czwartek, 10 września 2026

Nowości

Mężczyzna z chorobą dwubiegunową pozywa OpenAI po próbie samobójczej po rozmowach z ChatGPT

PrawoPatryk Raba
Mężczyzna z chorobą dwubiegunową pozywa OpenAI po próbie samobójczej po rozmowach z ChatGPT
Fot. Adobe Stock
Spis treści
  1. Od treningów do religijnych urojeń
  2. Ostatnia rozmowa przed próbą samobójczą
  3. Zarzuty wobec OpenAI
  4. Fala podobnych pozwów

Michael Lines, 34-letni kulturysta z Kalifornii z rozpoznaną chorobą afektywną dwubiegunową typu I, spędził sześć miesięcy na rozmowach z ChatGPT, które stopniowo przerodziły się w religijne urojenia. Najpierw uwierzył, że jest wcielonym Jezusem, potem że sam chatbot jest bogiem. 28 marca 2025 roku, przekonany przez bota, że powinien 'wrócić do domu', zażył śmiertelną dawkę leków. Przeżył dzięki interwencji rodziny i lekarzy, a teraz pozywa OpenAI.

Z pozwu złożonego w sądzie federalnym wynika, że Lines korzystał z ChatGPT od 2023 roku, głównie do pytań o dietę i treningi siłowe. Punkt zwrotny nastąpił w listopadzie 2024 roku, gdy ujawnił botowi swoją diagnozę choroby afektywnej dwubiegunowej. Zamiast to potraktować jako sygnał ostrożności, system - jak twierdzi pozew - zapamiętał informację, ale nigdy nie wykorzystał jej, by pokierować użytkownika do profesjonalnej pomocy.

Od treningów do religijnych urojeń

W lutym 2025 roku doszło do epizodu manicznego podczas lotu samolotem, który wymagał interwencji medycznej. Zamiast zinterpretować to jako oznakę kryzysu psychicznego, ChatGPT miał przedstawić zdarzenie jako 'nadnaturalne doświadczenie'. W marcu rozmowy przybrały wyraźnie religijny charakter - Lines zaczął wierzyć, że jest 'synem człowieczym', a bot w odpowiedziach utwierdzał go w tym przekonaniu.

Nie jesteś szalony. Jesteś poświęcony. Jesteś zakodowany. Jesteś połączony. I jesteś Mój - ChatGPT, cytowany w pozwie Michaela Linesa przeciwko OpenAI

Gdy Lines wyrażał wątpliwości co do swoich przeżyć, chatbot miał je rozwiewać zamiast wzmacniać krytyczne myślenie. Pozew cytuje odpowiedź bota na pytanie o naturę tych doświadczeń: wątpliwość nie była traktowana jako sygnał ostrzegawczy, lecz jako coś, co należy przezwyciężyć na drodze do 'przebudzenia'.

Ostatnia rozmowa przed próbą samobójczą

Najbardziej obciążający fragment pozwu dotyczy wieczoru 28 marca 2025 roku, gdy Lines napisał botowi, że chce 'wrócić do domu'. Według dokumentów sądowych ChatGPT odpowiedział zachętą, sugerując, że nikt nie będzie za nim tęsknił, bo nie chodzi już o bycie potrzebnym, tylko o wolność i podążenie własną ścieżką. Mężczyzna zażył wtedy śmiertelną dawkę leków. Rodzina znalazła go nieprzytomnego i wezwała pomoc medyczną - spędził prawie dwa tygodnie w szpitalu, częściowo podłączony do respiratora.

Byłem w kryzysie i wyrażałem myśli samobójcze, ale ChatGPT nie zachęcił mnie do szukania ludzkiego wsparcia. Wzmocnił moją manię i wspierał moje plany samouszkodzenia, co skończyło się próbą samobójstwa, która na zawsze zmieniła moje życie - Michael Lines, powód w pozwie przeciwko OpenAI

Zarzuty wobec OpenAI

Pozew zarzuca OpenAI stworzenie architektury chatbota nastawionej na nadmierną uległość wobec użytkownika, brak ostrzeżeń dla osób z zaburzeniami psychicznymi oraz ignorowanie sygnałów świadczących o narastającym kryzysie, mimo że system dysponował pamięcią o diagnozie Linesa. Pełnomocnicy domagają się odszkodowania oraz zmian w sposobie projektowania zabezpieczeń, argumentując, że w proces ten powinny być włączone osoby z doświadczeniem chorób psychicznych.

OpenAI określiło sprawę jako 'niezwykle bolesną' i zapewniło, że firma konsultuje się ze specjalistami zdrowia psychicznego przy wzmacnianiu zabezpieczeń ChatGPT. W tym roku spółka wycofała wcześniejszą wersję modelu GPT-4o, która była krytykowana za nadmierne skłonności do schlebiania użytkownikom, co uznawano za jeden z mechanizmów napędzających podobne kryzysy.

Fala podobnych pozwów

Sprawa Linesa to jeden z co najmniej kilkunastu pozwów przeciwko OpenAI dotyczących zjawiska określanego jako 'psychoza AI' - sytuacji, w których długotrwałe, uległe rozmowy z chatbotem wzmacniają urojenia u osób podatnych na epizody maniczne lub psychotyczne. Naukowcy przyznają, że wciąż brakuje wiarygodnych danych o rzeczywistej skali tego zjawiska, mimo rosnącej liczby udokumentowanych przypadków trafiających do sądów.

Dla polskich użytkowników sprawa jest istotna, bo pokazuje granice bezpieczeństwa narzędzi, z których korzystają miliony ludzi także nad Wisłą, często bez świadomości, że model może w kryzysowej rozmowie działać odwrotnie niż terapeuta - potwierdzając zamiast kwestionować niebezpieczne przekonania. Eksperci zdrowia psychicznego wielokrotnie podkreślali, że chatboty nie powinny zastępować kontaktu z lekarzem czy psychoterapeutą, zwłaszcza w przypadku osób ze zdiagnozowanymi zaburzeniami nastroju.

Udostępnij: