poniedziałek, 7 września 2026

Nowości

Trzydzieści robotów zaprotestowało pod Ministerstwem Cyfryzacji, żądając regulacji AI

Polska scenaPatryk Raba
Trzydzieści robotów zaprotestowało pod Ministerstwem Cyfryzacji, żądając regulacji AI
Fot. Piotr Kowalski / Klub Lewicy, Wikimedia Commons (CC BY-SA 2.0)

Opolskie firmy Delta Robots i Weegree wyprowadziły na ulice Warszawy około 30 robotów humanoidalnych i czworonożnych, domagając się od rządu jasnych zasad dla robotyki i sztucznej inteligencji. Wicepremier Krzysztof Gawkowski przyjął postulaty i zapowiedział komisję ds. AI.

Spis treści
  1. Roboty z transparentami
  2. Kto stoi za akcją
  3. Reakcja rządu
  4. Ustawa już obowiązuje, ale bez nadzoru
  5. Skala zagrożenia dla rynku pracy

Pod siedzibą Ministerstwa Cyfryzacji w Warszawie w poniedziałek 7 września 2026 roku zebrało się około trzydziestu robotów, humanoidalnych i czworonożnych, niosących transparenty z hasłami o regulacji sztucznej inteligencji. Za akcją, którą organizatorzy nazwali historycznym 'buntem robotów', stoją dwie opolskie firmy: Delta Robots i Weegree.

Roboty z transparentami

Maszyny przemaszerowały pod siedzibą resortu z hasłami w rodzaju 'Broń miejsc pracy', 'Czas na zasady' i 'Nie czekaj, reguluj'. Wśród demonstrantów znalazł się między innymi humanoidalny robot AgiBot A3, obok jednostek czworonożnych przypominających roboty-psy. Organizatorzy określili wydarzenie jako pierwszy tego rodzaju protest robotów w Polsce, zorganizowany po to, by zwrócić uwagę na tempo zmian, jakie robotyzacja i rozwój AI wprowadzają na rynku pracy.

Kto stoi za akcją

Inicjatywę firmuje Grzegorz Kuliś, prezes opolskich spółek Delta Robots i Weegree, występujący w imieniu ruchu Democratism.com. Delta Robots od ponad dekady produkuje roboty humanoidalne i czworonożne, natomiast Weegree od dwudziestu lat działa w branży pośrednictwa pracy, co daje firmie bezpośredni wgląd w to, jak automatyzacja zmienia lokalny rynek zatrudnienia.

Chcemy szczególnie poruszyć kwestię potencjalnego zastępowania ludzi zarówno przez roboty humanoidalne, jak i przez sztuczną inteligencję w pracy umysłowej - Grzegorz Kuliś, prezes Delta Robots i Weegree, przedstawiciel Democratism.com

Kuliś argumentuje, że bez wspólnych zasad każda firma osobno decydowałaby o wdrożeniach robotów i AI, bez jasnej odpowiedzialności za skutki dla pracowników. Ruch domaga się przepisów jawnych i jednakowych dla wszystkich przedsiębiorstw, które chroniłyby zatrudnionych przed niekontrolowanym zastępowaniem ich maszynami.

Reakcja rządu

Na miejscu protestu pojawił się wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, który rozmawiał z organizatorami. Ocenił, że niekontrolowane modele AI wdrażane w humanoidach stanowią realny problem dla pracowników, i przyznał, że bez odpowiednich ram prawnych to nie człowiek, lecz algorytmy mogłyby decydować o kluczowych sprawach. Zapowiedział powołanie komisji zajmującej się kwestiami AI oraz stworzenie regulacyjnych piaskownic do testowania rozwiązań pod nadzorem państwa.

Niekontrolowana sztuczna inteligencja może doprowadzić do tego, że to nie człowiek, a algorytmy będą decydowały - Krzysztof Gawkowski, wicepremier i minister cyfryzacji

Ustawa już obowiązuje, ale bez nadzoru

Protest odbył się na tle sytuacji, w której formalne przepisy już istnieją, ale ich egzekwowanie wciąż kuleje. W lipcu 2026 roku prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę wdrażającą unijny AI Act do polskiego porządku prawnego, nadając organom krajowym uprawnienia do egzekwowania unijnych regulacji. Komisja nadzorcza, która miałaby faktycznie pilnować przestrzegania tych przepisów, do tej pory jednak nie została powołana.

Organizatorzy protestu podkreślają, że luka między literą prawa a jego praktycznym wdrożeniem jest właśnie tym, przed czym chcą ostrzec. Ich zdaniem branża robotyki i AI rozwija się szybciej niż aparat państwowy jest w stanie nadążyć z nadzorem, a każdy miesiąc zwłoki oznacza kolejne wdrożenia bez jasnych reguł gry.

Skala zagrożenia dla rynku pracy

Według danych przywoływanych przez organizatorów, zagrożonych może być nawet 30 procent zawodów wykonywanych obecnie w Polsce, co przekłada się na około milion miejsc pracy. To szacunki zbieżne z wcześniejszymi analizami instytucji publicznych, które od miesięcy ostrzegają przed nierównomiernym wpływem automatyzacji na poszczególne branże i grupy zawodowe w kraju.

Wydarzenie odbiło się szerokim echem poza Polską. Informację o warszawskim proteście robotów podchwyciły zagraniczne serwisy, w tym agencyjne relacje przedrukowane przez France24, Vanguard i Digital Journal, co uczyniło z opolskiej inicjatywy jeden z bardziej rozpoznawalnych międzynarodowo symboli debaty o regulacji AI w Europie Środkowej ostatnich tygodni.

Dla polskich firm technologicznych i pracodawców protest jest sygnałem, że presja na jasne reguły wdrażania robotów i systemów AI w miejscu pracy rośnie nie tylko ze strony związków zawodowych czy urzędników, ale też ze strony samych producentów tych technologii, którzy przyznają, że bez ram prawnych trudno im samodzielnie wyznaczać granice odpowiedzialnego wdrożenia.

Kolejnym testem dla rządu będzie to, czy zapowiedziana komisja ds. AI faktycznie powstanie i czy regulacyjne piaskownice zaczną działać w praktyce, zanim liczba wdrożeń robotów i systemów AI w polskich firmach wzrośnie na tyle, że wprowadzenie nowych zasad stanie się politycznie i organizacyjnie znacznie trudniejsze.

Udostępnij: