niedziela, 30 sierpnia 2026

Nowości

Australijski trybunał każe zwolnionemu pracownikowi ALDI zapłacić za poleganie na ChatGPT

PrawoPatryk Raba
Australijski trybunał każe zwolnionemu pracownikowi ALDI zapłacić za poleganie na ChatGPT
Fot. Sora Shimazaki, Pexels (Pexels License)
Spis treści
  1. Sprawa Sadnana Khana
  2. Skala zjawiska
  3. Nowe zasady od października
  4. Konsekwencje niezgodności
  5. Ryzyko dla osób bez prawnika

Australijski Fair Work Commission nakazał 29 sierpnia 2026 roku byłemu pracownikowi sieci ALDI zapłatę 1230 dolarów australijskich tytułem kosztów prawnych poniesionych przez pracodawcę. Powodem była decyzja mężczyzny, by przy odwołaniu od zwolnienia oprzeć się na płatnej wersji ChatGPT jako, jak to określił trybunał, "quasi-doradcy prawnym".

Sprawa Sadnana Khana

Sadnan Khan, pochodzący z Bangladeszu pracownik ALDI, zakwestionował swoje zwolnienie przed Fair Work Commission, australijskim trybunałem do spraw pracowniczych. Zamiast konsultować się z prawnikiem, korzystał z płatnej wersji ChatGPT, by zrozumieć precedensy prawne cytowane przez trybunał i przez samą sieć handlową.

Problem polegał na tym, że w dokumentach złożonych do komisji znalazły się fragmenty wygenerowane przez chatbota, których Khan nie usunął, w tym same instrukcje kierowane do AI. Wiceprzewodniczący komisji Michael Easton nie zostawił złudzeń co do jakości tej pomocy prawnej.

Jeśli pan Khan prawidłowo przeczytał swoje wygenerowane przez AI odpowiedzi, wiedziałby, że jego sprawa była skazana na porażkę - Michael Easton, wiceprzewodniczący Fair Work Commission

Skala zjawiska

Sprawa Khana nie jest odosobniona. Według danych przywołanych przez trybunał i australijskie media branżowe, blisko 40 procent osób składających wnioski do Fair Work Commission korzysta już z generatywnej AI przy przygotowywaniu dokumentów, a wśród nich aż 77 procent sięga po ChatGPT. W połowie 2026 roku członkowie komisji rozpoznawali ślady użycia AI w 50 do 75 procent rozpatrywanych spraw.

To skłoniło trybunał do wprowadzenia nowych, formalnych zasad postępowania z dokumentami przygotowanymi przy pomocy sztucznej inteligencji. Do tej pory komisja reagowała na problem od przypadku do przypadku, teraz doczeka się jednolitych wytycznych obowiązujących wszystkich wnioskodawców.

Nowe zasady od października

Od 20 października 2026 roku każdy, kto użyje narzędzi generatywnej AI takich jak ChatGPT, Claude, Copilot czy Gemini do przygotowania pism kierowanych do Fair Work Commission, będzie musiał spełnić trzy warunki. Po pierwsze, ujawnić fakt użycia AI i wyjaśnić, w jaki sposób narzędzie zostało wykorzystane. Po drugie, samodzielnie zweryfikować dokładność wszystkich faktów, dowodów, przepisów i cytowań orzeczeń. Po trzecie, w przypadku oświadczeń świadków potwierdzić, że treść rzeczywiście odzwierciedla ich wiedzę.

Prawnicy i przedstawiciele biznesu reprezentujący strony przed komisją będą mieli dodatkowy obowiązek: muszą dołączać hiperlinki do cytowanych orzeczeń, co ma ułatwić szybkie zweryfikowanie, czy przywołane precedensy faktycznie istnieją i mówią to, co sugeruje pismo.

Konsekwencje niezgodności

Dokumenty, które nie spełnią nowych wymogów, mogą zostać potraktowane przez komisję z mniejszą wagą dowodową albo odrzucone w całości. Trybunał zastrzegł sobie też możliwość nakazania zapłaty kosztów przeciwnej stronie, tak jak stało się w przypadku Khana, a w skrajnych sytuacjach umorzenia całej sprawy. Świadome przekazanie fałszywych informacji wygenerowanych przez AI i przedstawionych jako własne ustalenia może się wiązać z karą do 12 miesięcy więzienia.

Zasady dotyczą wszystkich indywidualnych spraw rozpatrywanych przez komisję, w tym wniosków o uznanie zwolnienia za nieuzasadnione oraz spraw o ochronę praw pracowniczych, czyli kategorii, w których najczęściej zgłaszają się osoby bez własnego prawnika.

Ryzyko dla osób bez prawnika

Sprawa Khana pokazuje mechanizm, który powtarza się w podobnych przypadkach na całym świecie: osoby bez dostępu do płatnej pomocy prawnej traktują chatboty jako tani substytut adwokata, nie zdając sobie sprawy, że rozmowa z AI nie jest objęta tajemnicą zawodową ani przywilejem adwokackim, a jej treść może zostać ujawniona drugiej stronie postępowania. Do tego dochodzi ryzyko halucynacji, czyli generowania nieistniejących spraw i przepisów, które trafiają następnie do oficjalnych dokumentów sądowych.

Dla polskiego czytelnika sprawa ma znaczenie wykraczające poza Australię. Podobne pytania o granice korzystania z AI w postępowaniach sądowych i administracyjnych pojawiają się coraz częściej także w Europie, a orzecznictwo z krajów anglosaskich, gdzie liczba spraw z udziałem AI rośnie najszybciej, zwykle wyznacza kierunek dla późniejszych regulacji gdzie indziej.

Fair Work Commission zapowiedział, że będzie monitorował skuteczność nowych zasad po ich wejściu w życie w październiku i w razie potrzeby je zaostrzy. Na razie sprawa Khana pozostaje najbardziej wyrazistym dotąd przykładem tego, jak kosztowne może być zaufanie do chatbota tam, gdzie stawką jest wynik sprawy sądowej.

Udostępnij: