plików użytkownika. Według Google błąd przetrwał w kodzie Chrome niezauważony przez ponad 13 lat, zanim wykrył go system oparty na AI.
Tego typu luki należą do najgroźniejszych, bo omijają jeden z podstawowych mechanizmów ochronnych przeglądarki, izolację procesów renderujących strony od reszty systemu. Ich długowieczność pokazuje, że klasyczne metody przeglądu kodu i testowania miały ograniczoną skuteczność w wykrywaniu tego rodzaju błędów.
Stosując modele takie jak Gemini, zapobiegawczo naprawiamy luki, wyprzedzając naszych przeciwników i czyniąc Chrome bezpieczniejszym z każdą aktualizacją - Doug Turner, dyrektor inżynierii Chrome
Duże modele językowe fundamentalnie zmieniły ekonomię cyberbezpieczeństwa, zamieniając wykrywanie luk w zautomatyzowaną, przemysłową operację - Doug Turner, dyrektor inżynierii Chrome
Nowy rytm aktualizacji
Skala odkryć zmusza Google do zmiany harmonogramu wydań. Firma testuje przejście na dwa wydania poprawek bezpieczeństwa w tygodniu, a docelowo chce skrócić cykl głównych wersji Chrome z sześciu do dwóch tygodni, przy zachowaniu cotygodniowych aktualizacji bezpieczeństwa. To odejście od dotychczasowego modelu, w którym poprawki krytyczne trafiały do użytkowników zwykle w odstępach kilku tygodni.
Podobny trend widać u konkurencji. Microsoft w lipcu 2026 naprawił 570 luk, a Apple w tym samym roku 482, choć w przypadku Apple wzrost nie jest aż tak wyraźny jak u Google. Branża bezpieczeństwa coraz częściej podkreśla, że narzędzia AI zmieniają nie tylko tempo wykrywania błędów, ale też presję na producentów, by łatali je równie szybko.
Co to znaczy dla użytkowników
Dla osób korzystających z Chrome oznacza to częstsze aktualizacje przeglądarki, ale też mniejsze ryzyko, że krytyczna luka pozostanie niezałatana przez tygodnie czy lata. Rosnąca liczba znajdowanych błędów nie musi świadczyć o tym, że Chrome stał się mniej bezpieczny, lecz o tym, że wcześniej niewykryte podatności wreszcie wychodzą na jaw.
Dla firm zajmujących się cyberbezpieczeństwem to kolejny dowód, że automatyczne wykrywanie luk za pomocą AI staje się standardem, a nie eksperymentem. Google podkreśla jednak, że samo znalezienie błędu to dopiero połowa pracy, bo każdą podatność trzeba jeszcze zweryfikować i bezpiecznie załatać, zanim trafi do miliardów instalacji przeglądarki.


