Nowości
USA chcą przeforsować na G20 zasadę minimalnej regulacji AI

Administracja Trumpa przedstawiła ministrom G20 w Chapel Hill tak zwane Carolina Principles, pakt zakładający rezygnację z nowych agencji nadzorujących AI. Propozycja ma trafić jako wspólne stanowisko na grudniowy szczyt G20 w Miami.
Spis treści
Doradca technologiczny Białego Domu Michael Kratsios przedstawił we wtorek ministrom gospodarczym państw G20 w Chapel Hill w Karolinie Północnej propozycję zasad, które mają odwieść rządy od tworzenia nowych instytucji regulujących sztuczną inteligencję. Dokument, nazwany Carolina Principles, to centralny element amerykańskiej prezydencji w G20 w tym roku.
Carolina Principles zakładają, że sygnatariusze zobowiążą się inwestować w badania podstawowe przyspieszające rozwój AI, wzmacniać komercyjne wykorzystanie technologii oraz rezerwować nowe regulacje wyłącznie dla "nowatorskich okoliczności". W praktyce oznacza to rezygnację z powoływania odrębnych agencji nadzorujących sztuczną inteligencję na rzecz dostosowywania istniejących przepisów branżowych.
Kto stoi za propozycją
Inicjatywę firmują Kratsios i Lutnick, którzy zorganizowali spotkanie jako część amerykańskiej prezydencji w G20. Do rozmów z delegatami dołączyli szefowie największych firm AI, część zdalnie, część osobiście. Musk łączył się wideokonferencyjnie we wtorek, a Huang i Altman byli obecni osobiście w środę na rozmowach z Lutnickiem.
W spotkaniu wzięli udział ministrowie z Japonii, Niemiec, Francji, Indii i Korei Południowej. Zgodnie z przygotowanymi wystąpieniami Kratsios argumentował, że politycy nie powinni traktować każdej nowej technologii jako pierwszego w swoim rodzaju problemu regulacyjnego, wymagającego osobnej instytucji.
Politycy nie muszą podchodzić do każdej innowacji w izolacji - Michael Kratsios, dyrektor Biura Polityki Naukowo-Technologicznej Białego Domu
Rywalizacja z Chinami w tle
Zdaniem analityków cytowanych przez media, administracja Trumpa obawia się, że przedwczesna lub rozdrobniona regulacja mogłaby spowolnić amerykańskie firmy, podnieść koszty i dać chińskim konkurentom pole do zdobycia przewagi. Jeden z analityków ocenił, że celem Waszyngtonu jest zatrzymanie reszty świata w amerykańskim ekosystemie technologicznym, tak by inne kraje nie szukały alternatyw, w domyśle chińskich.
To wyjaśnia, dlaczego propozycja kładzie nacisk na komercyjny rozwój AI i współpracę publiczno-prywatną przy testowaniu nowych systemów, a nie na tworzenie niezależnych instytucji nadzorczych, jakie funkcjonują już częściowo w Unii Europejskiej.
Nie wszyscy są zgodni
Wewnątrz samej branży AI zdania są podzielone. Demis Hassabis z Google DeepMind wcześniej opowiadał się za powołaniem organizacji wzorowanej na amerykańskim regulatorze rynku finansowego FINRA, która testowałaby najpotężniejsze systemy AI przed ich publicznym udostępnieniem, czyli podejściem sprzecznym z duchem Carolina Principles. Kanadyjska delegacja zapowiedziała z kolei, że będzie na spotkaniu akcentować równowagę między innowacją a zaufaniem publicznym i bezpieczeństwem, odcinając się od czysto deregulacyjnego tonu propozycji USA.
Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres ostrzegał wcześniej, że rozwój sztucznej inteligencji wyprzedza zdolność rządów do nadążania za nim regulacyjnie, a Rada Stabilności Finansowej ostrzegała przed ryzykiem finansowym i cyberbezpieczeństwa związanym z modelami na granicy możliwości.
Co to znaczy dla Europy i Polski
Propozycja USA idzie w odwrotnym kierunku niż unijne AI Act, które od sierpnia nakłada obowiązki na twórców najpotężniejszych modeli i wprowadza nowe mechanizmy nadzoru, w tym powstającą właśnie polską komisję ds. AI. Jeśli Carolina Principles zyskają poparcie większości państw G20, presja na złagodzenie lub spowolnienie regulacji może się nasilić także w Europie, choć na razie Bruksela nie sygnalizowała zmiany kursu.
Ostateczny kształt dokumentu i to, czy uda się zbudować wokół niego konsensus, rozstrzygnie się dopiero na grudniowym szczycie liderów G20 w Miami, na którym przewodniczyć ma prezydent Trump.


