niedziela, 26 lipca 2026

Nowości

Prezes Toyoty: część ludzkich umiejętności w fabrykach nie da się zastąpić robotami

BiznesPatryk Raba
Prezes Toyoty: część ludzkich umiejętności w fabrykach nie da się zastąpić robotami
Fot. Nick Moyes, Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)

Kenta Kon, szef Toyota Motor Corporation od kwietnia, w pierwszym dużym wywiadzie jako prezes powiedział, że mimo rozwoju nowej fabryki łączącej roboty i AI w Toyota City, część pracy w produkcji samochodów pozostanie domeną ludzi.

Spis treści
  1. Pierwszy wywiad nowego prezesa
  2. Fabryka nowej generacji w Aichi
  3. Roboty już pracują w Kanadzie
  4. Branża dzieli się na dwa obozy
  5. Co to znaczy dla rynku pracy

Kenta Kon, który w kwietniu objął stery Toyota Motor Corporation, udzielił swojego pierwszego dużego wywiadu jako prezes koncernu. Powiedział w nim, że mimo rosnącej roli robotów i sztucznej inteligencji w fabrykach samochodów, część ludzkich umiejętności pozostanie niezastępowalna.

Pierwszy wywiad nowego prezesa

Kon, który wcześniej przez sześć lat kierował finansami Toyoty jako CFO, przejął stanowisko prezesa i CEO 1 kwietnia 2026 roku po Koji Sato, który awansował na wiceprzewodniczącego zarządu. Od tamtej pory objeżdżał fabryki, salony sprzedaży i dostawców części, zanim udzielił obszernego wywiadu japońskiej telewizji publicznej NHK World, opublikowanego 21 lipca.

W rozmowie Kon przedstawił swoją wizję dalszego rozwoju filozofii kaizen, czyli ciągłego doskonalenia procesów, która od dekad jest fundamentem systemu produkcyjnego Toyoty. Zapowiedział też, że firma będzie dalej ograniczać liczbę komponentów w swoich modelach, co ma obniżyć koszty produkcji.

Są umiejętności, których nie można zastąpić robotem. Ale są też umiejętności, których można nauczyć robota. Sztuczna inteligencja może nawet nauczyć tych umiejętności zarówno ludzi, jak i roboty - Kenta Kon, prezes Toyota Motor Corporation

Fabryka nowej generacji w Aichi

Kluczowym elementem strategii Kona jest budowa nowej fabryki w Toyota City, rodzinnym mieście koncernu w prefekturze Aichi, która ma łączyć pracę robotów przemysłowych z systemami sztucznej inteligencji na dotąd niespotykaną w firmie skalę. Toyota nie podała jeszcze harmonogramu ani budżetu inwestycji, ale zakład ma być poligonem testowym dla technologii, które później trafią do innych fabryk koncernu na świecie.

Podstawą systemu produkcyjnego Toyoty jest ograniczanie kosztów przez zmniejszanie zapasów i przestrzeni potrzebnej do przechowywania. Wciąż rozwijamy tę podstawową inicjatywę - Kenta Kon, prezes Toyota Motor Corporation

Roboty już pracują w Kanadzie

Deklaracje Kona nie są tylko teorią. Od kwietnia 2026 roku w zakładzie Toyota Motor Manufacturing Canada w Woodstock w Ontario, gdzie produkowane są SUV-y RAV4, pracuje siedem humanoidalnych robotów Digit firmy Agility Robotics. Maszyny wyładowują pojemniki z częściami z automatycznych ciągników magazynowych i podają je na linię produkcyjną, po rocznym programie pilotażowym.

Prezes zakładu w Woodstock, Tim Hollander, tłumaczył wcześniej, że celem wdrożenia jest poprawa warunków pracy zespołu i dalsze zwiększenie efektywności operacyjnej. Roboty działają w modelu robots-as-a-service, czyli jako usługa abonamentowa, a nie jednorazowy zakup sprzętu.

Branża dzieli się na dwa obozy

Toyota nie jest jedyną firmą motoryzacyjną testującą roboty humanoidalne na liniach produkcyjnych. Figure AI prowadzi podobne pilotaże z BMW, a Hyundai rozwija własny program z robotem Atlas należącym do przejętej przez koncern spółki Boston Dynamics. Goldman Sachs szacował w 2024 roku, że roboty humanoidalne mogą zastąpić od 5 do 15 procent pracowników w produkcji samochodów już do 2035 roku, a globalny popyt na takie maszyny może sięgnąć od 1,1 do 3,5 miliona sztuk rocznie.

Toyota od lat prezentuje bardziej wstrzemięźliwe podejście niż część konkurencji. Gill Pratt, główny naukowiec koncernu i szef Toyota Research Institute, mówił wcześniej, że w fabryce liczy się to, co działa najbardziej niezawodnie i najniższym kosztem, a celem wdrażania robotów nie jest eliminowanie pracownika, tylko zwiększanie jego produktywności.

Co to znaczy dla rynku pracy

Stanowisko Kona wpisuje się w szerszą dyskusję o tempie automatyzacji przemysłu motoryzacyjnego, w którym Toyota od dekad opiera swoją przewagę konkurencyjną na tzw. takumi, czyli wysoko wyspecjalizowanych rzemieślnikach wykonujących prace precyzyjne, wciąż przewyższające możliwości robotów. Dla pracowników fabryk komunikat koncernu jest sygnałem, że automatyzacja będzie postępować selektywnie, a nie masowo zastępować całe zmiany produkcyjne.

Dla polskich odbiorców informacja ma znaczenie pośrednie, ale realne: Toyota prowadzi w Polsce dwa duże zakłady, silników w Wałbrzychu oraz skrzyń biegów i komponentów hybrydowych w Jelczu-Laskowicach, zatrudniające łącznie kilka tysięcy osób. Strategia zarządu koncernu dotycząca tempa wdrażania robotów i AI w produkcji ma bezpośredni wpływ na to, jak szybko podobne technologie trafią też do zakładów w Polsce.

Kon zasygnalizował, że decyzje o skali robotyzacji będą podejmowane fabryka po fabryce, w zależności od tego, gdzie automatyzacja faktycznie skraca czas produkcji i redukuje koszty, a gdzie liczy się wciąż doświadczenie i wyczucie pracownika. To podejście, kontynuujące linię jego poprzedników, ma pozwolić koncernowi uniknąć błędów z przeszłości, gdy nadmierna automatyzacja części linii montażowych okazywała się mniej efektywna niż praca ludzi.

Udostępnij: