poniedziałek, 27 lipca 2026

Nowości

Inwestor z "Big Short" sprzedał akcje Google, ostrzega przed jednym wielkim zakładem na AI

RynekPatryk Raba
Inwestor z "Big Short" sprzedał akcje Google, ostrzega przed jednym wielkim zakładem na AI
Fot. AL3JANDR0, Pexels (Pexels License)
Spis treści
  1. Jeden wielki zakład
  2. Powód sprzedaży akcji Google
  3. Ryzyko dla hiperskalerów
  4. Znaczenie dla inwestorów

Steve Eisman, inwestor, który zasłynął trafną prognozą krachu na rynku nieruchomości w 2008 roku i był pierwowzorem jednej z postaci w filmie "Big Short", powiedział w rozmowie z CNBC, że sprzedał swój wieloletni pakiet akcji Alphabetu. Powód: chciał zmniejszyć ekspozycję na sztuczną inteligencję, bo jego zdaniem niemal cały rynek finansowy stał się dziś jednym zakładem na ten sam temat.

Jeden wielki zakład

Kluczowe zdanie, które Eisman powtórzył w rozmowie z CNBC, brzmi: rynek to dziś "jeden trade". Inwestor tłumaczył, że nawet osoby przekonane o dywersyfikacji swojego portfela emerytalnego 401(k), rozłożonego klasycznie w proporcji 60 procent akcji do 40 procent obligacji, w rzeczywistości trzymają jeden skoncentrowany zakład na powodzenie sztucznej inteligencji.

To jest wszystko jeden zakład. To dosłownie jedno - Steve Eisman, inwestor

Eisman wyjaśnił, że nawet zakup akcji banków inwestycyjnych, takich jak Goldman Sachs, nie oznacza realnej dywersyfikacji, ponieważ banki te w dużej mierze finansują dziś właśnie ekspansję AI. Jego zdaniem większość nowych emisji obligacji korporacyjnych również wiąże się pośrednio lub bezpośrednio z wydatkami na infrastrukturę sztucznej inteligencji.

Powód sprzedaży akcji Google

Eisman podkreślił, że decyzja o sprzedaży Alphabetu nie wynikała z negatywnej oceny fundamentów spółki. Google w drugim kwartale pokazał 24-procentowy wzrost przychodów ogółem, a przychody z segmentu chmurowego wzrosły o 82 procent, do 24,8 miliarda dolarów.

Sprzedałem Google kilka miesięcy temu... Chciałem zmniejszyć swoją ekspozycję na AI - Steve Eisman, inwestor

Mimo dobrych wyników operacyjnych spółka podniosła prognozę wydatków inwestycyjnych na 2026 rok do 205 miliardów dolarów, a jej wolne przepływy pieniężne spadły do minus 5,9 miliarda dolarów. To pierwszy ujemny wynik tego wskaźnika od 2004 roku. Według Eismana to właśnie ta liczba, w połączeniu ze skalą wydatków innych hiperskalerów, wywołała w ostatnim tygodniu nerwowość na giełdzie.

Ryzyko dla hiperskalerów

Inwestor ostrzegł, że rynki "pójdą prosto w dół", jeśli którykolwiek z wielkich dostawców chmury i AI, czyli Google, Microsoft, Amazon czy Meta, ograniczy swoje wydatki inwestycyjne na infrastrukturę AI. Wskazał też na inne potencjalne wąskie gardło: rosnące koszty modeli językowych oferowanych przez firmy takie jak Anthropic i OpenAI.

Anthropic i OpenAI mają dziś modele znacznie droższe niż konkurencja. I myślę, że to potencjalne wąskie gardło - Steve Eisman, inwestor

Zapytany, co stałoby się z rynkiem, gdyby sztuczna inteligencja nie spełniła pokładanych w niej nadziei biznesowych, Eisman odpowiedział wprost, że spodziewa się wtedy dużej korekty. Obecnie deklaruje, że trzyma znaczną część portfela w gotówce, czekając na jaśniejszy obraz sytuacji.

Znaczenie dla inwestorów

Wypowiedzi Eismana wpisują się w szerszy niepokój, jaki w ostatnich tygodniach pojawił się wokół gigantycznych nakładów Big Techu na infrastrukturę AI. Sam Eisman zwrócił uwagę na przykład ServiceNow, spółki, która zaraportowała wzrost przychodów o 24 procent, a mimo to jej akcje spadły o 38 procent, bo inwestorzy zaczęli kwestionować tempo zwrotu z inwestycji w AI.

Dla polskich inwestorów i funduszy emerytalnych, których portfele często odwzorowują globalne indeksy zdominowane przez amerykańskie spółki technologiczne, ostrzeżenie Eismana ma praktyczne znaczenie. Duża część ekspozycji na rynek akcji, nawet w produktach reklamowanych jako zdywersyfikowane, faktycznie zależy dziś od dalszego wzrostu wydatków na AI u garstki amerykańskich koncernów.

Eisman nie twierdzi, że sztuczna inteligencja jest bańką skazaną na pęknięcie. Jego przekaz jest węższy: ryzyko koncentracji w portfelach jest dziś większe, niż większość inwestorów sobie uświadamia, a jeden zły sygnał od jednego z hiperskalerów może wywołać gwałtowną przecenę całego segmentu naraz.

Udostępnij: