Nowości
Boy George przyznaje: kontrowersyjną piosenkę o Izraelu napisał z pomocą AI

Boy George, wokalista Culture Club znany z przebojów lat 80., wywołał burzę publikując 26 lipca 2026 roku reggae piosenkę "We Will Dance Again". Utwór broni izraelskiej kampanii wojskowej w Gazie i krytykuje muzyków wspierających Palestynę. Gdy krytyka przybrała na sile, artysta przyznał, że tekst powstał z pomocą sztucznej inteligencji, nazywając to "AI dla dobra".
Boy George, prawdziwym nazwiskiem George Alan O'Dowd, od dekad jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci brytyjskiej sceny muzycznej. Tym razem zamiast kolejnego przeboju popowego zaproponował utwór w rytmie reggae, który wprost odnosi się do jednego z najbardziej spolaryzowanych konfliktów współczesnego świata.
Co zawiera piosenka
Tekst utworu odrzuca określenie izraelskiej operacji wojskowej w Gazie mianem ludobójstwa, mimo że raporty ONZ, Amnesty International i Human Rights Watch używają właśnie tego słowa. W jednej z linijek Boy George śpiewa o muzykach popierających Palestynę: nazywa ich krytykę "selektywną pamięcią", a samych artystów porównuje do owiec powtarzających propagandę z internetu.
Sam utwór ma formę nawiązania do ataku Hamasu na festiwal muzyczny Nova z 7 października 2023 roku, gdy zginęło 344 cywilów i 34 członków służb ochrony, a 44 osoby zostały porwane. Dla wielu słuchaczy to wydarzenie stanowi punkt odniesienia usprawiedliwiający dalsze działania wojskowe Izraela, dla innych - temat, którego nie da się oddzielić od skali zniszczeń w Gazie.
Przyznanie się do AI
Gdy fala oburzenia zaczęła narastać, Boy George nie wycofał się z treści piosenki, tylko dodatkowo ujawnił kulisy jej powstania. Na platformie Threads napisał wprost, że nie poradziłby sobie z napisaniem takiego tekstu bez wsparcia sztucznej inteligencji.
The song was created using AI. I call it 'AI for good'. Truthfully, I would struggle to write this with a human! - Boy George, wokalista
Wyjaśnienie miało zapewne złagodzić krytykę, ale w praktyce dorzuciło nowy wątek do dyskusji: czy artysta powinien ujawniać użycie AI przy tekstach dotyczących wrażliwych tematów politycznych, i czy fakt wygenerowania fragmentów przez model językowy zmienia odpowiedzialność za przekaz.
Fala krytyki
Reakcje środowiska muzycznego były w większości negatywne. Martyn Ware, współzałożyciel grupy The Human League i wieloletni znajomy Boy George'a, napisał w mediach społecznościowych, że nie może uwierzyć, iż jego dawny przyjaciel stworzył jawnie pro-ludobójczy, antypalestyński utwór propagandowy.
I honestly can't believe that my old friend Boy George has made an overtly pro-genocide, anti-Palestinian piece of musical propaganda... George, you should be ashamed - Martyn Ware, współzałożyciel The Human League
Boy George odpowiedział na krytykę na Threads, broniąc swojego prawa do wyrażania niepopularnej opinii i podkreślając, że popiera bliskich sobie ludzi, których uważa za dobrych i uczciwych, choć wielu może się z nim nie zgadzać. Piosenka spotkała się jednak też z pochwałami w środowiskach popierających politykę Izraela, co pokazuje, jak głęboko spolaryzowana pozostaje debata wokół wojny w Gazie.
AI w muzyce protestacyjnej
Przypadek Boy George'a to kolejny przykład wykorzystania generatywnej AI do tworzenia treści o wyraźnym przekazie politycznym, obok wcześniejszych kontrowersji wokół muzyki i wideo generowanych przez AI na tematy wojen i konfliktów. W odróżnieniu od typowych sporów o AI w muzyce, które dotyczą praw autorskich czy podrabiania głosów wykonawców, tutaj kontrowersja koncentruje się na treści przekazu, a obecność AI w procesie twórczym stała się dodatkowym punktem zapalnym, a nie głównym zarzutem.
Dla polskiego odbiorcy zainteresowanego sztuczną inteligencją sprawa pokazuje, jak szybko narzędzia generatywne trafiają do produkcji treści kulturalnych o dużym ładunku emocjonalnym i politycznym, oraz jak mało jeszcze wypracowanych jest norm dotyczących ujawniania takiego wsparcia. Boy George określił to mianem "AI dla dobra", ale komentatorzy zwracają uwagę, że etykieta ta nie rozwiązuje pytania o odpowiedzialność za finalny przekaz.
Sprawa nie ma bezpośrednich konsekwencji prawnych ani biznesowych, ale wpisuje się w szerszy trend, w którym twórcy popularni sięgają po modele językowe przy pracach nad tekstami piosenek dotyczącymi bieżących wydarzeń. Pytanie, czy taka praktyka stanie się normą wśród artystów mierzących się z trudnymi tematami politycznymi, pozostaje otwarte.


