Nowości

Konserwatyści zorganizowali ogólnokrajowy protest przeciw centrom danych AI w USA

RynekPatryk Raba
Fot. Adobe Stock
Spis treści
  1. Kto stoi za akcją
  2. Skala akcji
  3. Dlaczego mieszkańcy protestują
  4. Sprzeczność po stronie republikanów

W sobotę 18 lipca mieszkańcy kilkudziesięciu amerykańskich miast wyszli na ulice, by protestować przeciwko budowie centrów danych zasilających rozwój sztucznej inteligencji. Akcję nazwaną Ogólnokrajowym Dniem Protestu zorganizowała konserwatywna grupa Humans First, a demonstracje odbyły się jednocześnie w ponad 50 lokalizacjach w co najmniej 22 stanach - od Teksasu i Florydy po Kentucky.

Kto stoi za akcją

Za organizacją protestu stoi Humans First, grupa założona przez Amy Kremer, wieloletnią sojuszniczkę Donalda Trumpa i współzałożycielkę ruchów Women for Trump oraz Women for America First. Kremer ma korzenie w ruchu Tea Party z początku lat 2010., co widać w retoryce akcji - organizatorzy odwołują się wprost do tamtej tradycji oddolnego oporu wobec Waszyngtonu i wielkiego biznesu.

Kremer podkreśla, że jej celem nie jest sprzeciw wobec sztucznej inteligencji jako takiej, lecz wobec sposobu, w jaki powstaje infrastruktura ją zasilająca. W ogłoszeniu protestu napisała, że sztuczna inteligencja może przynieść Amerykanom ogromne korzyści, ale tylko jeśli powstanie zgodnie z podejściem stawiającym na pierwszym miejscu obywateli, a nie wielkie korporacje technologiczne.

Skala akcji

Według organizatorów demonstracje odbyły się w ponad 50 lokalizacjach rozsianych po co najmniej 22 stanach, z największym natężeniem w Teksasie (12 miast), na Florydzie (7 miast) i w Kentucky (4 miasta). To pierwsza próba skoordynowania protestów przeciwko centrom danych na skalę ogólnokrajową - dotychczas opór miał charakter wyłącznie lokalny, ograniczony do pojedynczych hrabstw czy gmin, w których planowano konkretną inwestycję.

Wcześniejsze lokalne kampanie przynosiły realne efekty. Nowy Jork wstrzymał na rok budowę wielkich centrów danych AI, a w ciągu dwóch lat protesty i procedury odwoławcze zablokowały lub opóźniły w całych Stanach Zjednoczonych projekty warte łącznie 64 miliardy dolarów. Symbolem sporu stała się Wirginia, gdzie działa już blisko 600 centrów danych, a kolejnych 70 jest planowanych.

Dlaczego mieszkańcy protestują

Strona internetowa promująca protesty wymienia całą listę zarzutów wobec centrów danych: tajność procesu inwestycyjnego, zużycie wody, zanieczyszczenie powietrza, zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego, presję na sieć energetyczną, zajmowanie terenu i hałas generowany przez systemy chłodzenia. Według sondażu Gallupa przeprowadzonego w maju 70 procent Amerykanów sprzeciwia się budowie takiego obiektu w swojej okolicy, a niemal połowa deklaruje zdecydowany sprzeciw.

Mieszkańcy najczęściej skarżą się na stały hałas generatorów i wentylatorów chłodzących serwerownie, gwałtowne wzrosty zużycia energii przekładające się na wyższe rachunki dla gospodarstw domowych, obciążenie lokalnych zasobów wodnych oraz spadek wartości nieruchomości w sąsiedztwie. Aktywistka Erin Brockovich, znana z walki o odszkodowania za zanieczyszczenie wody w Kalifornii, udokumentowała już ponad 7800 zgłoszeń społeczności dotyczących uciążliwości centrów danych w całym kraju.

Siła tkwi w liczbach - kiedy koordynujemy działanie na taką skalę, nie będą mogli nas dłużej ignorować - Amy Kremer, przewodnicząca Humans First

Sprzeczność po stronie republikanów

Protest ujawnia napięcie wewnątrz obozu republikańskiego. Administracja Donalda Trumpa traktuje szybką rozbudowę centrów danych jako element strategicznej rywalizacji z Chinami w wyścigu o dominację w sztucznej inteligencji i konsekwentnie wspiera nowe inwestycje, w tym ułatwienia regulacyjne i podatkowe dla wielkich firm technologicznych. Tymczasem baza wyborcza samego Trumpa, zwłaszcza w wiejskich i podmiejskich hrabstwach, coraz głośniej sprzeciwia się temu, co postrzega jako narzucanie uciążliwej infrastruktury przez korporacje z Doliny Krzemowej.

Kremer ogłaszała akcję słowami nawiązującymi wprost do tradycji Tea Party. Zapowiedziała ogólnokrajowy dzień protestu przeciwko niekontrolowanej i niechcianej ekspansji centrów danych AI oraz systemów sztucznej inteligencji budowanych w ich wnętrzu, wyznaczony na sobotę 18 lipca.

W duchu Tea Party ogłaszamy Ogólnokrajowy Dzień Protestu przeciwko niekontrolowanej i niechcianej ekspansji centrów danych AI - Amy Kremer, przewodnicząca Humans First

Podobny opór narasta poza Stanami Zjednoczonymi - w Chile mieszkańcy Santiago i Cerrillos zablokowali rozbudowę centrum Google z powodu deficytu wody, co zmusiło firmę do zmiany technologii chłodzenia, a w Portugalii spór wokół centrum Sines 4.0 przyczynił się do dymisji premiera. Amerykański protest jest jednak pierwszą próbą nadania temu oporowi formy jednej, skoordynowanej akcji ogólnokrajowej.

Dla Polski, która sama zabiega o europejską gigafabrykę AI i miliardowe inwestycje w moce obliczeniowe, amerykański protest pokazuje, że entuzjazm dla infrastruktury AI może zderzyć się z oporem lokalnych społeczności wobec konkretnych skutków - hałasu, cen energii i zużycia wody. To pytania, przed którymi prędzej czy później stanie także polska administracja planująca własne centra danych.

Organizatorzy zapowiadają, że sobotni protest to dopiero początek kampanii i planują kolejne skoordynowane akcje, jeśli rząd federalny i władze stanowe nie zaostrzą nadzoru nad lokalizacją i warunkami działania nowych centrów danych. Źródła: What to know about national day of protest against data centers (washingtonexaminer.com), Exclusive: Conservatives plan nationwide protest against AI data centers (axios.com), Protesty przeciwko centrom danych sztucznej inteligencji (cyfrowa.rp.pl), Dozens of protests against AI data centers set for this weekend (thehill.com).

Udostępnij: