środa, 9 września 2026

Nowości

Inwestor z Plexo Capital: sztuczna inteligencja rozbija Magnificent Seven na zwycięzców i maruderów

RynekPatryk Raba
Inwestor z Plexo Capital: sztuczna inteligencja rozbija Magnificent Seven na zwycięzców i maruderów
Fot. Lukasz Kobus (European Commission), Wikimedia Commons (CC BY 4.0)
Spis treści
  1. Dwa kryteria podziału
  2. Google na szczycie rankingu
  3. Hiperskalerzy, reklama i fizyczne produkty
  4. Co to znaczy dla inwestorów

Grupa siedmiu największych amerykańskich spółek technologicznych, znana jako Magnificent Seven, przestaje reagować na boom sztucznej inteligencji jednym głosem. Lo Toney, założycielski partner zarządzający funduszem venture capital Plexo Capital, przekonuje, że AI dzieli te firmy na wyraźne kategorie zwycięzców i maruderów, w zależności od tego, kto kontroluje infrastrukturę obliczeniową i kto realnie zarabia na jej wykorzystaniu.

Dwa kryteria podziału

Według Toneya to, co jeszcze rok temu wyglądało jak jednorodny koszyk spółek napędzanych tą samą narracją o sztucznej inteligencji, dziś rozpada się na osobne historie inwestycyjne. Kluczowe pytania brzmią: kto ma własną infrastrukturę obliczeniową i chipy, oraz kto potrafi przekuć wydatki na AI w konkretny, mierzalny przychód. Firmy, które kontrolują oba te elementy, mają według niego przewagę nad tymi, które są jedynie odbiorcami cudzej technologii.

Ta zmiana w postrzeganiu Magnificent Seven pojawia się po kilkunastu miesiącach, w których inwestorzy traktowali te siedem spółek jako jeden zbiorczy zakład na AI. Toney argumentuje, że taki sposób myślenia przestał odpowiadać rzeczywistości, ponieważ każda z firm inaczej monetyzuje inwestycje liczone w dziesiątkach miliardów dolarów rocznie.

Google na szczycie rankingu

Toney wskazuje Alphabet, spółkę matkę Google, jako swój preferowany wybór w całej grupie. Argumentuje to tym, że firma posiada własne centra danych i własne układy scalone, a jednocześnie monetyzuje sztuczną inteligencję na wielu frontach naraz: w wyszukiwarce, na YouTube, w usługach chmurowych oraz poprzez spółkę zajmującą się autonomiczną jazdą Waymo.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy akcje Alphabetu zyskały około 42 procent, a analitycy z Wall Street przewidują jeszcze dodatkowe około 25 procent wzrostu kursu. Toney zwraca uwagę, że to wyraźnie szersza rozpiętość niż w przypadku pozostałych spółek z grupy, co czyni Alphabet jego zdaniem najatrakcyjniejszą pozycją w całym koszyku.

Hiperskalerzy, reklama i fizyczne produkty

Obok Google w kategorii hiperskalerów Toney umieszcza Microsoft i Amazon. Obie firmy budują ogromną infrastrukturę centrów danych pod AI, ale w jego ocenie wciąż muszą udowodnić, że te wydatki przełożą się na proporcjonalne zyski. To odróżnia je od Meta i Apple, które traktuje jako osobną kategorię: sztuczna inteligencja wspiera tam istniejące biznesy, reklamę i sprzęt, ale nie funkcjonuje jako samodzielne źródło przychodu.

Tesla stanowi w tym podziale przypadek szczególny, ponieważ przekłada inwestycje w AI na fizyczne produkty i usługi, od autonomicznej jazdy po robotykę. Toney zaznacza jednak, że ta droga wiąże się z niepewnością regulacyjną i wciąż nierozstrzygniętym pytaniem o rentowność. Nvidia z kolei zajmuje odrębną pozycję jako producent chipów, który zarabia na sprzedaży sprzętu niezależnie od tego, czy klienci kupujący te chipy faktycznie odzyskają swoje inwestycje w AI. Firma 3 września sfinalizowała przejęcie platformy Hugging Face za około 12,9 miliarda dolarów, a nadchodzące wyniki finansowe mają być, jak podkreśla Toney, kluczowym testem rentowności całego ekosystemu.

Sądzę, że czas kupować - Jim Cramer, CNBC

Co to znaczy dla inwestorów

Toney podkreśla, że nie wszystkie spółki z Magnificent Seven będą się poruszać razem, tak jak działo się to w poprzednich latach boomu AI. Część z nich potrzebuje jeszcze dowodu, że miliardowe wydatki na infrastrukturę przełożą się na wzrost zysków, a nie tylko na wzrost kosztów operacyjnych. Jego analiza pojawia się w momencie, gdy komentator CNBC Jim Cramer kilka dni wcześniej zachęcał inwestorów do powrotu do tej grupy spółek, argumentując, że lata wydatków na AI zaczynają się wreszcie zwracać.

Dla polskich inwestorów i funduszy z ekspozycją na amerykańskie spółki technologiczne przez ETF-y czy fundusze indeksowe rozróżnienie proponowane przez Toneya ma praktyczne znaczenie. Traktowanie Magnificent Seven jako jednego zakładu na AI staje się coraz bardziej ryzykowne, gdy poszczególne spółki różnią się skalą kontroli nad własną infrastrukturą i tempem, w jakim przekładają wydatki na przychody.

Analiza Toneya wpisuje się w szerszy trend na rynku, w którym inwestorzy zaczynają baczniej rozliczać wielkie spółki technologiczne z konkretnych zwrotów z inwestycji w AI, a nie tylko z deklarowanych planów wydatków. Kolejne kwartalne wyniki finansowe, zwłaszcza Nvidii oraz hiperskalerów, będą testem, na ile podział zaproponowany przez założyciela Plexo Capital znajdzie potwierdzenie w liczbach.

Udostępnij: