środa, 9 września 2026

Nowości

Kto odpowiada, gdy AI zmieni dane na skanie prawa jazdy

PrawoPatryk Raba
Kto odpowiada, gdy AI zmieni dane na skanie prawa jazdy
Fot. Marcin.sobczyk / Ministerstwo Infrastruktury (wzór dokumentu), Wikimedia Commons (Public domain)

Prawniczka z Naczelnej Rady Adwokackiej ostrzega: generatywna AI "odtwarzająca" nieczytelne fragmenty zeskanowanego prawa jazdy może bez wiedzy użytkownika zmienić daty czy kategorie uprawnień, a złożenie takiego dokumentu grozi odpowiedzialnością karną z artykułu 270 kodeksu karnego.

Spis treści
  1. Retusz a fałszerstwo
  2. Co grozi za użycie takiego dokumentu
  3. Zamiar decyduje o winie
  4. Jak się zabezpieczyć

Coraz więcej osób sięga po narzędzia AI, żeby wyostrzyć albo poprawić jakość zeskanowanego prawa jazdy przed wysłaniem go do urzędu, ubezpieczyciela czy pracodawcy. Problem w tym, że przy okazji "odtwarzania" nieczytelnych fragmentów algorytmy potrafią same dopisać lub zmienić fragmenty danych, których użytkownik w ogóle nie prosił o zmianę. W tekście opublikowanym 8 września 2026 roku na onet.pl adw. dr Małgorzata Dziadzio z Naczelnej Rady Adwokackiej tłumaczy, kiedy takie działanie przestaje być nieszkodliwym retuszem, a zaczyna być przestępstwem.

Retusz a fałszerstwo

Autorka rozgranicza dwie sytuacje, które z pozoru wyglądają podobnie. Wyostrzenie zdjęcia, poprawienie kontrastu czy przycięcie kadru nie zmienia treści dokumentu, więc nie jest fałszerstwem, dopóki dane pozostają identyczne z oryginałem. Inaczej jest, gdy algorytm w procesie "odtwarzania" nieczytelnego fragmentu faktycznie zmienia zawartość, na przykład datę ważności, oznaczenie kategorii uprawnień albo kod ograniczenia medycznego. Wtedy plik, który trafia do adresata, staje się dokumentem przerobionym w rozumieniu prawa karnego, niezależnie od tego, czy użytkownik świadomie chciał tę zmianę wprowadzić.

To rozróżnienie ma znaczenie praktyczne, bo popularne aplikacje do poprawy jakości zdjęć często łączą prostą korektę kontrastu z generatywnym "dogenerowywaniem" brakujących pikseli. Użytkownik zlecający jedno, może w efekcie otrzymać drugie, nie zdając sobie z tego sprawy, dopóki nie porówna szczegółowo każdej cyfry i litery z oryginałem.

Co grozi za użycie takiego dokumentu

Zgodnie z artykułem 270 kodeksu karnego, podrobienie lub przerobienie dokumentu w celu użycia go za autentyczny, a także samo użycie takiego dokumentu jako prawdziwego, podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat. Co istotne, przedłożenie przerobionego przez AI prawa jazdy w urzędzie mieści się w pojęciu "użycia" dokumentu w rozumieniu tego przepisu, a do przypisania odpowiedzialności nie trzeba wykazywać, że konkretny urzędnik dał się realnie zwieść.

Przepis przewiduje odpowiedzialność karą wynoszącą od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności - adw. dr Małgorzata Dziadzio, Naczelna Rada Adwokacka

Zamiar decyduje o winie

Kluczowe pytanie w każdej takiej sprawie brzmi, czego użytkownik chciał od narzędzia AI w momencie wydawania polecenia. Jeśli poprosił wyłącznie o poprawę czytelności obrazu i nie miał zamiaru zmieniać danych, trudno przypisać mu celowe przerobienie dokumentu, bo przestępstwo z artykułu 270 wymaga umyślności, a nie samej nieostrożności.

Jeżeli użytkownik polecił AI jedynie poprawić jakość obrazu i nie chciał zmiany danych, trudno przypisać mu celowe przerobienie dokumentu - adw. dr Małgorzata Dziadzio, Naczelna Rada Adwokacka

Sprawa komplikuje się jednak, gdy pojawiają się sygnały ostrzegawcze, których użytkownik nie może zignorować. Autorka wskazuje, że nienaturalnie wyglądająca data, brakujący fragment dokumentu, nowe wpisy, których wcześniej nie było, albo komunikat programu informujący, że "odtworzył" nieczytelne fragmenty, to wszystko okoliczności, które mogą świadczyć o tym, że użytkownik przewidywał możliwość powstania fałszu i mimo to zdecydował się na przedłożenie dokumentu.

Jeśli po obróbce data wygląda nienaturalnie, brakuje części dokumentu, pojawiają się nowe wpisy lub użytkownik otrzymał komunikat, że program odtworzył nieczytelne fragmenty, zignorowanie takich sygnałów może zostać potraktowane jako dowód, że przewidywał możliwość fałszu i mimo to zdecydował się na użycie dokumentu - adw. dr Małgorzata Dziadzio, Naczelna Rada Adwokacka

Jak się zabezpieczyć

Praktyczna rada z tekstu jest prosta: do oficjalnych dokumentów lepiej używać zwykłego skanera i podstawowej korekty obrazu zamiast generatywnej rekonstrukcji AI. Jeśli już z takiego narzędzia się korzysta, każdą literę, cyfrę i datę trzeba ręcznie porównać z oryginałem przed wysłaniem pliku dalej.

Autorka zaleca też zachowanie dowodów na wypadek późniejszego sporu o autentyczność dokumentu, w tym oryginalnego pliku sprzed obróbki i treści polecenia wydanego programowi.

Dla polskich czytelników to ostrzeżenie ma konkretny wymiar praktyczny, bo prawo jazdy trzeba regularnie okazywać nie tylko w kontrolach drogowych, ale i przy wynajmie samochodu, w ubezpieczeniach czy w rekrutacji na stanowiska wymagające uprawnień do kierowania. Popularność narzędzi AI do "odświeżania" starych czy słabo zeskanowanych dokumentów rośnie, a mało kto zdaje sobie sprawę, że mechanizm rekonstrukcji obrazu i mechanizm fałszerstwa dokumentu prawnie mogą się pokrywać.

Sprawa wpisuje się w szerszy problem odpowiedzialności za błędy generowane przez sztuczną inteligencję, który dotyczy nie tylko dokumentów tożsamości, ale i innych obszarów, gdzie AI przetwarza dane wrażliwe bez pełnej kontroli człowieka nad wynikiem.

Udostępnij: