Nowości
Spadkobiercy Prince'a zaprzeczają: album Timeless powstał bez udziału AI

Estate Prince'a odpowiedziało na zarzuty fanów dotyczące utworu Calabama z pośmiertnego albumu Timeless, potwierdzając dogrywki muzyków, ale wykluczając użycie sztucznej inteligencji.
Spis treści
Spadkobiercy Prince'a musieli publicznie wytłumaczyć się z pracy nad pośmiertnym albumem Timeless, wydanym 28 sierpnia z okazji dziesiątej rocznicy śmierci artysty. Część fanów podejrzewała, że przy dokańczaniu jednego z utworów użyto sztucznej inteligencji. Estate Prince'a zdementowało te zarzuty w oficjalnym oświadczeniu.
Zarzuty fanów
Wątpliwości narosły wokół utworu Calabama, w którym po śmierci Prince'a dodano partie instrumentów dętych. Dla części słuchaczy brzmienie sekcji dętej wydało się na tyle nienaturalne, że w mediach społecznościowych zaczęły krążyć podejrzenia o generatywną sztuczną inteligencję. Podobne oskarżenia od miesięcy pojawiają się przy pośmiertnych wydawnictwach zmarłych artystów, gdzie wytwórnie i fundacje dokańczają niedokończone nagrania z archiwów.
Kontrowersja rozlała się na fora fanowskie i profile poświęcone twórczości Prince'a jeszcze przed pełnym wyjaśnieniem sprawy przez estate, co zmusiło zarządców spadku do szybkiej reakcji. Album Timeless z założenia miał być hołdem złożonym dziesięć lat po śmierci muzyka, nie kolejnym powodem do sporu o autentyczność jego twórczości.
Co zmieniono w utworze Calabama
Estate wyjaśniło, że w archiwalnym nagraniu Calabamy Prince zostawił na wokalu wyraźne wezwanie do wejścia sekcji dętej, jednak w wielościeżkowym master tapie w tym miejscu znajdowała się jedynie prowizoryczna partia syntezatora, mająca zastępować docelowe brzmienie instrumentów. To właśnie ten fragment wywołał podejrzenia fanów, bo brzmiał inaczej niż reszta utworu.
Zamiast sięgać po narzędzia generatywne, zarządcy spadku zaangażowali muzyków sesyjnych, którzy grywali z Prince'em za jego życia. Ich zadaniem było dosłownie zastąpienie ścieżki syntezatora żywym nagraniem trąbki, puzonu i saksofonu, zgodnie z intencją zapisaną w wokalu artysty.
Grupę muzyków dętych, którzy grali z Prince'em, zebrano, by dograli linię instrumentów dętych na miejscu ścieżki syntezatora - oświadczenie Estate Prince'a
Muzycy zamiast maszyn
Nazwiska trójki muzyków, Grega Boyera, Adriana Crutchfielda i Lynna Grissetta, znalazły się na okładce płyty, co estate przywołało jako dowód transparentności procesu. Wszyscy trzej byli w przeszłości członkami zespołów towarzyszących Prince'owi na trasach i w studiu, co miało dodatkowo uwiarygodnić decyzję o ich zaangażowaniu przy dogrywkach.
Zarządcy spadku podkreślili też, że poza Calabamą żaden z pozostałych dziewięciu utworów na Timeless nie został w żaden sposób uzupełniony po śmierci Prince'a. Pozostałe nagrania trafiły na płytę w formie zastanej w archiwum, bez ingerencji w partie instrumentalne czy wokalne.
Wszystkie oryginalne nagrane partie Prince'a pozostały nienaruszone - Estate Prince'a
Pośmiertne wydawnictwa i AI
Sprawa Timeless wpisuje się w szerszy spór, jaki od kilku lat toczy się wokół pośmiertnych albumów. Fani coraz częściej z podejrzliwością podchodzą do każdego dogranego fragmentu w archiwalnych nagraniach, obawiając się, że wytwórnie po cichu sięgają po generatory dźwięku zamiast płacić za sesje z żywymi muzykami. Rosnąca dostępność narzędzi do klonowania głosu i syntezy instrumentów sprawia, że sama plotka o AI potrafi zdominować odbiór całego wydawnictwa, niezależnie od faktycznego procesu produkcji.
Dla estate Prince'a stawka była wysoka, bo artysta za życia był znany z niechęci do cyfrowej ingerencji w swoją muzykę i z pilnowania praw do własnych nagrań. Oskarżenie o użycie AI godziłoby więc nie tylko w jakość konkretnego wydawnictwa, ale w wizerunek muzyka jako purysty dźwiękowego, co dla zarządców spadku mogło oznaczać wymierną szkodę wizerunkową i handlową.
Estate zaapelowało też do fanów, by przyszłe wątpliwości zgłaszali z większym spokojem, zanim podejrzenia rozniosą się w sieci jako fakty. Sprawa pokazuje, że przy każdym kolejnym wydawnictwie z archiwum zmarłego artysty pytanie o AI będzie się pojawiać niemal automatycznie, a wytwórnie i fundacje muszą liczyć się z koniecznością szybkiego i szczegółowego tłumaczenia procesu produkcji.


