niedziela, 19 lipca 2026

Nowości

Mieszkańcy pod Warszawą i w Bielsku-Białej protestują przeciwko centrom danych AI

Polska scenaPatryk Raba
Fot. BalticServers.com, Wikimedia Commons (CC BY-SA 3.0)

W Regułach pod Warszawą i w Bielsku-Białej mieszkańcy sprzeciwiają się budowie centrów danych pod sztuczną inteligencję, obawiając się o wodę pitną, hałas generatorów i spadek wartości nieruchomości.

Spis treści
  1. Co dzieje się w Regułach
  2. Spór o odległość od domów
  3. Bielsko-Biała i szerszy trend
  4. Co to oznacza dla Polski

Boom na centra danych zasilające sztuczną inteligencję dotarł do Polski i zaczyna wywoływać ten sam opór, co wcześniej w Stanach Zjednoczonych czy Irlandii. W Regułach pod Warszawą blisko tysiąc mieszkańców podpisało petycję przeciwko planowanej inwestycji, a w Bielsko-Białej lokalna grupa organizuje spotkanie mieszkańców w sprawie centrum danych na terenie dawnej fabryki Fiata.

Co dzieje się w Regułach

Amerykańska firma Hillwood, dotąd znana z budowy hal magazynowych i produkcyjnych, planuje w Regułach jedno z największych centrów danych w Polsce. Teren o powierzchni 23 hektarów leży między Alejami Jerozolimskimi, ulicą Słoneczną i ulicą Regulską, czyli w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowy jednorodzinnej.

Skala inwestycji znacznie przekracza typowe krajowe realizacje, które zwykle mieszczą się w przedziale 10-40 MW. Projekt podzielono na cztery odrębne inwestycje, każdą z osobną procedurą oceny oddziaływania na środowisko, co mieszkańcy odczytują jako próbę ominięcia pełnej, łącznej oceny skutków całego przedsięwzięcia.

Według wyliczeń przywoływanych przez lokalne media, roczne zużycie energii przez centrum miałoby sięgnąć 1,46 miliona MWh, czyli tyle, ile zużywa cała Bydgoszcz licząca 340 tysięcy mieszkańców. Do chłodzenia serwerów potrzeba byłoby 334 tysięcy metrów sześciennych wody rocznie, co odpowiada zapotrzebowaniu 7,7 tysiąca mieszkańców. Na terenie inwestycji miałoby też stanąć 3,6 tysiąca metrów sześciennych zbiorników z olejem napędowym do generatorów awaryjnych, czyli siedmiokrotnie więcej niż łączna pojemność zbiorników na pobliskich stacjach paliw.

Spór o odległość od domów

Największe kontrowersje budzi bliskość zabudowy mieszkalnej. Najbliższe domy jednorodzinne mają się znajdować zaledwie 30 metrów od hal centrum danych, co według mieszkańców naraża ich na ciągły hałas generatorów i systemów chłodzenia pracujących całą dobę, a także na zanieczyszczenie światłem.

Inwestor wyraził zdumienie, że do najbliższych zabudowań jest zaledwie 30 metrów, ale nie widział w tym żadnego problemu - Instytut Spraw Obywatelskich, relacja z konsultacji

Dodatkowym punktem sporu są rozmiary planowanych budynków. Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dopuszcza maksymalnie 100-metrowe boki budynków, tymczasem projekt zakłada obiekty o bokach 55, 140, 145 i 232 metrów, z czego trzy przekraczają dopuszczalne normy. Formalna decyzja środowiskowa wciąż nie zapadła, mimo że postępowanie ruszyło jeszcze przed ostatnimi wyborami samorządowymi.

Sprzeciw wobec inwestycji zgłosiło również kilkoro lokalnych radnych. Mieszkańcy zorganizowani wokół stowarzyszenia Aktywni Sąsiedzi zebrali blisko tysiąc podpisów pod petycją i wprost kwestionują nazewnictwo inwestycji.

Nazwa Data Center to wilk w owczej skórze - mieszkańcy Regułów cytowani w lokalnych mediach

Bielsko-Biała i szerszy trend

Podobny konflikt narasta w Bielsku-Białej, gdzie firma DL Invest Group z Katowic, we współpracy z Boosteroid i Argentum AI, planuje centrum danych na terenie dawnej fabryki Fiata. Startowa moc instalacji ma wynieść 50 MW z możliwością rozbudowy do 200-300 MW, a szacowana wartość całej inwestycji przekracza 9 miliardów złotych.

Lokalna grupa Zielona Gwiazda zorganizowała spotkanie informacyjne dla mieszkańców, podważając zapewnienia inwestora o zasilaniu z czystej energii. Aktywiści argumentują, że nawet duże farmy fotowoltaiczne nie są w stanie stale dostarczać tak ogromnych ilości prądu, a obietnice ekologiczne uznają za przykład greenwashingu.

Inwestycje w Regułach i Bielsku-Biale nie są odosobnionymi przypadkami. Podobne spory toczą się już wokół planowanych centrów danych w Kajetanach i Jawczycach pod Warszawą, choć w tym drugim przypadku trudno jeszcze mówić o zorganizowanym proteście mieszkańców.

Co to oznacza dla Polski

Polska dopiero zaczyna doświadczać napięć, które w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii od miesięcy blokują inwestycje w infrastrukturę AI warte dziesiątki miliardów dolarów. Do tej pory krajowe centra danych rzadko przekraczały skalę 40 MW, więc projekty rzędu 130 czy 300 MW oznaczają jakościową zmianę zapotrzebowania na energię i wodę w gminach, które wcześniej nie musiały mierzyć się z tego typu presją inwestycyjną.

Dla samorządów kluczowym pytaniem staje się to, czy obowiązujące plany zagospodarowania przestrzennego i procedury środowiskowe nadążają za skalą i tempem, w jakim firmy technologiczne oraz wynajmujący im powierzchnię inwestorzy poszukują lokalizacji pod nowe serwerownie. Spór o podział dużych projektów na mniejsze etapy z osobnymi ocenami środowiskowymi, jak w Regułach, może stać się wzorcem powtarzanym w kolejnych gminach.

Udostępnij: