Nowości
Ceny złomu miedzi biją rekordy w Polsce, napędza je popyt centrów danych AI

Spis treści
Kilogram czystej miedzi typu millberry w polskich skupach złomu kosztuje dziś 46-48 złotych, a lokalnie ceny zbliżają się do 50 złotych. To poziom, którego jeszcze rok temu nikt się nie spodziewał, a jednym z motorów napędowych tego wzrostu jest błyskawiczna rozbudowa centrów danych obsługujących sztuczną inteligencję.
Skok w ciągu roku
Na początku 2026 roku punkty skupu złomu w Polsce płaciły za czystą miedź millberry około 30 złotych za kilogram. Dziś stawki oscylują między 46 a 48 złotych, a w niektórych miastach zbliżają się do 50 złotych. To wzrost o 57,8 procent w niespełna osiem miesięcy, tempo rzadko spotykane na rynku surowców, które zwykle zmieniają się o kilka, kilkanaście procent rocznie.
Zwykła miedź w kawałkach sprzedaje się obecnie za około 45 złotych za kilogram, a miedź niesortowana lub pobiał za około 43 złote. Dla porównania, jeszcze niedawno branża traktowała przekroczenie granicy 40 złotych za kilogram jako wydarzenie warte odnotowania. Teraz to już poziom wejściowy.
Centra danych jako nowy odbiorca
Do klasycznych czynników napędzających popyt na miedź, takich jak elektromobilność czy energetyka odnawialna, dochodzi nowy i szybko rosnący gracz: infrastruktura sztucznej inteligencji. Budowa centrów danych obsługujących modele AI wymaga ogromnych ilości okablowania, transformatorów i systemów zasilania, a miedź pozostaje podstawowym materiałem przewodzącym w tego typu instalacjach.
Każde nowe centrum danych to setki kilometrów kabli zasilających i sieciowych, rozdzielnie prądu, systemy chłodzenia i zapasowe generatory, gdzie miedź jest niezastąpiona ze względu na swoją przewodność. Skala inwestycji w infrastrukturę AI na świecie sprawia, że popyt ze strony tego sektora zaczyna być widoczny nawet w cennikach lokalnych skupów złomu w Polsce.
Elektromobilność i deficyt podaży
Drugim istotnym czynnikiem pozostaje elektromobilność, zwłaszcza inwestycje Chin w pojazdy elektryczne i towarzyszącą im infrastrukturę. Pojedynczy samochód elektryczny zawiera około 80 kilogramów miedzi, czyli mniej więcej cztery razy więcej niż typowe auto spalinowe. Przy rosnącej produkcji EV globalne zużycie miedzi w samej motoryzacji rośnie skokowo.
Po stronie podaży sytuacja wygląda odwrotnie. Otwarcie nowej kopalni miedzi trwa od dziesięciu do piętnastu lat, więc producenci nie są w stanie szybko zareagować na wzrost popytu. Dodatkowo pogarsza się jakość rudy wydobywanej w kluczowych regionach, takich jak Chile, Peru i Zambia, a niepewność geopolityczna na Bliskim Wschodzie dodatkowo ogranicza możliwości produkcyjne.
Prognozy na kolejne lata
Według danych firmy analitycznej S&P Global, cytowanych w branżowych opracowaniach, globalny popyt na miedź może wzrosnąć o około 50 procent do 2040 roku, osiągając poziom około 42 milionów ton rocznie. To prognoza, która przy obecnych ograniczeniach wydobywczych sugeruje utrzymanie presji cenowej na wiele lat, a nie chwilową koniunkturę.
Eksperci branżowi przewidują kolejne podwyżki cen skupu w najbliższych miesiącach. Dla osób zajmujących się zbieraniem i sprzedażą złomu oznacza to realną szansę na wyższe zarobki, zwłaszcza przy pozyskiwaniu starych kabli, przewodów instalacyjnych czy elementów po zdemontowanych urządzeniach elektrycznych.
Co to znaczy dla Polski
Dla polskich firm budowlanych, elektrycznych i producentów kabli rosnące ceny miedzi oznaczają wyższe koszty materiałowe, które prędzej czy później przekładają się na ceny usług i produktów końcowych. Jednocześnie dla mieszkańców posiadających stare instalacje elektryczne, przewody czy sprzęt AGD do wymiany, obecna koniunktura na rynku złomu może być okazją do dodatkowego zarobku.
Historia z cenami miedzi pokazuje też pośredni, ale realny sposób, w jaki boom inwestycyjny wokół sztucznej inteligencji dociera do zwykłych konsumentów i lokalnych rynków, znacznie dalej niż centra danych i giełdowe wyceny spółek technologicznych.


