Nowości
Niedobór pamięci DRAM podnosi ceny samochodów, winna sztuczna inteligencja

Spis treści
Kryzys pamięci, który od miesięcy uderza w komputery i smartfony, dotarł do motoryzacji. Producenci samochodów informują, że drożejące układy DRAM, niezbędne w niemal każdym elektronicznym systemie nowoczesnego auta, zaczynają realnie podnosić koszty produkcji i ceny dla klientów.
Skąd wziął się niedobór
Winowajcą nie jest awaria fabryk ani wojna handlowa, lecz sam boom na sztuczną inteligencję. Centra danych trenujące i uruchamiające duże modele językowe pochłaniają dziś ogromne ilości pamięci DRAM i NAND, potrzebnej do przechowywania i przetwarzania danych treningowych oraz obsługi zapytań w czasie rzeczywistym.
Producenci pamięci, tacy jak Samsung, SK Hynix i Micron, przekierowują coraz większą część swoich linii produkcyjnych właśnie do klientów z branży AI. Google, Amazon, Microsoft i Meta zadeklarowały gotowość odkupienia praktycznie całej dostępnej produkcji niezależnie od ceny, co wypycha z kolejki innych odbiorców, w tym przemysł motoryzacyjny.
Rachunek dla producentów aut
Skutki widać już w wynikach finansowych koncernów samochodowych. General Motors podniósł prognozę kosztów surowców o 500 milionów dolarów, wskazując wyższe ceny DRAM jako jedną z głównych przyczyn. Ford mówi o dodatkowych kosztach rzędu miliarda dolarów wynikających z droższych materiałów, w tym pamięci. Honda przyznaje, że niedobory półprzewodników kosztowały ją sprzedaż wartą około 295 milionów dolarów.
Sytuację pogarsza fakt, że pamięć klasy motoryzacyjnej nie jest prostym zamiennikiem kości używanych w laptopach czy telefonach. Musi przechodzić długi proces certyfikacji i wytrzymywać skrajne temperatury oraz drgania, więc producenci aut nie mogą po prostu przerzucić się na tańsze, powszechnie dostępne układy.
Chiński rynek pod presją
Presja jest widoczna także w Chinach. BYD podniósł ceny osobno sprzedawanych funkcji wspomagania kierowcy o 20 procent, tłumacząc to rosnącymi kosztami komponentów. Chińscy producenci, w tym BYD i Xpeng, należą do firm najmocniej odczuwających brak dostępnych chipów pamięci, ponieważ ich modele intensywnie wykorzystują systemy wspomagania jazdy i infotainment oparte na dużej ilości pamięci.
Hyundai zareagował apelem do krajowych producentów chipów o wzmocnienie lokalnych łańcuchów dostaw, by ograniczyć zależność od globalnego rynku, na którym o każdą partię pamięci walczą teraz także giganci technologiczni budujący infrastrukturę AI.
Co to oznacza dla kierowców
Dla klientów oznacza to przede wszystkim wyższe ceny nowych aut i możliwe ograniczenie wyposażenia. Analitycy cytowani w doniesieniach branżowych wskazują, że niektóre funkcje wspomagania kierowcy, dotąd oferowane jako standard, mogą zostać przesunięte do płatnych pakietów dodatkowych, bo producenci będą chcieli zrekompensować sobie rosnące koszty pamięci bez podnoszenia ceny bazowej modelu.
SK Hynix poinformował, że cała jego produkcja na 2026 rok jest już sprzedana z góry, co pokazuje skalę napięcia na rynku. Eksperci ostrzegają, że niedobory mogą utrzymywać się przez kolejne lata, a Samsung prognozuje napiętą sytuację nawet po 2027 roku.
Dla polskich importerów i dealerów oznacza to konieczność liczenia się z dalszymi podwyżkami cenników w najbliższych kwartałach, zwłaszcza w segmencie aut z rozbudowaną elektroniką i systemami wspomagania jazdy. Branża motoryzacyjna, która dopiero co uporała się z niedoborami chipów z czasów pandemii, znów staje przed podobnym problemem, tym razem wywołanym przez zupełnie inny sektor gospodarki.


