Nowości
Indyjscy pracownicy nagrywają swoje ruchy kamerami, by szkolić roboty humanoidalne

Tysiące pracowników fizycznych w Indiach nosi kamery na głowie, nagrywając codzienne czynności dla firm budujących roboty humanoidalne w USA. Zarabiają około 2,4-2,6 dolara za godzinę nagrań, które zasilają modele mające nauczyć maszyny naśladować ludzki ruch.
W Tamil Nadu i Bengaluru tysiące pracowników fizycznych zakłada kamery montowane na głowie i smartfony rejestrujące każdy ich ruch. Kroją mango, wiążą sznurówki, parzą kawę, a nagrania trafiają do amerykańskich laboratoriów robotyki, gdzie szkolą maszyny, które w przyszłości mogą przejąć ich zajęcia.
Proces nazywa się zbieraniem danych egocentrycznych. Kamera zamocowana na głowie pracownika rejestruje scenę dokładnie tak, jak widzi ją człowiek wykonujący czynność, wraz z ruchem dłoni, chwytem przedmiotu i sekwencją kroków. Materiał trafia do zespołów inżynierskich, które dzielą go na klatki, oznaczają każdy gest i sprzedają jako gotowy pakiet danych szkoleniowych.
Skąd Indie w tej roli
Indie stały się centrum tego procederu z dwóch powodów: ogromnej, taniej siły roboczej w sektorze nieformalnym oraz niemal zupełnego braku regulacji chroniących pracowników przed komercyjnym wykorzystaniem ich wizerunku i ruchu. Firmy takie jak Objectways, z biurami w Karur w Tamil Nadu i w Stanach Zjednoczonych, oraz Humyn Lab budują całe fabryki danych oparte na nagraniach zwykłych czynności domowych i magazynowych.
Nagrania obejmują nie tylko proste gesty kuchenne, ale też bardziej złożone zadania przemysłowe, takie jak obrót nadgarstka przy chwytaniu przedmiotu czy sortowanie towarów w magazynie. Te dane trafiają do tak zwanych dużych modeli zachowań, fizycznego odpowiednika dużych modeli językowych, które uczą maszyny mapować ludzki ruch na instrukcje sterujące robotem.
Kto za tym stoi
Odbiorcami danych są zespoły robotyczne powiązane z największymi graczami technologicznymi w USA, w tym firmami rozwijającymi modele fundamentowe dla robotów. Cały ekosystem finansowany jest przez kapitał wysokiego ryzyka z Doliny Krzemowej, który stawia na to, że roboty humanoidalne w ciągu najbliższej dekady wejdą do magazynów, fabryk i domów na masową skalę.
Wśród nagrywanych są osoby takie jak dwudziestopięcioletnia gospodyni domowa z Chennai czy pięćdziesięciopięcioletnia pracownica z Bengaluru wyplatająca girlandy kwiatowe. Obie zarabiają w ten sposób dodatkowe pieniądze, nagrywając czynności, które wykonują od lat, nie zawsze zdając sobie sprawę, że ich ruchy mogą posłużyć do zastąpienia podobnej pracy gdzie indziej.
Obawy pracowników
Eksperci ds. pracy cyfrowej ostrzegają przed tym, co nazywają podwójnym uderzeniem: wykorzystaniem umiejętności pracowników przy jednoczesnej skrajnej inwigilacji ich codziennych czynności. Organizacje broniące praw pracowniczych domagają się limitów czasu przechowywania nagrań, jasnych zasad licencjonowania komercyjnego oraz wypłat, jeśli materiały posłużą do budowy dochodowych produktów.
Feeding first-person footage into specialised AI models will help robots copy human behaviour - materiał Al Jazeera o procesie treningu robotów
Brak regulacji w Indiach oznacza, że pracownicy podpisują zgody na nagrywanie bez pełnej wiedzy o tym, jak długo dane będą przechowywane ani do jakich produktów komercyjnych trafią. Prawniczka specjalizująca się w prawie technologicznym zwraca uwagę, że obecne umowy nie dają nagrywanym żadnej kontroli nad dalszym losem ich wizerunku i ruchu po sprzedaży pakietu danych.
Co to znaczy dalej
Historia z Indii pokazuje mechanizm, który wcześniej dotyczył głównie pracy przy etykietowaniu tekstu i obrazów dla dużych modeli językowych, a teraz przenosi się na ciało i ruch fizyczny. W miarę jak firmy robotyczne ścigają się o dane potrzebne do trenowania maszyn zdolnych do samodzielnego chwytania, sortowania i przenoszenia przedmiotów, popyt na tego typu nagrania będzie rósł, a wraz z nim pytania o wynagrodzenie i zgodę tych, których praca posłuży do zbudowania ich potencjalnych następców.
Dla polskiego czytelnika to przypomnienie, że globalny wyścig o roboty humanoidalne opiera się dziś w dużej mierze na taniej, słabo uregulowanej pracy ludzkiej w krajach rozwijających się, a nie wyłącznie na mocy obliczeniowej centrów danych. Kwestie te prędzej czy później trafią też pod obrady europejskich regulatorów zajmujących się ochroną danych biometrycznych i pracy platformowej.


