Nowości
J.D. Vance ostrzega przed AI jako narzędziem końca czasów

Wiceprezydent USA J.D. Vance w chrześcijańskim podcaście nazwał niektóre zastosowania sztucznej inteligencji "trochę satanicznymi" i połączył jej rozwój z biblijną wizją końca czasów. Odniósł się też do wygenerowanego przez AI obrazu Trumpa jako Jezusa.
Spis treści
Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych J.D. Vance powiedział w chrześcijańskim podcaście, że wokół niektórych zastosowań sztucznej inteligencji wyczuwa "mroczną i naprawdę dziwną energię duchową", a zastępowanie ludzkich relacji maszynami nazwał czymś bliskim złu. Wypowiedź padła w rozmowie opublikowanej 1 września 2026 roku, w której polityk połączył rozwój AI z biblijną wizją końca czasów.
Rozmowa odbyła się w podcaście prowadzonym przez Bryce'a Crawforda, chrześcijańskiego influencera pokolenia Z, znanego z rozmów łączących wiarę, politykę i kulturę internetową. Gospodarz i wiceprezydent poruszyli szereg tematów, od zamachu na Trumpa, przez wizytę Vance'a u papieża Franciszka w Wielkanoc, po rolę technologii w codziennym życiu Amerykanów.
AI jako zagrożenie duchowe
Punktem wyjścia była historia znajomego Vance'a, który zaczął korzystać z chatbota AI jako swoistego doradcy małżeńskiego. Crawford skomentował to słowami, że jest to "trochę satanicznego", na co wiceprezydent odpowiedział zgodą, dodając, że całkowite oderwanie człowieka od relacji społecznych, do których - jego zdaniem - stworzył go Bóg, jest "bardzo, bardzo złe".
Kiedy całkowicie oddzielasz człowieka od elementu społecznego, do którego stworzył nas Bóg, to jest bardzo, bardzo złe - J.D. Vance, wiceprezydent USA
Vance nie ograniczył się do pojedynczego przykładu. Mówił szerzej o "mrocznej i naprawdę dziwnej energii duchowej", jaką wyczuwa wokół niektórych firm technologicznych i sposobów wykorzystania ich produktów, w tym wirtualnych partnerów uczuciowych opartych na AI. Podkreślił, że problemem nie jest sama technologia, lecz zastępowanie przez nią relacji międzyludzkich.
Kontrowersja wokół obrazu Trumpa
W tej samej rozmowie Vance odniósł się do incydentu z udziałem Donalda Trumpa, który wcześniej opublikował, a następnie usunął wygenerowany przez sztuczną inteligencję obraz przedstawiający go jako Jezusa Chrystusa. Część komentatorów odebrała to jako bluźnierstwo, jednak wiceprezydent stanął w obronie prezydenta.
Prezydent nie miał na celu wyśmiać ani naśladować Boga - J.D. Vance, wiceprezydent USA
Vance tłumaczył, że Trump "lubi się dobrze bawić" i publikuje żartobliwe treści, by rozładować atmosferę, a wygenerowanie własnego wizerunku jako religijnej postaci było w jego ocenie niezamierzonym błędem w odbiorze, a nie świadomą prowokacją.
Koniec czasów i technologia
Wiceprezydent połączył wątek AI z szerszą refleksją religijną, mówiąc, że wierzy w nadejście biblijnego końca czasów, choć nie potrafi wskazać, czy nastąpi to za miesiące, czy za tysiące lat. Zaznaczył, że fascynacja tą wizją towarzyszy mu od dzieciństwa i nie zwalnia go z obowiązków wobec rodziny, wspólnoty i państwa tu i teraz.
W tym kontekście wymienił rozwój sztucznej inteligencji jako jeden z sygnałów, które skłaniają go do takich rozważań, obok niepokoju o kondycję relacji społecznych w erze cyfrowej. Nie sformułował jednak konkretnej prognozy ani nie wskazał AI jako bezpośredniej przyczyny nadchodzącej apokalipsy.
Element kampanii wizerunkowej
Wypowiedzi Vance'a zbiegły się w czasie z promocją jego książki "Communion: Finding My Way Back to Faith", wydanej 16 czerwca 2026 roku i poświęconej jego nawróceniu na katolicyzm w 2019 roku. Komentatorzy zwracają uwagę, że seria wystąpień polityka w chrześcijańskich podcastach dla młodych mężczyzn wpisuje się w strategię budowania rozpoznawalności przed ewentualną kampanią prezydencką w 2028 roku.
Dla polskiego czytelnika śledzącego debatę o AI wypowiedź Vance'a pokazuje, że krytyka zastępowania relacji międzyludzkich przez chatboty i wirtualnych partnerów przestaje być domeną wyłącznie badaczy czy organizacji pozarządowych. Podobne obawy formułowali w ostatnich miesiącach także papież Leon XIV oraz kardynał Charles Bo, choć z innych pozycji instytucjonalnych niż amerykański polityk odwołujący się do własnej wiary.
Sam Vance nie zapowiedział żadnych konkretnych działań legislacyjnych w związku ze swoimi obawami wobec AI, a jego wypowiedzi mają charakter osobistej refleksji religijnej, nie oficjalnego stanowiska administracji. Rząd USA równolegle forsuje na forum międzynarodowym, w tym na szczycie G20, politykę minimalnej regulacji sztucznej inteligencji.


