Nowości
Prawie połowa polskich urzędników używa już AI w pracy, pokazuje wystąpienie na Forum Ekonomicznym

Sztuczna inteligencja weszła do polskich urzędów szybciej, niż zdążyły powstać przepisy regulujące jej użycie. Podczas XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu prof. Tomasz Kajdanowicz z Politechniki Wrocławskiej przedstawił dane, według których niemal połowa urzędników sektora publicznego już dziś deklaruje korzystanie z narzędzi AI w codziennej pracy.
Kajdanowicz, kierownik Katedry Sztucznej Inteligencji na Politechnice Wrocławskiej, zaprezentował te liczby podczas panelu Samorząd 2035: Czy sztuczna inteligencja uratuje regiony przed kryzysem demograficznym, który moderował wspólnie z dr. inż. Janem Koconiem. W dyskusji wziął też udział prof. Piotr Młynarz, prorektor PWr do spraw organizacji i infrastruktury.
Co pokazują liczby
Według przedstawionych danych 46 procent urzędników sektora publicznego przyznaje, że korzysta z narzędzi sztucznej inteligencji. Ponad 70 procent z nich ocenia AI jako realną pomoc w codziennych obowiązkach, od redagowania pism po wyszukiwanie informacji. Jednocześnie aż 91 procent badanych urzędników sprzeciwia się pomysłowi, by algorytmy przejęły podejmowanie decyzji administracyjnych w całości.
Ten rozdźwięk - powszechne, nieformalne korzystanie z AI przy jednoczesnym oporze wobec oddania jej realnej władzy decyzyjnej - pokrywa się z wcześniejszymi ustaleniami raportu NASK AI w e-administracji publicznej z maja 2026 roku. Wynikało z niego, że 77 procent urzędników ma kontakt ze sztuczną inteligencją co najmniej raz dziennie, 59 procent wykorzystuje ją do wyszukiwania faktów, a 46 procent do redagowania dokumentów mających skutki administracyjne, prawne lub organizacyjne.
Urzędy bez zasad
Problemem pozostaje brak formalnych regulacji. Z badania Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, przeprowadzonego latem 2025 roku na próbie ponad 5400 instytucji publicznych, wynika, że zaledwie 20 z ponad 2000 przebadanych gmin dysponuje spisanymi zasadami korzystania z AI. W zwykłych gminach, bez praw miejskich na prawach powiatu, odsetek ten spada poniżej 1 procent, mimo że sama technologia jest już w powszechnym, nieformalnym użyciu.
Szefowa służby cywilnej Anita Noskowska-Piątkowska wydała w tej sprawie wytyczne, w których podkreśliła, że sztuczna inteligencja ma charakter wyłącznie pomocniczy i nie może zdejmować odpowiedzialności z człowieka. Urzędnicy, którzy bezkrytycznie polegają na podpowiedziach algorytmów, muszą liczyć się z konsekwencjami, łącznie z odpowiedzialnością dyscyplinarną, jeśli doprowadzi to do błędu w dokumencie o skutkach prawnych.
Argument demograficzny
Kajdanowicz łączył temat cyfryzacji administracji z prognozami demograficznymi. Powołał się na szacunki Głównego Urzędu Statystycznego, według których liczba mieszkańców Polski może spaść do 28 milionów do 2050 roku. W jego ocenie kurczące się zasoby kadrowe samorządów to dodatkowy argument za tym, by jak najszybciej wypracować bezpieczne i uregulowane sposoby wykorzystania AI w administracji, zamiast pozostawiać urzędników samym sobie z narzędziami, których nikt formalnie nie zatwierdził.
Na osobnym panelu Miasta w erze AI: jak zarządzać zmianą, w którym Kajdanowicz wziął udział razem z przedstawicielami Ministerstwa Cyfryzacji oraz władz Sopotu i Rzeszowa, padły też dane porównawcze dotyczące gospodarki. Wykorzystanie sztucznej inteligencji w polskich firmach sięga według Eurostatu zaledwie 8-9 procent, podczas gdy średnia europejska przekracza 20 procent.
Co to oznacza dla urzędów
Dla polskich instytucji publicznych obraz wyłaniający się z tych danych jest spójny z tym, co pokazywały wcześniejsze raporty: technologia wyprzedza przepisy o całe miesiące, a czasem lata. Urzędnicy sięgają po chatboty i generatory tekstu, bo przyspieszają pracę, ale robią to bez jasnych wytycznych co do odpowiedzialności za błędy, ochrony danych osobowych czy obowiązku informowania obywateli o udziale AI w załatwianiu ich sprawy.
Kajdanowicz i inni eksperci Politechniki Wrocławskiej postulują, by odpowiedzią na ten stan było ściślejsze partnerstwo między ośrodkami naukowymi a samorządami, oparte na wspólnym przyznaniu, że żadna ze stron nie zna się jeszcze w pełni na sztucznej inteligencji. Bez takiej współpracy, jak zaznaczał podczas panelu, technologia rozwijana na polskich uczelniach ryzykuje pozostać niewykorzystana, mimo że gotowość naukowa do jej tworzenia już istnieje.


