czwartek, 23 lipca 2026

Nowości

Cory Doctorow: suwerenna sztuczna inteligencja to fałszywy problem

RynekPatryk Raba
Cory Doctorow: suwerenna sztuczna inteligencja to fałszywy problem
Fot. Gage Skidmore, Wikimedia Commons (CC BY-SA 3.0)
Spis treści
  1. Punkt wyjścia sporu
  2. Dlaczego chatboty to nie jest realne zagrożenie
  3. Co proponuje zamiast wyścigu o modele
  4. Znaczenie dla debaty o suwerenności technologicznej

Cory Doctorow, znany pisarz science fiction i krytyk Doliny Krzemowej, nazwał ideę "suwerennej sztucznej inteligencji" nonsensem. W tekście opublikowanym 22 lipca 2026 roku na swoim blogu Pluralistic przekonuje, że kraje budujące własne modele językowe jako tarczę przed polityką Donalda Trumpa walczą z niewłaściwym przeciwnikiem.

Punkt wyjścia sporu

Impulsem do wypowiedzi Doctorowa był tekst australijskiego ekonomisty i publicysty Johna Quiggina, opisujący, jak administracja Trumpa systematycznie osłabia cztery filary amerykańskiej dominacji: dyplomatyczny, militarny, finansowy i technologiczny. Quiggin argumentował, że w wyścigu o AI wygrywają nie ci, którzy pierwsi wydają miliardy, lecz "nisko energetyczne żółwie" - kraje i firmy kopiujące rozwiązania liderów znacznie taniej i bez własnych gigantycznych centrów danych.

Quiggin wskazał chiński DeepSeek i francuski Mistral jako przykłady takich naśladowców, zdolnych odtworzyć możliwości amerykańskich modeli za ułamek kosztów poniesionych przez OpenAI, Google czy Anthropic. To właśnie ta obserwacja skłoniła Doctorowa do szerszej refleksji nad tym, czy inwestowanie w krajowe modele AI ma sens jako strategia obronna wobec Waszyngtonu.

Dlaczego chatboty to nie jest realne zagrożenie

Zdaniem Doctorowa scenariusz, w którym Trump nakazuje wyłączenie dostępu do amerykańskich chatbotów w innym kraju, nie miałby żadnego realnego wpływu ekonomicznego. Inaczej byłoby, gdyby prezydent USA kazał Microsoftowi odciąć dany kraj od Office 365 albo zdalnie zablokować floty maszyn rolniczych John Deere - to, jego zdaniem, wywołałoby natychmiastowy i wymierny paraliż gospodarczy, bo od tych systemów zależą codzienna administracja, telekomunikacja i handel.

Sovereign AI is, frankly, nonsense. If Trump turns off all of your country's chatbots, nothing changes - Cory Doctorow, autor bloga Pluralistic
In the face of these real, non-speculative, immediate, grave threats, focusing on AI - the money-losingest technology in human history, which has consistently underperformed relative to its boosters' promises - is just misguided - Cory Doctorow, autor bloga Pluralistic

Co proponuje zamiast wyścigu o modele

Zamiast inwestować w budowę własnych dużych modeli językowych, Doctorow rekomenduje krajom skupienie się na budowie niezależnych aplikacji i centrów danych obsługujących codzienną administrację, telekomunikację i e-commerce, a następnie migrację danych ministerstw, firm i gospodarstw domowych na te nowe platformy. Podkreśla, że najtrudniejszym elementem takiej niezależności nie jest napisanie czy uruchomienie kodu, lecz wydobycie danych z obecnych systemów, wymiana firmware'u i połączenie nowych rozwiązań ze starą infrastrukturą.

Autor wskazuje też na przeszkodę prawną: umowy handlowe zawierane od lat przez Stany Zjednoczone czynią nielegalnym inżynierię wsteczną eksportowanych amerykańskich technologii. Jego zdaniem to właśnie polityka Trumpa, przez swoją nieprzewidywalność i łamanie kontraktów, podważyła wartość systemów kontrolowanych przez USA lepiej, niż zdołaliby to zrobić krytycy takich umów przez lata.

Znaczenie dla debaty o suwerenności technologicznej

Argumentacja Doctorowa uderza w rosnący w Europie i na świecie trend budowania "suwerennej AI" - od francuskiego Mistrala, przez polskiego Bielika, po unijne plany gigafabryk obliczeniowych. W Polsce temat suwerenności technologicznej regularnie pojawia się w wypowiedziach rządowych, między innymi przy okazji starań o europejską gigafabrykę AI i prac Rady Przyszłości przy premierze. Doctorow nie neguje potrzeby niezależności cyfrowej jako takiej, ale przesuwa punkt ciężkości z modeli językowych na infrastrukturę chmurową, oprogramowanie biurowe i systemy przemysłowe, od których faktycznie zależy funkcjonowanie państw.

Dla firm i administracji publicznej rozróżnienie to ma praktyczne znaczenie przy planowaniu wydatków na niezależność technologiczną. Jeśli Doctorow ma rację, budżety kierowane wyłącznie na krajowe modele AI mogą pomijać znacznie pilniejsze ryzyko związane z zależnością od zagranicznych dostawców chmury, oprogramowania biurowego i systemów przemysłowych sterowanych zdalnie.

Doctorow, znany wcześniej jako twórca terminu "enshittification" opisującego stopniowe pogarszanie się platform cyfrowych, od miesięcy pozycjonuje się jako jeden z głośniejszych krytyków branży AI. W swojej najnowszej książce The Reverse Centaur's Guide to Life After AI opisuje technologię generatywną jako kosztowną i przereklamowaną, co znajduje odzwierciedlenie także w tym tekście - nazywa AI "najbardziej deficytową technologią w historii ludzkości".

Tekst Doctorowa nie jest jedynym głosem w tej debacie, ale ze względu na jego rozpoznawalność i wcześniejszy dorobek krytyczny wobec Big Techu, szybko trafił do zagranicznych i polskich mediów branżowych, w tym The Register i CRN Polska, które nagłośniły jego tezy jako kontrapunkt do rosnącej fali inwestycji rządowych w krajowe modele AI.

Udostępnij: