niedziela, 26 lipca 2026

Nowości

Rzecznik generalny TSUE: to algorytm ma wolność słowa, nie użytkownik

PrawoPatryk Raba
Rzecznik generalny TSUE: to algorytm ma wolność słowa, nie użytkownik
Fot. Niccolò Caranti, Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)
Spis treści
  1. Kto naprawdę mówi w sieci
  2. Sprawa Like Company kontra Google
  3. Regulacja nie zabija innowacji
  4. Prawo autorskie pod presją AI
  5. Znaczenie dla Polski i wydawców

Pierwszy rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej Maciej Szpunar postawił w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" tezę, która przewraca dotychczasowe rozumienie wolności słowa w internecie. Jego zdaniem to nie użytkownik publikujący post decyduje, kto go zobaczy, lecz algorytm platformy, który filtruje i eksponuje treści według własnych, nieprzejrzystych reguł. W efekcie, jak mówi, to algorytm, a nie człowiek, korzysta dziś realnie z wolności wypowiedzi.

Kto naprawdę mówi w sieci

Teza Szpunara wynika z prostej obserwacji działania platform społecznościowych. Użytkownik publikuje treść, ale to system rekomendacji decyduje, czy trafi ona do dziesięciu osób, czy do dziesięciu milionów. Ten sam mechanizm, przeniesiony na generatywną sztuczną inteligencję, budzi jeszcze więcej pytań, bo chatbot nie tylko dystrybuuje cudze treści, ale też je przetwarza, streszcza i podaje dalej we własnej, zmienionej formie.

To algorytm decyduje, czy ktoś zobaczy jedną informację, czy inną. Paradoksalnie to nie jest wolność słowa użytkownika, lecz wolność słowa algorytmu - Maciej Szpunar, pierwszy rzecznik generalny TSUE

Sprawa Like Company kontra Google

W tle wywiadu stoi konkretna sprawa toczącą się przed unijnym trybunałem. Węgierska spółka wydawnicza Like Company oskarżyła Google o to, że jego chatbot Gemini przygotowuje streszczenia chronionych artykułów prasowych bez licencji, odsyłając wprawdzie do źródła, ale jednocześnie zastępując czytelnikowi potrzebę odwiedzenia oryginalnej strony. Węgierski sąd skierował w kwietniu 2025 roku pytania prejudycjalne do TSUE, pytając wprost, czy tego rodzaju działanie generatywnej AI narusza prawa wydawców prasowych zagwarantowane w artykule 15 unijnej dyrektywy o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym.

To pierwsza sprawa, w której unijny trybunał ma zinterpretować przepisy o prawach wydawców w kontekście chatbotów opartych na dużych modelach językowych. Wyrok, gdy zapadnie, wyznaczy precedens dla całej branży mediowej w Europie, bo podobne spory z generatywną AI toczą się już w innych jurysdykcjach, w tym w Stanach Zjednoczonych.

Regulacja nie zabija innowacji

Szpunar odrzuca argument, że regulowanie sztucznej inteligencji musi hamować rozwój technologii. Przywołuje analogię do wczesnych lat internetu, kiedy podobne obawy towarzyszyły pierwszym próbom uregulowania sieci.

Rzeczywistość pokazała, że jakaś forma regulacji internetu jest konieczna - Maciej Szpunar, pierwszy rzecznik generalny TSUE

Rzecznik generalny podkreśla, że sądy będą musiały coraz częściej rozstrzygać, kto ponosi odpowiedzialność, gdy sztuczna inteligencja zostanie wykorzystana do celów niezgodnych z prawem, twórca modelu, operator platformy czy sam użytkownik. To pytanie dotyczy zarówno treści generowanych przez AI, jak i decyzji podejmowanych przez autonomiczne systemy.

Prawo autorskie pod presją AI

Drugim wątkiem wywiadu jest spór o to, czy trenowanie modeli sztucznej inteligencji na chronionych treściach powinno wymagać zgody twórców z góry (opt-in), czy raczej możliwości sprzeciwu (opt-out), jak przewiduje obecnie unijne prawo. Szpunar przyznaje, że dzisiejsze narzędzia prawne, tworzone z myślą o klasycznym prawie autorskim, nie przystają dobrze do specyfiki systemów uczących się na miliardach dokumentów naraz.

Rzecznik generalny idzie dalej i kwestionuje samo założenie leżące u podstaw ochrony prawnoautorskiej, czyli to, że decyduje o niej ludzki wysiłek twórczy. Jako przykład podaje fotografię, dziedzinę, w której technologia od dawna zaciera granicę między rzemiosłem a automatycznym rejestrowaniem obrazu, a mimo to prawo wciąż chroni zdjęcia jako utwory.

Znaczenie dla Polski i wydawców

Dla polskich wydawców i twórców treści rozstrzygnięcie w sprawie Like Company przeciwko Google ma bezpośrednie znaczenie, bo ustali standard, według którego generatywna AI będzie mogła, lub nie, swobodnie streszczać i redystrybuować artykuły prasowe w całej Unii Europejskiej. Polska branża medialna, podobnie jak węgierska, od miesięcy sygnalizuje, że ruch w serwisach informacyjnych spada, gdy czytelnicy dostają odpowiedź od chatbota zamiast klikać w link do źródła.

Szpunar odniósł się w wywiadzie także do sytuacji praworządności w Polsce, mówiąc, że głęboko go ona niepokoi, oraz że naruszenie niezależności sądownictwa jest łatwe, ale odbudowanie go trwa znacznie dłużej. To wątek osobny od kwestii AI, ale pokazuje, że rzecznik generalny łączy w swojej wypowiedzi kilka bieżących sporów o rolę prawa wobec technologii i władzy.

Opinia rzecznika generalnego w sprawie Like Company przeciwko Google jeszcze się nie ukazała, trybunał jest na wcześniejszym etapie postępowania. Docelowy wyrok TSUE będzie jednak wiążący dla sądów wszystkich 27 państw członkowskich, w tym Polski, i może wymusić zmiany w sposobie, w jaki firmy takie jak Google licencjonują treści prasowe do trenowania i działania swoich modeli językowych.

Udostępnij: